Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
Blog > Komentarze do wpisu

Sezon w pigułce (bardzo dużej), a projekt Wielka Legia

Oceniam piłkarzy w dwóch kategoriach - perspektyw na przyszły sezon i perspektyw na Wielką Legię. Czym jest przyszły sezon - mniej więcej wiadomo (trochę ligi, znacznie mniej pucharów), czym jest Wielka Legia - trudno powiedzieć, ja myślę, że chodzi o drużynę której wszyscy u siebie i na wyjazdach się boją, a do tego gra co roku w fazach grupowych, na zmianę - Ligi Europy i Ligi Mistrzów. Ale każdy może znaleźć własną definicję.

- WOJECIECH SKABA. Gdyby różnica między trzecim a drugim miejscem w lidze miała imię, to nazywałaby się Wojciech Skaba. A kto wie - może nawet byłaby imienniczką różnicy między trzecim miejscem, a mistrzostwem? Zawsze staram się unikać zwalania winy za stracone punkty na bramkarza, ale nie zawsze to możliwe. Po dwa punkty z Cracovią, Śląskiem i Górnikiem idą na jego konto, licząc tylko rundę wiosenną. Wybronione mecze na wiosnę to chyba tylko remis z Jagiellonią. Razem minus pięć, czyli walka z Wisłą do ostatniej kolejki. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- MARIJAN ANTOLOVIĆ. On z kolei zawalał głównie jesienią, między innymi mecz otwarcia z Polonią, który ustawił całą rundę. Jego nieporadność, ślamazarność i ogólna majdanowatość na przedpolu chyba nawet spokojnego Krzysztofa Dowhania wyprowadziły z równowagi. Ale znajduję dla Chorwata okoliczność łagodzącą - to jedyny w ostatnich latach bramkarz Legii (z wyjątkiem Radostina Stanewa), który wszedł do pierwszego składu bez lat dowhaniowej szkoły za sobą. Tak jak Skaba jest na Legię po prostu za słaby, tak Antolović jest na nią niegotowy. Ale czy na razie, czy w ogóle? Powtarzające się informacje o kontaktach Legii z Dudkiem, Muchą i Kelemenem sugerują, że wiary w Antolovicia na Łazienkowskiej nie ma dużo. Trudno jednak przestać ufać trenerowi Dowhaniowi po latach szlifowania przez niego bramkarskich diamentów. Chce go trzymać, nawet na ławce? Niech trzyma, ma chłop prawo. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - RACZEJ NIE.

- ARTUR JĘDRZEJCZYK. Trzy gole z Arsenalem i pół godziny w reprezentacji to za mało. Między Jędrzejczykiem, a takim na przykład Rzeźniczakiem jest rok i tydzień różnicy i przepaść jeśli chodzi o umiejętności. Na rózwój Jędrzejczyka liczyć można było trzy lata temu, dziś to kandydat na głęboką ławkę. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- DICKSON CHOTO. Jaki jest problem z Dicksonem - wiadomo. W piłkę niezły, tylko kruchy. Pytanie brzmi, co z tym problemem zrobić. Mój pomysł - zrezygnować. Będzie przykro, wiem. Będzie cięzko, wiem. Ale diagnozując przyczyny porażek w minionym sezonie, na trzecim, albo drugim miejscu wychodzi mi ciągła rotacja w defensywie. Choto jak mógł, to grał - a mógł niewiele, piętnaście razy w pierwszym składzie, z czego cztery razy nie dotrwał do końca. Czy naprawdę nie lepszym rozwiązaniem byłoby stworzyć słabszy, ale stabilniejszy środek obrony i łatać dziury Chotem, a nie po Chocie? Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - ŁAWKA.

- TOMASZ KIEŁBOWICZ. Nic mnie tak w Legii nie ucieszyło w ostatnich miesiącach, jak podpisanie kontraktu na kolejny rok z Tomaszem Kiełbowiczem. Po pierwsze to wciąż spora wartość piłkarska (statystyki sport.pl pokazują sześć asyst w minionym sezonie, nie uwzględniają na pewno kilku kluczowych podań, w tym na zwycięskiego gola z Górnikiem). Po drugie Kiełbowicz to wzór profesjonalizmu - a z tym w Legii bywa różnie. Gdy kolejni trenerzy sadzali go na ławce, siedział spokojnie i cicho, ale zawsze w końcu pracą i zaangażowaniem wygrywał rywalizację z kolejnymi młodszymi lewymi obrońcami i pomocnikami. I właśnie dlatego klubowi jest i będzie potrzebny. Jako wzór - jeszcze przez chwilę jako zawodnik, potem jako coach. Legia jest młodziutka, a takim drużynom potrzeba przewodników. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - TAK (choć nie do grania).

- DEJAN KELHAR. Nie widzieliśmy go zbyt długo, ale skoro lepiej było cofnąć Vrdoljaka do obrony, niż wystawić tam Słoweńca, to podejrzewam, że nie jest dobrze. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- JAKUB WAWRZYNIAK. Świetny przykład na to, jak śliskim konceptem jest Wielka Legia. Wyobraźcie sobie Wielką Legię waszych marzeń. Jest w niej Wawrzyniak? Nie? Tak myślałem. Ale kto jest? Evra? Coentrao? Abidal? No właśnie. Lewi obrońcy to na rynku piłkarskim towar deficytowy, a lewi obrońcy z doświadczeniem w Lidze Mistrzów to towar deficytowy i drogi. Jasne, jest szansa na znalezienie jakiegoś lewodefensywnego odpowiednika Maora Meliksona za 300 tysięcy euro stąd czy stamtąd, ale szansa to niewielka. Przeciwnicy koncepcji Wawrzyniaka w Wielkiej Legii, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że Legia z Wawrzyniakiem to jakaś Legia, ale na pewno nie Wielka. Ja twierdzę, że jeśli Wawrzyniak w fazie grupowej Ligi Mistrzów zrobi przeciw Legii karnego (tak jak to zrobił w Panathinaikosie) to nie będzie się czym martwić, bo to będzie oznaczało, że Legia gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK.

- INAKI ASTIZ. Nigdy nie miałem nic ciekawego do powiedzenia na temat Hiszpana, dalej nie mam. Ani to opoka, ani problem. Miewa mecze gorsze, miewa lepsze, z jednej strony nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, z drugiej meczów gorszych z każdym sezonem jest jeden, dwa więcej niż w poprzednim. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

- MARCIN KOMOROWSKI. Zrobił ogromny postęp w ostatnim sezonie. Naprawdę. Jeszcze z piętnaście lat tego tempa wzrostu i będzie piłkarz jak malowanie. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- SRDJA KNEŻEWICZ. Coś jak Dejan Kelhar, tylko że widzieliśmy go wystarczająco długo. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- JAKUB RZEŹNICZAK. Nieliczni wiedzą, że zanim założyłem tego bloga, planowałem innego - miał się nazywać antyrzezniczak.blox.pl.  I wyszłoby głupio. Imponuje mi w Rzeźniczaku jego upór w dążeniu do bycia lepszym piłkarzem. Z każdym sezonem Kuba jest odrobinę lepszy niż w poprzednim. Jego dośrodkowania sa ciut precyzyjniejsze, a wślizgi nieco bardziej w tempo. Rzeźniczak rozwija się szybciej niż Legia, dlatego wierzę, że na Wielką Legię będzie gotowy (chyba, że wcześniej umrze ze starości). Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK.

- JANUSZ GOL. Maciej Skorża gra dwoma defensywnymi pomocnikami, niezależnie od klasy i rozmachu przeciwnika. Jeśli Borysiuk odejdzie - Gol będzie miał miejsce w wyjściowym składzie. Jeśli Borysiuk nie odejdzie - Gol da Legii elastyczność w ustawianiu Vrdoljaka. Tak czy owak - w przyszłym sezonie widzę Gola w osiemnastkach meczowych, czasem nawet na boisku od pierwszej minuty. Nie oceniajcie Gola po rundzie wiosennej - to był naprawdę wrak zawodnika. Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym będzie z niego pożytek, przynajmniej na jakiś czas. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- MANU. Plotka głosi, że z nabierania na swoją szybkość, dynamikę i waleczność uczynił sztukę, która pozwoliła mu znaleźć zatrudnienie w Benfice i AEK-u. Dlatego nie byłbym pierwszy do krytykowania Legii za ten zakup, zwłaszcza że tych trzech cech w Portugalczyku jest w nadmiarze. A pamiętacie gola z finału Pucharu Polski? Rykoszet, fart i gapa Kotorowski. Ale obejrzyjcie jeszcze raz. Zwróćcie uwagę, ile miejsca Manu zrobił sobie samym przyjęciem piłki w sytuacji, w której przeciętny polski piłkarz połamałby sobie nogi. Manu miewa momenty. Mniej, niż przypisuje mu Skorża (trener twierdzi, że udanych zagrań wychodzi pół na pół z nieudanymi) i dużo mniej niż potrzeba, żeby utrzymać się nawet w polskiej ekstraklasie. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- ARIEL BORYSIUK. Jeśli myślimy o Legii w kontekście przyszłego sezonu - trzeba Borysiuka sprzedać. Lepszego momentu nie będzie zarówno dla Legii, jak i dla samego piłkarza, a pieniądze na pewno się przydadzą, żeby Marek Jóźwiak mógł je wyrzucić w błoto. Ale jeśli mówimy o Wielkiej Legii - trzeba Borysiuka trzymać. To już w tej chwili jest wiodący zawodnik klubu, za chwilę będzie rządził w reprezentacji. Mógłby zostać w Legii kimś więcej nawet niż Jacek Zieliński - już jest najmłodszym zdobywcą bramki w historii, tutaj debiutował w ekstraklasie. Borysiuk może zostać legijnym Paulem Scholesem, Paolo Maldinim, Andresem Iniestą. Fajnie by było. Przyszły sezon - NIE. Wielka Legia - TAK.

- SEBASTIAN SZAŁACHOWSKI. Gdyby zabrakło mi powodów, żeby zrezygnować z Sebastiana Szałachowskiego, zawsze mógłbym wspomnieć jego wywiady pomeczowe. Nikt nie mówi nudniej. Ale raczej mi nie zabraknie. Przyszły sezon - NIE. Wielka Legia - NIE.

- IVICA VRDOLJAK. Jeśli naprawdę poważnie traktować projekt "Wielka Legia", to tylko jeden zawodnik z obecnego składu się do niej nadaje. Chorwat wyprzedza całą Legię o dwie długości, a i w lidze nie znalazłbym chyba lepszego defensywnego pomocnika. Robi wszystko (a czasem i więcej), czego się od niego wymaga w obronie, a do tego dokłada wiele w ataku (defensywny pomocnik - 8 goli, 4 nie z karnych. Nieźle). Prawdopodobnie byłby najlepszym zawodnikiem Legii na każdej pozycji, z wyjątkiem bramki - co, gwoli sprawiedliwości, świadczy po równo o Legii, jak i o Vrdoljaku. Miałem duże wątpliwości co do sensu wydawania na Chorwata miliona euro, pozbyłem się ich do tego stopnia, że umieściłbym go w najlepszej jedenastce Legii ostatniego dwudziestolecia. Przyszły sezon - TAK. Wielka Legia - TAK.

- ARIEL CABRAL. Zawodnik o większych umiejętnościach, niż się go ogólnie podejrzewa. Widać to zwłaszcza na rozgrzewkach. Odrobinę wierzę, że pogłoski o jego długim okresie adaptacyjnym są prawdziwe. Ale odrobinę, nie więcej. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA. Wielka Legia - PRAWIE NA PEWNO NIE.

- RAFAŁ WOLSKI. Podobno największy talent wśród młodych talentów Legii. Ostatnie 25 minut sezonu poświęciłem nie na oglądanie meczu z Polonią, tylko na oglądaniu Wolskiego. Jestem gotów w ten talent uwierzyć. Przyszły sezon - JESZCZE CHYBA ŁAWKA, Wielka Legia - BYĆ MOŻE.

- MACIEJ RYBUS. Odwrotność Rzeźniczaka - sukcesywnie, sezon w sezon, odrobinę słabszy niż w zeszłym tygodniu. Wycieka z niego talent, wyciekają umiejętności - powoli, acz sukcesywnie. Czy to kwestia niepoukładania w głowie, czy w nogach - nie wiem, ale to bez znaczenia, bo nie widzę szans, żeby ten wyciek powstrzymać. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- MIROSLAV RADOVIĆ. Miał dwa dobre sezony na Łazienkowskiej - pierwszy i ostatni. Ten właśnie miniony - naprawdę elegancki, z mocną nominacją do legijnego zawodnika roku. Zasada lansowana przez maklerów giełdowych i legijnych blogerów mówi o tym, żeby kupować w dołku i sprzedawać na górce. Taka górka z Radoviciem się już nie trafi, a i sam zawodnik najwyraźniej chce odejść - co przyznaje w prasie niepolskojęzycznej. Z Bogiem. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- MICHAŁ ŻYRO. Grał mało, ale z młodych najwięcej (Kucharczyka zaliczam do dziadów, choć jest tylko rok starszy). I choć wielu o nim mówi ciepło, ja mam wrażenie, że jednak czegoś tu jest za mało. Chyba talentu. Ale mogę się mylić. Znany jestem z tego. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

- FELIX OGBUKE. Kto? Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- MICHAL HUBNIK. Jest w nim coś ujmującego - goli trochę strzelił, a w wiele był zaangażowanych (w Pucharze Polski z Lechią bez niego nie było trzech z czterech bramek, choć przy żadnym nie zaliczył nawet asysty). Na ofensywnym bezrybiu taki Hubnik jawi się niczym Gruba Ryba. Ale gdy kiedyś Legia się zarybi, Czech prawdopodobnie będzie sobie musiał znaleźć inny staw. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ NIE/ŁAWKA.

- MICHAŁ KUCHARCZYK. Mój ulubiony w Legii piłkarz. Zresztą nie tylko mój - Żyleta już się na nim poznała, w nim widzi swojego idola, jego oklaskuje najczęściej i najgłośniej (a nic nie wiem o jego bliższych znajomościach z kibicami). Przypomina mi nieco młodego Koseckiego (Romana), który z jednego końca boiska potrafił pobiec na drugi, żeby powalczyć o już przegraną piłkę. Nie ma wyjścia, Kucharczyk muss sein. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK.

- BRUNO MEZENGA. Tutaj informacje o długim okresie adaptacyjnym pochodzą z wiarygodnego źródła. To samo źródło mówi, że gdyby tym zawodnikiem się dobrze zaopiekować przez rok, dwa, mogłaby z niego wyjść całkiem przyzwoita europejska jakość. Legia nigdy nie była miejscem, gdzie zawodnikami się jakoś szczególnie zajmowano, cierpliwości też często trenerom i włodarzom nie starcza. Szkoda. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

- TAKESURE CHINYAMA. W Wielkiej Legii jest miejsce tylko dla zawodników, którzy rozumieją przepis o spalonym. Zostawmy więc ten temat i przejdźmy do przyszłego sezonu i planów krótkoterminowych. Ktoś wierzy jeszcze, że wróci do nas Król Strzelców Takesure? Nie widzę. Dziękuję, do widzenia. Przyszły sezon - NIE. Wielka Legia - NIE.

- MACIEJ SKORŻA. Ten wpis układałem sobie w głowie jeszcze przed decyzją o pozostawieniu Skorży na stanowisku. I wychodziło mi tak - z trenerem sytuacja jest inna, niż z zawodnikami. O trenerze nie można myśleć w kontekście przyszłego sezonu, trzeba myśleć tylko w kontekście Wielkiej Legii. Skorża nie pokazał niczego, co pokazałoby że Wielka Legia to jego rozmiar. Dlatego nie powinien prowadzić jej nawet w przyszłym sezonie.

Ale poprowadzi. Co o tym myślę - tutaj. I trzymam kciuki.

PS: A tutaj informacje o sprzedaży Legii, które pokrywają się niemal co do joty z moimi intuicjami.

wtorek, 07 czerwca 2011, b.oh
Legia Warszawa

Polecane wpisy