Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
Blog > Komentarze do wpisu

Projekt "Wielka Legia" [EDYCJA 2013]

Dwa lata temu podsumowałem sezon sporą kobyłą o tym, kto nadaje się do Legii na następny sezon, a kto na czasy wielkości. W zeszłym roku chciałem to powtórzyć, ale ogólne przygnębienie po przekazaniu tytułu w ręce Śląska było jednak zbyt duże. Koncepcja jednak nie umarła, niniejszym wracam, może zrobi nam sie z tego jakaś tradycja? Zapraszam do krytykowania i odnoszenia się - niektóre sprawy poruszone poniżej leżą mi na sercu bardzo i niezmiernie jestem ciekaw Waszej opinii.

Ogólna teza jest taka, że tytuły i trofea do Wielkiej Legii mają się tak, jak pojedyncze zwycięstwa do tychże tytułów i trofeów. Cieszą, ale w ostatecznym rachunku mogą okazać się bezwartościowe. A teraz już krok po kroku.

DUSAN KUCIAK (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Legia od lat żyje ze sprzedaży bramkarzy, podobnie jak większość z Was mam nadzieję, że trener Dowhań zarabia naprawdę duże pieniądze, tego wymaga zwykła przyzwoitość. Trudno więc myśleć o Kuciaku przyszłościowo, bo szanse, że zostanie na Łazienkowskiej na dłużej są nikłe. Być może zagra w przyszłym sezonie, ale nawet tego nie możemy być pewni. A ja mam poczucie, że jeśli chcemy budować Wielką Legię, to trzeba w końcu dochrapać się Wielkiego Bramkarza, który wysoki kunszt zapewni na długie lata, a nie na dwa czy nawet trzy sezony.

Bo piłkarsko ocena Kuciaka jest dość prosta. Już nie upieram się (tak jak w pierwszym sezonie jego gry w Polsce), że to najlepszy bramkarz Legii od lat, ale przy tak silnej konkurencji wciąż myślę, że dyskusje "Kuciak vs Mucha" czy "Kuciak vs Boruc" mają sens. Uwielbiam jego energię boiskową, uwielbiam patrzeć, jak wznawia grę, gdy rywale jeszcze rozpamiętują swoją nieudaną akcję, podziwiam refleks, szanuję odważne wyjścia na przedpole. Myślę jednak, że można mu pozwolić zarabiać większe pieniądze gdzie indziej, jeśli będzie chciał, ale tylko pod jednym warunkiem - że Legia zatrudni Emilijusa Zubasa. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WĄTPIĘ, ŻEBY DOTRWAŁ.

WOJCIECH SKABA (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE). Nie jestem fanem Wojciecha Skaby - gdyby miał być pierwszym bramkarzem, przepowiadałbym katastrofę. Tyle rzekłszy odnotowuję, że podobało mi się bardzo, jak podszedł on do roli rezerwowego, dowiózł bez marudzenia i na przyzwoitym poziomie Puchar Polski (5 straconych bramek w 8 meczach), nie jęczał i wymienił kilka kurtuazyjnych uwag z trenerem, co wśród byłych numerów jeden, którzy lądowali na ławce w "grywalnym" wieku, nie jest takie naturalne. Paradoksalnie potwierdza to jednak mój największy zarzut wobec Skaby - brakuje mu takiej ambicji, która jest niezbędna do osiągania rzeczy wielkich. Dlatego o ile ze Skabą na ławce się pogodziłem, o tyle chciałbym, żeby zawsze w klubie był co najmniej jeden bramkarz lepszy od niego. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Trudno się gra z opinią najbardziej przereklamowanego piłkarza ligi. Trudno powiedzieć, czy to opinia zasłużona. 8 sezonów, 6 trofeów (ale to tylko dwa Puchary Polski i jedno mistrzostwo), 27 występów w kadrze (ale tylko kilka minut w meczu o punkty). Pisałem już, że moim zdaniem zimowe transfery Legii walnie przyczyniły się do zdobycie mistrzostwa i to nie tylko dzięki Gruzinowi. Warszawska drużyna dublet zdobyła szeroką ławką, z której wchodzili zawodnicy godnie zastępujący tych z pierwszej jedenastki. Przy takim zarządzaniu składem, jakie uprawiał trener Urban, w Legii jest miejsce dla Jodłowca - na razie na pozycji bliskich odwodów. Potem się zobaczy. Przyszły sezon - BLISKA ŁAWKA, Wielka Legia - RACZEJ NIE.

MARKO SULER (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Byłem szczerze zdziwiony, gdy na początku maja wyszedł w pierszym meczu finału Pucharu Polski. Nie dlatego, że przypuszczałem, że nie zagra, ale dlatego, że wydawało mi się, że Legia już dawno go sprzedała. Przyszłości na Słoweńcu nie zbuduje się żadnej. Piłkarz bezpłciowy, bez poważnych atutów, z jedną czy dwoma poważnymi wadami (nonszalancja, nieumiejętność utrzymania koncentracji). Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

JAKUB WAWRZYNIAK (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK). Moja opinia o Wawrzyniaku przez te dwa lata nie zmieniła mi się ani o jotę. To wciąż jeden z dwóch najlepszych polskich lewych obrońców, na dodatek piłkarz udzielający ciekawych i rozsądnych wywiadów pomeczowych, co zawsze sobie cenię. W poprzednim rankingu pisałem tak: "Świetny przykład na to, jak śliskim konceptem jest Wielka Legia. Wyobraźcie sobie Wielką Legię waszych marzeń. Jest w niej Wawrzyniak? Nie? Tak myślałem. Ale kto jest? Evra? Coentrao? Abidal? No właśnie. Lewi obrońcy to na rynku piłkarskim towar deficytowy, a lewi obrońcy z doświadczeniem w Lidze Mistrzów to towar deficytowy i drogi. Jasne, jest szansa na znalezienie jakiegoś lewodefensywnego odpowiednika Maora Meliksona za 300 tysięcy euro stąd czy stamtąd, ale szansa to niewielka. Przeciwnicy koncepcji Wawrzyniaka w Wielkiej Legii, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że Legia z Wawrzyniakiem to jakaś Legia, ale na pewno nie Wielka. Ja twierdzę, że jeśli Wawrzyniak w fazie grupowej Ligi Mistrzów zrobi przeciw Legii karnego (tak jak to zrobił w Panathinaikosie) to nie będzie się czym martwić, bo to będzie oznaczało, że Legia gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów". Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK.

INAKI ASTIZ (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). I znowu piłkarz, który nie zmienił się bardzo przez te dwa lata, a wraz z nim niewiele zmieniła się moja opinia. Różnica jest taka, że tym razem szasna na koniec polskiej przygody Hiszpana jest znacząco wyższa, bo ciśnienie w klubie na jego grę zmalało. Jednak lista piłkarzy, którzy już odeszli z Legii w ciągu kilkunastu dni po zdobyciu tytułu jest niepokojąco długa, dalsze transfery z klubu coraz bardziej zmieniałyby "wietrzenie szatni" w " poważnąrekonstrukcję", dlatego byłbym bardzo ostrożny z wypuszczaniem z Legii akurat Astiza, bo to piłkarz, który gwarantuje stabilną jakość w obronie. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ NIE.

TOMASZ BRZYSKI (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Cała moja sympatia dla tego piłkarza nie zmienia faktu, że do Legii wszedł źle, a młodszy już nie będzie. Za późno trafił do Legii, żeby wiązać z nim jakieś bardziej zaawansowane plany po zakończeniu kariery, choć jest to gość na tyle rozsądny i ogarnięty, że w jakiejś roli (trener młodych? skaut?) być może by się sprawdził. Miałem nadzieję, że chociaż stałe fragmenty w końcu będą bite w Legii porządnie, ale nawet to Brzyskiemu nie wychodziło dobrze. Koniec kontraktu będzie prawdopodobnie oznaczał koniec legijnej przygody. Kupiec się na niego nie znajdzie, bo nikt mu nie zapłaci tyle, co Legia. Przyszły sezon - ŁAWKA Z KONIECZNOŚCI, Wielka Legia - NIE.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK). Ciekawe, co u niego słychać, prawda? Ledwie 3 mecze w 2013 roku pokazały, że nie zapomniał jak się gra w piłkę. Na prawej obronie ktoś musi grać, Rzeźniczak w pierwszej jedenastce to nie jest zły pomysł, a już na pewno konkurencja z Bereszyńskim wyjdzie klubowi na dobre. Kluczowe w tym wypadku jest jednak coś innego. Przed kontuzją Rzeźniczak systematycznie robił rok w rok duże postępy. Czy już osiągnął swój maksymalny poziom? Czy stać go na to, aby być jeszcze lepszym piłkarzem? Bo musi, jeśli Legia ma wiązać z nim poważne plany. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TO BARDZO ZALEŻY.

ARTUR JĘDRZEJCZYK (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). No pomyliłem się okrutnie. Myślałem, że to słabiak, a okazał się być kozakiem. I po osiągnięciu poziomu kozackiego, z Legii odszedł. Co zrobić? Takie życie. Trzymam kciuki za przyszłe sukcesy, także w kadrze.

DICKSON CHOTO (POPRZENI RANKING: przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - ŁAWKA). Trzy ostatnie sezony: 11 meczów, 5 meczów, 3 mecze. Chciałbym się dowiedzieć, kto podjął decyjzę, żeby z nim przedłużać kontrakt. Dobił do 10 pełnych sezonów w Legii średnio zagrał 17 meczów na sezon. Nie zapomnę mu zasług, ale za te zasługi był w klubie jednak zdecydowanie zbyt długo.

MICHAŁ ŻEWŁAKOW (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Dziękuję bardzo panu kapitanowi - oprócz niezłych występów wniósł do Legii pewną klasę, której często temu klubowi brakuje. Szpaler na zakończenie jak najbardziej zasłużony, klub pożegnał się z nim dużo godniej niż kadra. I tak jakoś umknęło komentatorom, że Żewłakow w czasie swej długiej kariery zdobył sześć tytułów mistrzowskich w trzech różnych krajach. Naprawdę mało jest takich piłkarzy w Polsce i cieszę się, że Żewłakow zostaje w klubie.

Pytanie, czy posada dyrektora sportowego jest w tym wypadku najlepszym wyborem. Bo o ile cieszę się, że Żewłakow zostaje, o tyle na przykład do organizacji sieci skautów (obecna jest, krótko mówiąc, fatalna. Co przypomina mi po raz kolejny, jak bardzo nie lubię Marka Jóźwiaka) chciałbym, żeby Legia zatrudniła eksperta z doświadczeniem, najlepiej z zagranicy. Żewłakow w tej roli to eksperyment, a ja chyba nie mam ochoty na eksperymenty. Ale na przykład duet ekspert+Żewłakow byłby świetny.

BARTOSZ BERESZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Mariuszu Rumaku, naprawdę? Jasne, że trudno Legii będzie wyrównać rachunki z Lechem za Lewandowskiego, ale Bereszyński to niezły psikus. Nie widziałem w Warszawie młodego zawodnika, który miałby tyle przytomności umysłu na boisku, popartej w sumie nieprzeciętnymi umiejętnościami. A przecież jest duża szansa, że będzie się dalej rozwijał i to przez lata. Czekam na przyszły sezon z niecierpliwością, bo jestem bardzo ciekaw, co z tego chłopaka wyrośnie. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - BARDZO MOŻLIWE.

IVICA VRDOLJAK (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Miałem wiele entuzjazmu dla niego dwa lata temu, siadło mi w zeszłym roku, z kolei w tym znowu wzrosło, ale nie do pierwotnego poziomu. Ale hej - karny z Lechem w 86 minucie to był majstersztyk, który w legijnej historii zapisał się wielkimi literami. Kluczowy mecz, kluczowy rywal, kluczowy moment i dwóch kolegów, z których każdy się ciut boi. Klasa, jak złota główka Fedoruka, czy złota goleń Svitlicy. Miał Chorwat słabe serie spotkań, ale miał też wybitne, z przewagą tych drugich. Meczów fatalnych niemal nie gra, kluczowych błędów w zasadzie nie popełnia. Przedłużenie kontraktu to na pewno dobry pomysł, ale nie zapominam, że Vrdoljak to prawdopodobnie świetny Robin, ale jednak słaby Batman. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

JANUSZ GOL (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Skończył nam się Gol, niestety. Zakazuję jednak w mojej obecności psioczyć na niego, bo przez te dwa i pół sezonu dał drużynie bardzo wiele, a co najmniej dwa momenty zasługują na wielkie brawa - pierwszy to gol ze Spartakiem (oczywista oczywistość), a drugi to ostatni, bardzo ważny mecz z Jagiellonią, w którym po przykrej zmianie w finale Pucharu Polski i spięciu z trenerem, wyszedł i zagrał doskonale. Za taką postawę nie mam nic, poza szacunkiem. Przyszłości z Golem nie wiążę, ale przeszłość wspominam mile. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE). Zerknijcie do poprzedniego rankingu, jeśli ocena sprzed dwóch lat Was dziwi. Nie chciałem wtedy Radovicia w Legii, bo wychodziłem z założenia, że to najlepszy czas, by go sprzedać i zarobić przywoite pieniądze. W tym miałem rację. I choć druga młodość Serba trwała dłużej niż zakładałem, to jednak nie dużo dłużej. Myślę, że teraz będzie tylko gorzej, coraz mniej będzie meczów, w których Radović zagra pierwsze skrzypce, w których jego gra decydować będzie o wyniku. Gdyby teraz znalazł się kupiec, nie wahałbym się ani minuty. Przyszły sezon - NIE/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ ŻYRO (POPRZEDNI RANKING: przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Nigdy nie miałem wiele wiary w jego talent, umiejętności i determinację. Daleko mu do prawdziwych nadziei tej drużyny, a kontuzja na pewno nie pomaga w rozwoju. Nie jet to piłkarz, którego skreślam, ale oczekiwań nie mam żadnych. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

DANIEL ŁUKASIK (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Lubię i już. Wszyscy lubią, ja podkreślam mądrość i dojrzałość młodzika. Dobrze prowadzony, sam będzie mógł prowadzić Legię do rzeczy wielkich. Nie sprzedawać poniżej 3,5 miliona euro. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

DOMINIK FURMAN (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Piłkarski bliźniak Łukasika. Razem mogą stworzyć duet na miarę Pisza z Wieszczyckim (przypominam: ćwierćfinał Ligi Mistrzów). Ponieważ ma więcej walorów ofensywnych niż kolega, a tacy piłkarze są drożsi - nie sprzedawać poniżej 5,5 miliona euro. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

MAREK SAGANOWSKI (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Za późno wrócił do Legii, jest taka teoria, że gdyby stało się to rok wcześniej, to w 2013 świętowalibyśmy obronę dubletu. Nigdy nie zszedł w Warszawie poniżej 10 ligowych bramek na sezon. Wprawdzie 35 lat dla napastnika to wiek finiszowy, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że zarówno na boisku, jak i w szatni wiele będzie jeszcze z ełkaesiaka pożytku. Spodziewam się, że w dwóch następnych latach raczej odda miejsce w pierwszej jedenastce, ale nie będę zaskoczony, jeśli stanie się inaczej. Przyszły sezon: MOCNA ŁAWKA, Wielka Legia - NIESTETY NIE ZDĄŻY.

WLADIMER DWALISZWILI (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Najlepszy transfer zimowy, z szansami na najlepszy transfer od lat. W Legii 19 meczów/9 bramek, w całym sezonie 34/16. Mały, sportowy czołg, który nawet jak nie strzela bramek, to odbiera obrońcom ochotę nie tylko na granie, ale i na oglądanie futbolu w telewizorze. Silny jak Chinyama, tylko w piłkę trzy razy lepszy. Zdyscyplinowany taktycznie - trzeba mu poświęcać tyle uwagi, że koledzy z drużyny mają dużo więcej miejsca. Jednak długi przestój, jaki Gruzin zaliczył po tym, jak zdobył miejsce w składzie kosztem Ljuboi, był na tyle wyrazisty, że trudno się nie niepokoić. Wciąż jednak oczekuję od dżygita bardzo wiele. Przyszły sezon: TAK, Wielka Legia - WIELCE PRAWDOPODONIE.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ TAK). Być może najbardziej kontrowersyjna z moich opinii. Ja rozumiem, że Kucharczyk się pogubił, że zatrzymał w rozwoju, że oczekiwaliśmy dużo więcej. I nawet nie wiem, co w nim jest takiego, co każe mi wciąż w niego wierzyć - czy to zadziorność, czy ambicja, czy rzadkie przebłyski, czy wspomnienie wejścia smoka w meczu z Lechem w pierwszym sezonie Macieja Skorży. Ale wierzę i będę zachwycony, jeśli klub da mu jeszcze jedną szansę. Z zastrzeżeniem, że naprawdę ostatnią. Przyszły sezon - OSTATNIA SZANSA, Wielka Legia - NAJPIERW PRZYSZŁY SEZON.

JAKUB KOSECKI (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Tak jak od zawsze, gdy tułał się w ogonach, albo po Łodziach i Gdańskach, lansowałem go i liczyłem, że zrobi wiele wiatru w pierwszym składzie Legii, tak teraz, gdy został gwiazdą całej ligi (kto wie, czy nie największą), myślę, że nadszedł czas na poważne pytania. Na przykład - skoro Kosecki szybszy już nie będzie, to czy może być lepszy? Czy w przyszłym sezonie będzie w stanie potwierdzić swoją jakość, gdy obrońcy całej ligi będą polować nie tyle na niego samego, ile przede wszystkim na jego nogi? Czy jego atuty sprawdzą się w europejskich pucharach? I całkiem poważnie - czy to jest piłkarz, wokół którego można budować wielokrotnie wspominaną przeze mnie w tym tekście wielkość?

I gdy już odpowiemy sobie na te wszystkie pytania, to być może dojdziemy do wniosku, że Koseckiego dobrze by było sprzedać za duże pieniądze, bo lepszej okazji (jak w wypadku Radovicia dwa lata temu) już nie będzie. A jedyne, co mnie przed tym wnioskiem powstrzymuje, to poważna wątpliwość, czy Legia jest w stanie tego wiatraka kimś zastąpić w jedną letnią przerwę. W obecnym składzie kandydata nie ma. Na pewno szybko zacząłbym go szykować. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE.

DANIEL LJUBOJA (POPRZEDNI RANKING: nie grał). Głupio wyszło, jakiś niesmak po tym całym finale pozostał, ale jeśli kimkolwiek w ostatnich latach się autentycznie zachwycałem w Legii, to Ljuboją. Mimo licznych wad, najlepszy piłkarz jakiego widziałem w koszulce Legii co najmniej od 1995 roku, a być może w całej mojej legijnej historii...

...zrobiłem sobie przerwę w pisaniu, żeby obejrzeć asystę Daniela w pierwszym meczu ze Spartakiem i autentycznie przeszedł mnie dreszcz. A przecież takich zagrań widzieliśmy przez dwa lata mnóstwo. Panie Danielu, nie zapomnimy Pana nigdy.


************************

Kobyła powoli zmierza ku końcowi, ale jeszcze dwie rzeczy w niej się znaleźć muszą.

1. Czy powyższe oceny traktować poważnie? Patrzę na ranking sprzed dwóch lat i z tej perspektywy widzę, że:

a) trafiłem w punkt (nie z przewidywaniami, ale z oceną i to wykluczając oczywiste oczywistości, takie jak Ogbuke, czy Kelhar) 5 razy (Skaba, Choto, Kiełbowicz, Astiz, Gol).

b) zaliczyłem trafienie, ale braw nie było - 8 razy. (Antolović, Radović, Wawrzyniak, Manu, Cabral, Wolski, Żyro, Mezenga).

c) trafiłem kulą w płot 6 razy (Vrdoljak, Komorowski, Rzeźniczak, Rybus, Hubnik, Kucharczyk).

d) postrzeliłem się w stopę raz, a porządnie (Jędrzejczyk).

e) trudno powiedzieć, co zrobiłem - 2 razy (Borysiuk, Szałachowski).

Nie piszę tego, żeby się chwalić - choć wyszło chyba nieźle - ale dlatego, że czuję, że winien jestem Wam rozliczenie z tego, co piszę tutaj na blogu.

2. JAN URBAN (POPRZEDNI RANKING: nie pracował). Trener Urban ma liczne zalety: po pierwsze piłkarze pójdą za nim w ogień i darzą go wielkim zaufaniem. W Warszawie to jest absolutnie kluczowy czynnik. Po drugie, to zaufanie bierze się także z tego, że pod względem fizycznym wyglądają najlepiej w lidze, a to dzięki sztabowi, który trener w klubie zbudował. Po trzecie - w klubie, który chce bazować na wychowankach, trener, który tak dobrze wprowadza młodych do drużyny, to skarb. Po czwarte wreszcie - dyskretna elegancja, trafność osądów i niekwestionowana inteligencja tworzą w Urbanie mieszankę, której ze świecą szukać wśród polskich trenerów.

To jednak nie może przysłonić niedoskonałości - nie wiemy, jak dobry wujek Urban zareaguje, gdy drużynę dopadnie kryzys z prawdziwego zdarzenia, ale mamy prawo podejrzewać (biorąc pod uwagę jego poprzednią kadencję), że rozwiązania nie będą wzorcowe. W tym sezonie Legia nie przeszła żadnego poważnego doła, ale wiara, że takie nie zdarzą się w przyszłości, jest wiarą naiwną.

To nie wszystko. Trener Urban nie jest geniuszem, jeśli chodzi o taktykę, a błysk geniuszu może się okazać niezbędny w Europie. A skoro już o Europie - tutaj najzwyczajniej na świecie brakuje też doświadczenia trenerskiego.

Wiemy jednak już niemal z całą pewnością, że w Polsce lepszego trenera dla Legii nie znajdziemy, a eksperymenty z trenerami z zagranicy też nie budzą entuzjazmu. Jeśli więc kiedyś komuś przyjdzie do głowy zastępować Urbana kimś innym, to tylko pewniakiem zagranicznym, z ewidentnymi sukcesami i to nie z zamierzchłej przeszłości. Na razie nie ma jednak żadnej potrzeby zmian, a każde inne rozwiązanie, niż przedłużenie kontraktu byłoby zwyczajnie bezmyślne. Przyszły sezon: TAK, Wielka Legia - TRZYMAM KCIUKI.

****************

A dyskusję prowadzimy, gdzie komu wygodnie - w komentarzach, na FACEBOOKU i na TWITTERZE.

sobota, 08 czerwca 2013, b.oh
Legia Warszawa

Polecane wpisy