Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
Blog > Komentarze do wpisu

Projekt "Wielka Legia" [EDYCJA 2014]

To nietypowa pora na III edycję Projektu "Wielka Legia", ale jedna z ostatnich w 2014 roku. W tym jedynym w swoim rodzaju rankingu, podobnie jak w jego dwóch poprzednich edycjach [2011, 2013], oceniam piłkarzy pod kątem ich przyszłości w Legii. Każdy zawodnik, stając przed jednoosobową komisją, od której werdyktu nie ma odwołania, musi odpowiedzieć na dwa pytania: "czy przydam się Legii w najbliższym czasie?" oraz "co jestem w stanie zrobić, żeby Legia była wielką?".

Wielka Legia to koncept popularny i przywoływany dość często, nie tylko przeze mnie. Chodzi tu o drużynę, która w dającej się przewidzieć przyszłości będzie reglarnie zdobywała mistrzostwo Polski, jednocześnie dając gwarancję jakości w europejskich pucharach, z Ligą Mistrzów włącznie. Każdą decyzję trenera, sztabu i właścicieli oceniam od lat przez ten pryzmat - czy zbliżamy się do Wielkiej Legii, czy oddalamy?

Ranking do tej pory publikowany był w przerwie między sezonami, ale w tym roku się nie wyrobiłem, dlatego korzystam z tej mikroprzerwy między rundami sezonu zasadniczego. W ocenach niezmiennie odwołuję się do "przyszłego sezonu", który jednak w tej edycji należy rozumieć jako najbliższe 12 miesięcy. Edycja 2015 - trzymajcie kciuki - wróci jednak do pierwotnego terminu.

DUSAN KUCIAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WĄTPIĘ, ŻEBY DOTRWAŁ). Słowak rozgrywa najsłabszy sezon od kiedy przyszedł do Legii, liczbę zawalonych w spektakularny sposób bramek od sierpnia chyba podwoił. Sytuacja Kuciaka jest o tyle trudniejsza, że przy okazji rozkręcił dwa otwarte konflikty z kolegami drużyny (z Rzeźniczakiem i Brzyskim), przed konsekwencjami których chroniła go dotychczasowa wybitność. Która gdzieś wyparowała - z najlepszego bramkarza ligi zrobił nam się bramkarz niepokojący.

Mi konflikty w drużynie nie przeszkadzają, póki wszyscy zachowują się jak dorośli profesjonaliści, a gra na tym nie cierpi. Kuciakiem jednak się martwię, bo uważam, że to bramkarz na Ligę Mistrzów, a nie wiem, czy ten przedłużający się spadek formy - zamiast serii meczów bezbłędnych, mamy przeplatankę występów świetnych z dziwacznymi - się utrwali, czy po prostu minie. Tak czy siak, o ile półtora roku temu po Słowaka ustawiały się kolejki, tak teraz wszystko ucichło, co akurat klubowi może wyjść na dobre. Jeśli tylko dołek nie okaże się zbyt głęboki. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TRZYMAM KCIUKI.

KONRAD JAŁOCHA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Z bramkarzami w Legii jest tak, że są, byli i będą świetni i tylko od czasu trafi się jakiś Antolović czy Skaba. Nie zamierzam się wymądrzać, pogodziłem się już dawno z tym, że Dowhań wie lepiej. Jałocha będzie grał - fajnie, nie będzie grał - przeżyję. Zdaję sobie jednak sprawę, że my tu gadu-gadu, a Jałocha jeszcze nie puścił bramki w lidze  (303 minuty), mimo że - choćby w meczu z Pogonią - łatwo nie było. Martwi mnie jednak bramka, która zabrała Legii Superpuchar. Tu bramkarzowi nie zdarzył się głupi błąd, zabrakło refleksu i zwinności. A bez nich w tym fachu ani rusz. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE MAM POJĘCIA.

DOSSA JUNIOR (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Tak długo tłukłem na Twitterze różnym dziennikarzom do głowy, że Dossa ma fenomalną umiejętność dochodzenia do sytuacji strzeleckich połączoną z nieprawdopodobną nieskutecznością, że w końcu to sami zauważyli. "Minimalnie Niecelnie" stało się w końcu jego oficjalnym przydomkiem, choć odnotować trzeba bramki i de facto punkty zdobyte ze Śląskiem i Lechem.

W defensywie jednak nie chodzi o strzelanie bramek, ani tym bardziej o "prawie strzelanie bramek". I tu, przyznaję, mam z Dossą kłopot. Niby wszystko dobrze, niby pewnie i pod kontrolą, ale co chwila trafia mu się jakiś dziwny farfocel, z którego niby nie ma konsekwencji, ale zadra w pamięci zostaje. Tak sobie myślę, że w Wielkiej Legii pierwszy obrońca musi grać lepiej. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

IGOR LEWCZUK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). O ile rozumiem logikę stojącą za tym transferem, o tyle nie ma wątpliwości, że się nie udał. Ja nie chcę słuchać o okresie adaptacyjnym i zdaje się nawet Igor Lewczuk nie chce o nim słuchać. Więc tak jak wspieram sprowadzanie wyróżniających się zawodników Ligi na Łazienkowską, tak Lewczuka na razie skreślam. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - Nie.

MATEUSZ WIETESKA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Dla młodego zaciągu trzeba by wymyślić jakąś osobną punktację. Pojawiają się i znikają w pierwszym składzie, każdy z dużą taryfą ulgową, każdy podobno z potencjałem, ale "ekstraklasa to jednak zupełnie inny poziom". W rezerwach w tym sezonie dzieją się jakieś przedziwne rzeczy, za którymi nie nadążą nawet Jacek Magiera, więc tam również nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie "no to co, będą z nich ludzie?".

Jako punkt dla młodych piłkarzy odniesienia przyjmuję Furmana i Łukasika, którzy weszli najpierw do składu, potem do jedenastki z rozmachem i pewnością siebie, które - mniej więcej - mnie absolutnie satysfakcjonowały (że potem poszło jak poszło, to już inna sprawa). I w tym sensie Wieteska, choć nawet jak na młodziaka młodziutki, mojego serca nie podbił. Pamiętam go z błędów i czerwonej kartki w niesławnym meczu z tomaszowską Lechią. Obrońcy mogą dojrzewać dłużej, Wieteska na pewno dostanie jeszcze szanse, zarówno od Berga, jak i ode mnie, ale ognia w tym na razie nie ma. Przyszły sezon - REZERWY, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

INAKI ASTIZ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - RACZEJ NIE). Nic mnie tak nie zniechęca do robienia tego rankingu, jak konieczność oceniania Hiszpana. O jego rozsądnej i spokojnej grze nikt nie powiedział nic ciekawego od 7 lat, ale w tym czasie Astiz miał swój odczuwalny udział w dwóch mistrzostwach i czterech pucharach. Doceniam, naprawdę, jednak niedawny błąd z Pogonią moim zdaniem świadczy o tym, że jego czas na Łazienkowskiej powoli się kończy. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - Nie.

TOMASZ BRZYSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA Z KONIECZNOŚCI, Wielka Legia - NIE). W tym sezonie już 7 asyst, na dodatek zdobytych z grymasem na twarzy powodowanym kontuzją i brakiem sensownego zastępstwa, zwłaszcza po odejściu Wawrzyniaka. Przewidywałem, że kontrakt z Brzyskim nie będzie przedłużony, pomyliłem się, dostał w prezencie dwa następne lata pensji. Nie da się nie szanować gościa, który wszedł w drużynę bez fajerwerków, zacisnął zęby, wygryzł reprezentanta Polski ze składu, ganiał w każdym meczu od linii do linii i nie dał się udusić własnemu bramkarzowi.

Wygryzł z zaciśnietymi zębami... Hmm... Nieważne.

Ale - piłkarsko lepiej nie będzie. Prawdopodobnie będzie gorzej. Może nie dużo gorzej, ale gorzej. Przez te dwa lata Brzyski miał jedną rundę świetną, jedną dobrą, jedną przeciętną i jedną kompletnie nieudaną. To zupełnie przyzwoity wynik, jednak nierokujący. Już w poprzednim rankingu sugerowałem, że może warto Brzyskiego zostawić w klubie na "po zawieszeniu kariery na kołku", dziś wciąż myślę, że to chyba niegłupi pomysł. A przed kołkiem i zawieszaniem jeszcze trochę grania będzie. Przyszły sezon - TAK Z TENDENCJĄ DO ŁAWKI, Wielka Legia - NIE.

BARTOSZ BERESZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - BARDZO MOŻLIWE). Żywy dowód na to, jak ważne jest pierwsze wrażenie. Przyszedł, wymiótł, potem wpadł w przyzwoitą przeciętność, ale wciąż jedzie na opinii utalentowanego. Ja ten talent nadal widzę i wciąż mam oczekiwania, wystarczy im jedynie sprostać. Nie bez znaczenia jest fakt, że w te mecze, które powinny być dla niego najtrudniejsze wychodzą mu najlepiej (z Lechem), co pośród innych faktów świadczy, że chłopak w głowie klocki ma poukładane fachowo. Myślę, że nie przejdzie do historii wyłącznie jako ten, który wyeliminował Legię z Ligi Mistrzów. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ NA DOBREJ DRODZE.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TO BARDZO ZALEŻY). W poprzednim rankingu było tak: "Czy już osiągnął swój maksymalny poziom? Czy stać go na to, aby być jeszcze lepszym piłkarzem? Bo musi, jeśli Legia ma wiązać z nim poważne plany". No właśnie. Jeśli porównamy wiosnę z jesienią, to lepiej nie jest na pewno. Z niepokojem obserwuję kolejne niedociągnięcia w lidze i zastanawiam się, dlaczego w Europie wygląda to tak dobrze? Rzeźniczak całą swoją karierą pokazywał, że krok po kroku, ciężką pracą, można wykuć z siebie nie tylko piłkarza, ale Pana Piłkarza, z którym trzeba się liczyć i w lidze i w pucharach. Talentu więcej już mieć nie będzie, umiejętności też prawdopodobnie nie. To, gdzie Rzeźniczak może rosnąć i gdzie rosnąć może wciąż jego przydatność dla Legii, to doświadczenie. Ale takie, które przełoży się na jeszcze mniej indywidualnych błędów i jeszcze większą siłę w szatni - nazwijmy ją drużynotwórczą. Rzeźniczak jest jak rower - jeśli nie będzie poruszał się do przodu, to upadnie. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ BARDZO ZALEŻY.

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Broź samodzielnie broni decyzji o kupowaniu Lewczuków tego świata. Tak, ma sens kupowanie wyróżniających się piłkarzy ekstraklasy. Niektórzy z nich - pewnie większość - w Legii upadną, ale inni - jak Broź - dojrzeją, wykorzystają szansę, w mistrzowskim otoczeniu pokażą mistrzowską klasę. Może nie zapewnią Legii Ligi Mistrzów, ale i w ekstraklasie i Lidze Europy zapewnią wymagane minimum jakości. Nagroda za największy progres w ostatnich 12 miesiącach przyznana jednogłośnie. Nie tylko dlatego, że głosowałem tylko ja.

Jak jednak wśród dziesiątek Lewczuków tak wynajdywać nielicznych Broziów i Brzyskich tak, żeby nie trafiać broń Boże na Piechów? To jest zagadka na którą nie mam odpowiedzi. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE.

GUILHERME (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie grał dużo, ledwie 7 meczów od lutego (za to w trzech różnych rozgrywkach, w tym ani razu w rezerwach), a i tak wszyscy są zachwyceni. To dopiero sztuka. Z tak niewielkiej próbki trudno wyciągnąć daleko idące wnioski, ale na pewno dodatkowym plusikiem jest to, że wszystkie Legia wszystkie te mecze wygrała, tracąc zaledwie 3 bramki. Zmuszanie Brzyskiego do grania na lewej obronie mimo dużych kłopotów ze zdrowiem pokazuje, jak deficytowym towarem są lewi obrońcy, a lewi obrońcy z odrobiną talentu w grze do przodu to już w ogóle. Jeśli do tego dołożymy śmieszną cenę, za jaką trzeba Brazylijczyka odkupić, to pozostaje jedynie zacytować klasyka: "Brać go!". Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - PRZYSZŁY SEZON POKAŻE.

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - BLISKA ŁAWKA, Wielka Legia - RACZEJ NIE). Jak to nagroda za największy progres już przyznana? Co to ma znaczyć? A kto ją przyznał? Ja? Kurde.

Z zawodnika, który miał być wsparciem pierwszej druzyny, stał się jej kręgosłupem i mózgiem jednocześnie. Po latach grania w nieznaczących meczach reprezentacji, w końcu dostał szansę w walce o duże stawki i od razu zaliczył zwycięstwo z Niemcami. Sam wybieram go do trójki najważniejszych ogniw mistrzowskiej wiosny 2014. Gdyby ktoś mi kazał teraz wybierać między nim, a Vrdoljakiem, to nie zastanawiałbym się nawet sekundy.  Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KEEP UP THE GOOD WORK.

ONDREJ DUDA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Berg najpierw mówił, że to jeden z najbardziej utalentowanych zawodników swojego pokolenia w Europie, potem zmienił zdanie - teraz to już po prostu numer jeden na kontynencie. Za mało znam dziewiętnastolatków, żeby wchodzić w polemikę, ale takiego piłkarza w tym wieku jeszcze w Polsce nie widziałem - zdarzają się młode gwiazdy, które zachwycają swoimi umiejętnościami, ale młode gwiazdy, które świecą nie tylko swoim blaskiem, ale też ciągną w górę całą drużynę, na dodatek nie w jednym, czy dwóch meczach, ale regularnie, nie tylko w lidze, ale też pucharach - cóż, gdy Duda odejdzie, prezes Leśnodorski będzie musiał długo wycierać łzy banknotami, które Legia dostanie za Słowaka. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WIELKA LEGIA ZOSTANIE SFINANSOWANA Z PIENIĘDZY ZA SPRZEDAŻ DUDY.

MATEUSZ SZWOCH (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Przemyka mi po obrzeżach percepcji, dokładniej obejrzałem go tylko przez 45 minut z Pogonią. Nie dźwignął, Legia po przerwie wyszła bez Szwocha w składzie i rozpoczęła nawałnicę, którą rywal przetrwał tylko dzięki temu, że sam w przerwie złożył czarnego koguta w ofierze siłom ciemności. Legia ze Szwochem, a Legia bez Szwocha to były dwie zupełnie różne Legie. Wiem, że materiału do oceny nie mam dużo, ale na podstawie czegoś trzeba oceniać. Przyszły sezon - REZERWY. Wielka Legia - NIE ZAPOWIADA SIĘ.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - OSTATNIA SZANSA, Wielka Legia - NAJPIERW PRZYSZŁY SEZON). Znowu go lubię, tak jak lubię wszystkich piłkarzy, którzy dają drużynie maksimum tego, co mają. Lubię też piłkarzy, którzy mają coś do udowodnienia i dają radę, wychodząc z dołka, zaciskając zęby i za włosy wyciągając się z bagna przeciętności i bezradności. Wybitnym piłkarzem Kucharczyk już nie będzie, ale solidnym ligowcem - jak najbardziej. Mocnym, szybkim, zdecydowanym. Nie da się od niego zaczynać ustalania składu, ale w wielu sytuacjach na nim można kończyć. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

JAKUB KOSECKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE). Tak jak Kucharczyk wyszedł z kryzysu, tak Kosecki w swoim kryzysie utknął. Gdyby znikł w tej chwili z drużyny, pewnie byśmy nawet nie zauważyli, a mowa tu o piłkarzu, który w 2013 dał Legii tytuł. Być może na całą sytuację wpływ ma fakt, że jest Kosecki najbardziej poobijanym piłkarzem ligi, nieszczęśliwe połączenie szybkości z brakiem gabarytów sprawiło, że na jego łydki, kostki i achillesy trwa regularne polowanie. Kontuzja kręgosłupa to też nie jest coś, co po prostu mija. Dlatego nie jestem optymistą. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

IVICA VRDOLJAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Od początku kariery Chorwata na Łazienkowskiej, promuję go do Wielkiej Legii. Chyba jednak czas przestać. Nie dlatego, że się nie nadaje, ale dlatego, że bez zwiększenia siły w środku pola, Wielką Legię będziemy mogli ogłaszać tylko na koszulkach i szalikach. To oznacza, że kogoś z dwójki Vrodljak - Jodłowiec trzeba posadzić na ławce, znajdując zastępstwo zwiększające ofensywną moc. Ja sadzam Vrdoljaka, jednocześnie doceniając zasługi i licząc na niego w kontekście rotacji składem. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

HELIO PINTO (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Takim zastępstwem dla Vrdoljaka mógłby być Pinto. Gdyby tylko był lepszy w piłkę... To jest typ piłkarza, którego Legia potrzebuje od zawsze - nazwijmy go box-to-box, nazwijmy 50/50, zdefiniujmy jako solidnego w defensywie i kreatywnego w ataku jednocześnie, ogarnijmy zarówno statystyki odbiorów, jak i asyst. Myślę, że właśnie na tej pozycji rozegra się najważniesza walka Legii o prawdziwą wielkość. Niestety, z Pinto w składzie będzie to walka przegrana, może nawet nie przez brak umiejętności, ale przez brak charakteru. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

ROBERT BARTCZAK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jeśli próbka Wieteski i Szwocha była mała, to w wypadku Bartczaka jej w zasadzie nie ma. Dwa mecze, oba poprawne, ale oba jako część eksperymentu, a nie uzupełnienie składu. Polegając jedynie na instynkcie oceniam jednak potencjał włocławianina na minimalnie większy, niż Wieteski. Takie oceny są jednak warte tyle, co żal po tym, że Milik nie trafił do Legii. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

KRYSTIAN BIELIK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). W moim rankingu rezerwistów zdecydowanie najwyżej. Wprawdzie nie dał rady z Piastem, ale z Koroną już zdecydowanie tak - niektórzy typowali go wręcz na gracze meczu, co 16-latkom nie zdarza się zbyt często. Ze wszystkich młodych zagadek Legii, rozwiązania tej jestem najbardziej ciekawy. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - NIE/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Aaaa, dajcie mi spokój. Ja nie wiem, ile jeszcze może trwać ta wysoka forma Serba, wydaje mi się, że niewiele dłużej, ale podobnie wydawało mi się rok i dwa lata temu. Sprzedać się go za duże pieniądze nie da (taki miałem plan w pierwszej edycji rankingu), posadzić na ławce nie wypada (taki z kolei był plan w edycji drugiej).  Radović rozwinął się szybciej niż cała Legia, podczas gdy cała drużyna powoli pnie się w górę, on zrobił w ostatnich latach dwa duże skoki, nie jest już ważnym graczem, jest graczem kluczowym, może jeszcze nie legendą, ale w legendarności przededniu - wystarczy tylko poprowadzić Legię do trzeciego tytułu z rzędu. To jest w jego zasięgu. A co dalej? Ja już nie mam pomysłów. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA, A POTEM PRACA W KLUBIE.

MICHAŁ ŻYRO (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Tak jak go nie lubię i nie cenię, o czym wielokrotnie pisałem, tak oddaję hołd ostatnim miesiącom, w czasie których prawie mnie przekonał do swojej gry. Prawie. Bo dojrzewanie piłkarza to zawsze bolesny proces, a ja nie bardzo rozumiem, dlaczego to mnie ma boleć, a nie samego zawodnika. Plan? Sprzedawać! Sprzedaje się na górce, lepszej ceny już nie będzie. Przyszły sezon - SPRZEDAWAĆ! Wielka Legia - JESZCZE GO NIE SPRZEDALIŚCIE?

ŁUKASZ MONETA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Wchodzimy w niuanse. Dla mnie niżej niż Bielik, wyżej niż Szwoch, ale sami rozumiecie - tu się naprawdę wszystko może wydarzyć, a i moje oceny nie są tak wiarygodne, jak bym sobie tego życzył. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

BARTŁOMIEJ KALINKOWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Mogę już przestać oceniać tych młodych? No dobra - powiem tylko, że Kalinkowski ma pewną swobodę i lekkość w graniu, która daje sporo nadziei na przyszłość. Ale podobnie jak w wypadku każdego z młodych: jeszcze dużo zakrętów przed nami. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

MAREK SAGANOWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - MOCNA ŁAWKA, Wielka Legia - NIESTETY NIE ZDĄŻY). Graj nam, panie Marku jak najdłużej! Przed napastnikiem realny wybór - przedłużyć kontrakt z Legią za średnią kasę, grać przyzwoite ogony i potem zostać w klubie jako trener albo skaut, czy próbować gdzie indziej za jeszcze mniejsze pieniądze, za to z większą liczbą minut, a potem wrócić do Legii jako trener albo skaut. Ja bym wolał ten pierwszy wariant, bo w drugim może zabraknąć szczęśliwego zakończenia. Mecz pożegnalny Saganowskiego o stawkę powinien się odbyć na Łazienkowskiej. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIESTETY NIE ZDĄŻY.

ARKADIUSZ PIECH (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie. Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Nie i nie. Po prosty nie. Nie. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

ADAM RYCZKOWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Ostatni z młodych, uff. Dla mnie obok Bielika rokujący najlepiej. Strzelił dwie bramki w pierwszej drużynie, dwa razy dostawiając nogę. Ale to też trzeba umieć. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...

ORLANDO SA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jeśli Legia chce być wielka, to potencjał takich piłkarzy jak Sa po prostu musi wykorzystywać. Co złego jest w tym, że piłkarz chce grać? Co złego w tym, że stroi fochy, skoro na boisku gra na zmianę dobrze i bardzo dobrze? Mam nadzieję, że Berg znajdzie mu miejsce w drużynie, bo to jest po prostu jakościowo krok w dobrym kierunku. Jeśli frustracja piłkarza weźmie górę, drogi z Legią się rozejdą, ja będę rozczarowany. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK/ŁAWKA.

*****************

Na koniec rankingu dwa tradycyjne uzupełnienia.

1. Miarą wiarygodności rankingu jest celność i prezycja rankingów poprzednich. Jak zwykle jestem Wam winien uczciwe rozliczenie. Z perspektywy czasu 8 czerwca 2013 roku:

a) przyszłość 3 piłkarzy przewidziałem tak precyzyjnie, że aż sam jestem zdziwiony (Saganowski, Kosecki, Kucharczyk)

b) 8 piłkarzy oceniłem rzetelnie, choć nie wszystko się sprawdziło (Kuciak, Skaba, Astiz, Rzeźniczak, Vrodljak, Gol, Furman, Suler).

c) trafiłem kulą w płot w 5 wypadkach (Jodłowiec, Wawrzyniak, Brzyski, Żyro, Łukasik).

d) trafiłem się oceną w stopę 2 razy (Dwaliszwili, Radović).

e) trudno powiedzieć, co zrobiłem w wypadku Bereszyńskiego (kontuzja)

Dobrze, źle? Sami oceńcie.

2) HENNING BERG (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Norwega próbuję ocenić na spokojnie, bez zbędnych emocji i uprzedzeń. W Europie jego drużyna sieje słuszny zamęt, spodziewam się wiele dobrego także na wiosnę. W lidze jednak, choć prowadzi, to nie przekłada swojego potencjału na odpowiednią przewagę nad resztą stawki - dość powiedzieć, że Legia Berga zdobycze punktowe i bramkowe ma niemal identyczne, jak Legia Urbana, mimo zdecydowanie lepszego składu. Cieniem na całej ocenie kładzie się sytuacja w rezerwach - za nie Berg wziął odpowiedzialność i na razie nie ma tam co zbierać.

Dlatego uważam, że z rzetelną oceną trzeba poczekać na pierwszy solidny kryzys. O którym wiemy, że przyjdzie - to w końcu Legia. Różnica między pracą Urbana, a pracą Berga nie jest aż tak wielka, jak się często wydaje, a przewaga Norwega leży przede wszystkim w potencjale wzrostu - Urban doszedł do ściany, Berg wciąż ma wiele możliwości rozwoju. Na jego pracę patrzę spokojnie, a to więcej niż można powiedzieć o większości trenerów Legii ostatnich lat. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - podobnie jak w wypadku Urbana półtora roku temu: TRZYMAM KCIUKI.


sobota, 15 listopada 2014, b.oh
Legia Warszawa

Polecane wpisy

Komentarze
2014/11/17 14:43:44
Generalnie zgoda. Najsmutniejsze w tym rankingu jest to, że w zasadzie nie ma w nim ani jednego piłkarza, którego byśmy już dziś widzieli w Wielkiej Legii. Tzn. jest Duda, ale jego w Wielkiej Legii szans zobaczyć nie będzie. Jak dobrze pójdzie, to pewnie zobaczymy go w projekcie "Wielki Manchester United", albo "Jeszcze Większy Real Madryt". Musi tylko ustabilizować formę. Potem to faktycznie już tylko pozostanie upewnić się, że na koncie Legii zmieści się tyle kasy, ile nam za niego zapłacą. To, na co można liczyć w jego przypadku to jeszcze jeden mocny sezon. Sprzedawanie go w najbliższej zimie byłoby złym pomysłem. Jego wartość jeszcze wzrośnie, zwłaszcza gdyby udało się w końcu awansować do LM. Jeden gol na Santiago Bernabeu (jak będziemy tam przegrywać 5:1) i drugi na Etihad Stadium (tam przegramy 4:1) i jego cena wzrośnie trzykrotnie.
Co do innych piłkarzy:
B. Bereszyński - bardzo go lubię, podoba mi się ta cała historia przejścia z Lecha, przesunięcia na obronę, ale ponad poziom ligowy to nie wierzę że wzleci. Za mało jakości w defensywie w mojej ocenie. Ale kibicuję, może tego można się nauczyć. Prędzej od Berga niż od Urbana.
H. Pinto - tu też się nie zgodzę. Ma odejść w zimie, szkoda miejsca na ławce. Jak przychodził to się cieszyłem, przeszła mi przez głowę myśl, że to poziom Ljuboi (tylko że na rozegraniu). Niestety to żaden poziom. Szkoda kariery na Polskę - niech wraca na Cypr. Legii nie zbawi.
O.Sa - piłkarsko to jest poziom WL, ale mentalnie to mi ten Sa nie pasuje. Foch nawet jeśli uzasadniony to ciągle foch. Czy ktoś sobie wyobraża, że focha strzela Sagan? Nie, Sagan zasuwa na treningu. Za to go lubimy. Jakby OSa zasuwał zamiast sprawiać wrażenie rozczarowanego, że jeszcze nie jest super-gwiazdą to pewnie jego przyszłość w Legii byłaby świetlana. Ale tak nie jest, więc mam poważne wątpliwości. Sporo z resztą jest w tym winy Berga. Były mecze, w których Sa mógł spokojnie grać, a Berg wystawiał trzeci już garnitur. I wychodziło, że w Europie Sa nie grał, bo nie łapał się na pierwszy skład, a w lidze nie grał, bo za mocny na trzeci skład (ligowy).
I słowo o samym Bergu. Uważałem, że taki strzał w ciemno musi być chybiony. Ale chybiony nie jest. Liczby nie powalają, w lidze to można czasem się zapłakać na meczach Legii. Ale jest w grze coś obiecującego - jakość w obronie, zarys schematu myślenia w ataku, pomysł na stałe fragmenty. Składa Berg te puzzle bardzo powoli, ale obraz się już zarysowuje. Jest powtarzalność. Ale jest też problem z głowami w lidze. Być może Berg jeszcze nie załapał, że w naszej mentalności nie ma miejsca na stuprocentowe zaangażowanie w mecz z GKS Bełchatów. Gdyby Berg ten problem rozwiązał, to 4 tytuły w najbliższych 5 latach stałyby się formalnością.

PS. Bardzo dzięki, że Edycja 2014 się ukazała! To jest bardzo fajna forma podsumowania legijnej sytuacji dziejowej.

PPS. Teraz poproszę generalne ożywienie bloga. Dwa teksty tygodniowo uznałbym za poziom satysfakcjonujący :)