Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
Blog > Komentarze do wpisu

Projekt "Wielka Legia" [EDYCJA 2015]

Czas na najważniejszy tekst o Legii w roku. Nie na moim blogu, tylko najważniejszy w ogóle. Tekst z cyklu, który od 2011 roku definiuje nam wszystkim, o co w tej zabawie tak naprawdę chodzi.

Problem z Projektem "Wielka Legia" jest taki, że bardziej niż analizą stanu faktycznego, jest on analizą mojego stanu umysłu, a przynajmniej tych jego obszarów, które zmuszają mnie do płacenia za C+, skracania wakacji i męczarni tydzień w tydzień wraz z kolegami przed kilkudziesiąciocalowym ekranem na warszawskim Ursynowie. I tak: w roku 2011 w Wielkiej Legii upchnąłem 5 zawodników w piewszym składzie, a 3 na szeroko pojętej ławce (co sprowadza się do "a co tam, dam mu szansę). W 2013 (w 2012 miałem przerwę) do Wielkiej Legii trafiło już 7 zawodników (3 na ławce), w 2014 z kolei znowu wróciłem do pięciu zawodników w pierszym składzie, ale na ławce posadziłem aż siedmiu. Poniżej zestawienie najnowsze - a w nim zaledwie trzech gości na prostej drodze do Wielkości (plus siedmiu na drodze zdecydowanie bardziej krętej).

Czy to ja stałem się bardziej wymagający, czy może koncept Wielkiej Legii wyewoluował? A może po prostu tak mnie zdenerwowali tym utraconym mistrzostwem, że mam ochotę ich wszystkich pogonić, gdzie pieprz rośnie? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że nie będzie Wielkiej Legii bez ciągłego rozwoju, wiadomo też, że na coraz większej liczbie odcinków Legia dociera do ściany, coraz więcej formuł rozwoju sportowego się wyczerpuje, trzeba dla nich znajdować rozwiązania nowe. A to nie idzie na Łazienkowskiej za dobrze.

Przykłady można mnożyć - "europejska Legia" posypała się jak domek z kart po odejściu Radovicia, z zeszłosezonowych młodych w oficjalnej kadrze zostało dwóch (a był ich przecież cały pluton), współpraca z rezerwami skończyła się odejściem nie tylko Jacka Magiery, ale i innych trenerów, większość tytułów prasowych o transferach Legii w przerwie międzysezonowej była konstruowana według schematu "Jakiś tam piłkarz wybrał kogoś innego", frekwencja na stadionie nie rośnie, a czasem wręcz spada.

W skrócie: Liga Mistrzów - a tym samym Wielka Legia - nie przybliża się.

Ja u piłkarzy, trenerów i włodarzy najbardziej cenię umiejętność bycia coraz lepszym. Nie dobrym, tylko lepszym. Lepszym niż tydzień temu, niż miesiąc temu, niż w zeszłym sezonie. Żeby tę umiejętność w sobie wyrobić, trzeba się uczyć na błędach. Patrząc na poprzednią rundę, materiału jest naprawdę dużo.

Zanim przejdę do rzeczy, dla tych co pierwszy raz (tutaj edycje 2011, 2013 i 2014) wyjaśnienie: każdy piłkarz dostaje podwójną notę - oceniam go pod względem przydatności do składu na przyszły sezon (w tym roku rozumiem przez to sezon 2015/2016) oraz do składu Wielkiej Legii. Wielka Legia z kolei jest jak horyzont - nie da się jej dogonić, cały czas ucieka, ale wciąż pozostaje konceptem, w którym klub z Łazienkowskiej nie dość, że regularnie zdobywa mistrzostwo Polski, to w Europie rozczarowuje najwcześniej w 1/8 finału, czasem w Lidze Mistrzów, a czasem w tym drugim pucharze. Dla mnie to jedyny wartościowy cel, jaki stoi przed Legią.

A teraz do rzeczy:

 

 

DUSAN KUCIAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TRZYMAM KCIUKI). Im słabiej grał w zeszłym sezonie, tym więcej miałem w niego wiary i tym bardziej podejrzewałem, że się pozbiera. Koszty tego pozbierania są jednak ogromne - trzeba było wypuścić Malarza na Lecha, przegrać mecz, a w konsekwencji mistrzostwo, żeby stary, dobry Kuciak wrócił. W duchu pocieszeń po utraconym tytule powiem, że może nam to jeszcze wszystkim wyjdzie na dobre. Teraz, kiedy nie wisi nad Legią widmo odejścia Słowaka, kiedy on sam najwyraźniej dojrzał, opanował nerwy, a być może też spokorniał, mogę sobie wyobrazić następne 5 lat z Kuciakiem w bramce Legii. Dobrych, tłustych lat. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). A idź pan w cholerę. Naprawdę mam do niego pretensje o to wyjście z bramki z Lechem. Pomylić się o metr, dwa - rozumiem, ale o pięć? Ale takie są konsekwencje sprowadzania przeciętności na Łazienkowską. Z przeciętniaków czasem wyrastają solidni zbójcerze, ale z trzydziestoczteroletnich przeciętniaków już nie. Być może dobrym pomysłem było postraszenie Kuciaka konkurencją, ale już manipulowanie numerem 1 to już ociera się o skandal, który na mojej liście pretensji do Berga jest dość wysoko. Do Berga jeszcze wrócimy, a tymczasem - póki Malarz siedzi na ławce jak plan B, to niech siedzi. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Trzech piłkarzy umieszczam w rankingu, choć są w Legii nowi jak estakady na moście Łazienkowskim. Pazdana z tej trójki znamy najlepiej - i ja jestem nawet za, trochę wydaje mi się przepłacony, ale czasem trzeba coś przepłacić, żeby się poczuć jak basza (a czasem nie, ale o Masłowskim za chwilę). Nie wydaje mi się, żeby Pazdan zagrał dużo sezonów lepszych niż ten ostatni w Jagielloni, ale w sumie to cholera go wie, a ta solidność, której się po nim spodziewam w zupełności mi na razie wystarczy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE WYDAJE MI SIĘ, ALE KTO WIE.

IGOR LEWCZUK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE). Po tradycyjnym półrocznym okresie adaptacyjnym Lewczuk przeskoczył u mnie z kategorii "słaby i niewyraźny" do kategorii "średni i nadal niewyraźny", tym samym zastępując Inakiego Astiza na stanowisku naczelnej klubowej nudy (stanowisko pod wieczystym patronatem Sebastiana Szałachowskiego). Przy czym Lewczuk od Hiszpana jest w sumie słabszy. Im więcej środkowych obrońców w składzie będzie lepszych od niego, tym lepiej dla klubu. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

TOMASZ BRZYSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK Z TENDENCJĄ DO ŁAWKI, Wielka Legia - NIE). Zgodnie z przewidywaniami, Brzyski - przy całej mojej sympatii dla niego - się powoli kończy i im szybciej trafi na ławkę (inaczej mówiąc: im szybciej znajdziemy lewego obrońcę i przestaniemy zapychać dziury przy pomocy Gui) tym lepiej. Nadal widzę miejsce dla Brzyskiego w klubie, ale coraz rzadziej na boisku. Przyszły sezon - JAK NAJSZYBCIEJ ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

BARTOSZ BERESZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ NA DOBREJ DRODZE). Wypadł z mojej orbity zainteresowań, co oznacza, że teraz już wszystko zależy od niego. Każda godzina pracy, każdy trening po treningu, każda kaloria zdrowego jedzenia, każdy moment refleksji nad życiem i krótką karierą piłkarza, będzie decydowała o jego przyszłości. Oficjalnie kończę uznanie dla Bereszyńskiego za potencjał, teraz będę go chwalił wyłącznie za osiągnięcia. Albo opieprzał za ich brak. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - TU SIĘ NIE MA CO ZASTANAWIAĆ, TU TRZEBA ZAPIERDALAĆ.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ BARDZO ZALEŻY). No i kto by pomyślał? Kapitan... Żywy dowód na to, że jeszcze pożałujemy, że Jacek Magiera nie pracuje już w klubie. Rzeźniczaka mam najlepiej rozpracowanego ze wszystkich piłkarzy, bo w Legii jest długo, na dobre i na złe. W poprzednim rankingu pisałem: "Talentu więcej już mieć nie będzie, umiejętności też prawdopodobnie nie. To, gdzie Rzeźniczak może rosnąć i gdzie rosnąć może wciąż jego przydatność dla Legii, to doświadczenie. Ale takie, które przełoży się na jeszcze mniej indywidualnych błędów i jeszcze większą siłę w szatni - nazwijmy ją drużynotwórczą. Rzeźniczak jest jak rower - jeśli nie będzie poruszał się do przodu, to upadnie". Osobiście dużo jeżdżę na rowerze, więc wiem, że jest to wyjątkowo trudne zadanie, gdy człowiek wjeżdża na ścianę. Rzeźniczak jest już w takim miejscu, że każdy progres będzie mu trzy razy trudniej osiągnąć niż rok temu, pięć razy trudniej niż dwa lata temu i dziesięć razy trudniej niż lat temu pięć. Na dodatek - kto miałby go ciągnąć w górę? Berg? No nie zapowiada się. Całą motywację Rzeźniczak musi znaleźć w sobie, a jej pokłady są już od lat eksploatowane. Co tam jeszcze drzemie? Bardzo jestem ciekaw. Przyszły sezon: TAK, Wielka Legia - NO PO PROSTU NIE WIEM. KUBA, A TY CO SĄDZISZ? DASZ RADĘ?

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE). Lubię, cenię, szanuję. Klasyczny przykład przeciętniaka, który wspiął się ponad własną przeciętność. To jest umiejętność, której w całej lidze, a w Legii w szczególności brakuje. Jest wiele ról do zagrania w każdej drużynie i wiele z nich musi być granych przez Broziów tego świata. Jeśli ci Broziowie będą tacy jak niniejszy egzemplarz, to ja głosuję za. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia NIE/ŁAWKA.

DOMINIK FURMAN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, RANKING 2013: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Wszyscy spodziewali się po Furmanie więcej, prawdopodobnie nawet sam Furman. Ale znowu - jak w wypadku Rzeźniczaka i Brozia - widzę u niego chęć bycia coraz lepszym. Nie ma mocniejszego napędu w zawodzie piłkarza, bardziej trwałego i lepiej rokującego, niż dążenie do doskonałości. Jeśli się nie mylę w ocenie - a warto przypomnieć, że mylę się często i profesjonalnie - to gdzieś w Furmanie zasiane jest ziarno, z którego Legia zbierze obfity plon. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NA RAZIE PRZYSZŁY SEZON.

MICHAŁ MASŁOWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Wiecie jak mi jest trudno? Broniłem tego zakupu, broniłem sumy, w drodze wyjątku nawet zasłuchałem się - zwykle się nie zasłuchuję - w bajki o okresie adaptacyjnym. A tu klops. Próbuję zajść Masłowskiego od różnych stron - lider? Nie bardzo. Strateg? Słaby. Stabilność? Jeśli, to na bardzo niskim poziomie. Potencjał? Wszystko wskazuje na to, że lepiej już było. Nie znajduję przyjemności w skreślaniu zawodników, ale co zrobić? Dobra wiadomość dla Masłowskiego jest taka, że się często mylę, zła - że w jego wypadku już się pomyliłem. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KEEP UP THE GOOD WORK). Pod tą samą ścianą, co Rzeźniczak. Tyle, że Jodłowiec jest starszy. Czego jeszcze o nim nie wiemy? Czym nas zaskoczy? Na jakie nowe szczyty Jodłowiec pociągnie Legię? Zaczynam dojrzewać coraz bardziej do opinii, że właśnie na tej pozycji - chwilowo okupowanej przez Jodłowca, Furmana i Vrdoljaka - rozegra się najzacieklejsza walka między klubem, a rzeczywistością o Wielkość Legii. To będzie walka na śmierć i życie i jak w każdej walce będą ofiary. Jodłowiec będzie jedną z nich. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

GUILHERME (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - PRZYSZŁY SEZON POKAŻE). Przyszły sezon (to znaczy poprzedni) nie pokazał, bo Berg wymyślił sobie, że będzie miotał Brazyijczykiem jak szatan po boisku. Tak, tak, Gui nie grał na bramce, ale to chyba jedynie niedopatrzenie. Zapchajdziury rzadko wyrastają na Wielkich Zawodników, a Wielcy Zawodnicy rzadko zostają zapchajdziurami - które z tych twierdzeń jest prawdziwsze jeśli chodzi o Guilherme? Między każdym piłkarzem, a jego Wielkością leży zwykle Pustynia Przeciętności, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na tej konkretnej pustyni stoi Berg i zasypuje studnie w oazach. Nie ma ekipie Norwega zbyt wielu piłkarzy, którzy się rozwijają, a akurat Brazyijczyk mógłby. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

ONDREJ DUDA (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WIELKA LEGIA ZOSTANIE SFINANSOWANA Z PIENIĘDZY ZA SPRZEDAŻ DUDY). Cieszę się, że został, naprawdę. Nie dźwignął ciężaru oczekiwań i odpowiedzialności na wiosnę, ale też mam wrażenie, że wszyscy dookoła zapomnieli, ile Słowak ma lat. Dwadzieścia - to świetny wiek na to, żeby z lekcji pokory wyciągać lekcje. To wciąż najbardziej utalentowany piłkarz w Polsce, z potencjałem nieograniczonym czasowo. Da Legii jeszcze dużo radości i pieniędzy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIESTETY, TRZEBA SIĘ WYCIERAĆ ŁZY BANKNOTAMI O WYSOKICH NOMINAŁACH.

MATEUSZ SZWOCH (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - REZERWY, Wielka Legia - NIE ZAPOWIADA SIĘ). Zdrowia życzę. Przyszły sezon - JEŚLI ZDROWIE POZWOLI: REZERWY, Wielka Legia - WCIĄŻ SIĘ NIE ZAPOWIADA

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Możecie mnie obśmiać, ale jakbym kupował koszulkę Legii, to z jego nazwiskiem. Możecie mnie obśmiać, ale ja widzę co roku lepszego piłkarza. Możecie mnie obśmiać, ale myślę, że Kucharczyk jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, będzie się rozwijał i rozwijał, aż osiągnie poziom, który pozwoli mu zagrać w Wielkiej Legii. Ostatnie dwadzieścia minut. W jakimś niewiele znaczącym meczu. Ale w Wielkiej Legii. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

IVICA VRDOLJAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Gdy zaczynałem PROJEKT WIELKA LEGIA, Vrdoljak był murowanym kandydatem do pierwszej jedenastki marzeń. Potem co roku doceniałem jego osiągnięcia, ale mój entuzjazm powoli przygasał, aż w poprzedniej edycji posadziłem go w Wielkiej Legii na ławce. Dziś Chorwat dostaje rykoszetem za całą drużynę i jej rozczarowującą wiosnę, ale nie bez powodu - to właśnie on miał za zadanie zrobić coś, żeby przełamać niemoc. Był kapitanem i nie dźwignął. Wtopił się w tło, nie podpalił lontu, pozwolił swojej ekipie wypuścić tytuł z ręki. I już nawet zostawiając na boku kapitanownie - tak jak pisałem, to jest miejsce na boisku, gdzie rodzi się wielkość drużyny. Furman może da radę, Jodłowiec - wątpię, ale kto wie? A Vrdoljak - on skończył się na Kill'em All. Nie dlatego, że nie można się podnieść po upadku, ale dlatego, że tu nie było żadnego upadku, tylko cicha rezygnacja. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - GŁĘBOKA ŁAWKA.

ROBERT BARTCZAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH). Do niewiele wartej oceny z zeszłej edycji dochodzi fakt, że jako jeden z niewielu z młodych utrzymał się w okolicach pierwszego składu. Nie zmienia to faktu, że wciąż raczej zgaduję, niż oceniam jego przydatność - na wciąż odrobinę powyżej młodzieżowej średniej. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

MICHAŁ ŻYRO (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - SPRZEDAWAĆ! Wielka Legia - JESZCZE GO NIE SPRZEDALIŚCIE?). Pozostaje mi jedynie zacytować kabaret Tey: O, znowu ten dryblas. Zostałbym czołowym hejterem Żyry, gdyby nie to, że tych hejterów jest cała armia i robią całkiem dobrą robotę. Te zdania piszę już po meczu z Podbeskidziem, gdzie zobaczyliśmy Żyrę w pełnej krasie. Wchodzi w 45 minucie, powodując, że rozpędzona Legia nagle musi polegać jedynie na Kuciaku, potem strzela bramkę marzeń, by 5 minut później tak skleić piłkę, że ta odskakuje mu na 15 metrów - do wykorzystania było 20, żadnego obrońcy w pobliżu. Człowiek, który powinien się nazywać nie "Michał", ale "Ja już swoje zrobiłem, co się czepiacie" nie ma miejsca u mnie ani w sercu, ani w składzie. Jedyną osobą lepiej mentalnie przygotowaną do jego wyjazdu zagranicę jestem ja. ILE MOŻNA CZEKAĆ? Przyszły sezon - ŁOJEZU, ZNOWU ON, Wielka Legia - UCHOWAJ, BOŻE.

NEMANJA NIKOLIĆ i ALEKSANDAR PRIJOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowani). Wrzucam do rankingu, bo ranking trochę spóźniony, a obaj wpisali się w naczelną zasadę tego bloga: dali mi nadzieję, że dadzą radę, co na pewno skończy się rozczarowaniem. Ale zanim do tego dojdzie - przyjemnie się ich ogląda bardzo. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE ZAPESZAJMY.

MAREK SAGANOWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIESTETY NIE ZDĄŻY). Postać drugoplanowa w konflikcie Berg-Sa, niestety, raczej szwarccharakter. Jest jakieś tysiąć pięćset piosenek o tym, co sądzę o przyszłości Saganowskiego, od "Ale to już było i nie wróci więcej...", do "And I will always love you...". Wszystkie ładne, żadna specjalnie wesoła. Z wyjątkiem jednej:

Przyszły sezon - GŁĘBOKA ŁAWKA, Wielka Legia - TAK, ALE NIE NA BOISKU.

ADAM RYCZKOWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...). Zdecydowanie najbardziej obiecujący z tych co mieli zamieszać. Niechże ten Berg w końcu jakiegoś młodego wprowadzi do składu z sensem. I niech to będzie Ryczkowski. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...

*******

Tradycyjnie kończę dwoma dodatkami.

1) Rozliczenie z edycji 2014 wygląda przyzwoicie - nie trafiłem z ocenami tylko w wypadku Lewczuka, tradycyjnie Radovicia (nie przewidziałem, jakie konsekwencje może mieć jego odejście) oraz zestawu Saganowski-Sa (ale tu zdecydowały względu pozasportowe). Trudno powiedzieć, czy trafiłem, czy nie w wypadku Dudy i Bereszyńskiego, a w pozostałych wypadkach jestem ze swoich przewidywań zadowolony.

Choć mimo wszystko myślałem, że tytuł zostanie w Warszawie.

Z drugiej strony jednak byłem wśród pierwszych, którzy na głos powiedzieli, że tak się nie stanie.

2) Henning Berg jest moim najmniej ulubionym trenerem Legii od czasów Jacka Zielińskiego (i to licząc z Białasem). Gdybym był niezrównoważonym prezesem, to wymieniłbym Norwega zarówno na Skorżę, jak i na Urbana. Nie będę teraz wyliczał swoich pretensji, ale a przegrane mistrzostwo ktoś powinien wziąć odpowiedzialność. Nie ma do tej roli lepszego kandydata, niż Berg.

Dlatego dużo pracy przed trenerem, żeby mnie udobruchać i przekonać do siebie. A droga do tego wiedzie przez rozwój - o którym w tym zestawieniu piszę najwięcej. Skorża i Urban lepsi nie będą. Berg wciąż może. Przyszły sezon - WARUNKOWO, Wielka Legia - NAJPIERW PRZYSZŁY SEZON.

 

 

poniedziałek, 27 lipca 2015, b.oh
Legia Warszawa

Polecane wpisy