|
niedziela, 29 stycznia 2012
Okazjonalnym czytelnikom bloga w skrócie opowiem to, co czytelnicy stali powinni wiedzieć: uważam, że sprzedaż Borysiuka to gorzej niż zbrodnia. To błąd. Jest tylko jeden argument za tym transferem - akurat defensywnych pomocników w Legii był nadmiar (oprócz Borysiuka, są Gol Vrdoljak i Łukasik, a był jeszcze niedawno Ohayon), więc jeśli szukać gdzieś pieniędzy, to najlepiej właśnie w tych okolicach boiska. Od razu zaznaczam, że nie zgadzam się z Rafałem, który pisze o "skandalicznie niskiej cenie" - mogło być więcej, ale dwa miliony euro za defensywnego pomocnika zza koła to suma co najmniej do przyjęcia*. Ale argumentami przeciw można sypać jak solą. Ten dwudziestolatek będzie się jeszcze rozwijał, co oznacza, że dzisiejsze 2 miliony za rok mogły się zmienić w 3 miliony, a za dwa trzy lata - w milionów 5. Jeśli ktoś powie, że lepszy wróbel w garści, odpowiadam, że w wypadku Borysiuka ryzyko inwestycyjne jest wyjątkowo małe. Mimo blisko stu meczów w ekstraklasie nie przypominam sobie żadnej jego poważniejszej kontuzji. Po drugie - wiele wskazuje na to, że pieniądze z transferu nie zostaną skonsumowane piłkarsko. Inaczej mówiąc - dalej szukamy piłkarzy za darmo. To nie jest problem sam w sobie, właściciel może pieniądze wydawać na pozłacane homary dla swoich gości w lożach VIP, a mi by było nic do tego. Ale w zarządzaniu budżetem transferowym najlepiej widać, w którą stronę zmierza drużyna. Jakie cele przed nią stoją. Co chce osiągnąć. Po trzecie - o czym pisałem nie raz - Borysiuk mógł się stać dla Legii jeśli nie nowym Deyną, to na pewno nowym Jackiem Zielińskim. Znaczna część sumy transferowej mogła się zwrócić w koszulkach. Taki piłkarz - najmłodszy strzelec bramki w historii Legii (drugi po Lubańskim w ekstraklasie), dwudziestolatek od dłuższego czasu odgrywający kluczową rolę w zespole, z doświadczeniem w pucharach - nie trafi się przez lata. Najemna Legia potrzebuje żywych symboli i ikon. Sam Lucjan Brychczy nie wystarcza. Po czwarte - Borysiuk do wyjazdu się nie palił. Na pewno nowa pensja i nowe wyzwania nie są czymś, na co będzie narzekał. Ale można było mu zapewnić w Warszawie takie warunki, że niczego by nie żałował. Zresztą może nie można było. Ale można było spróbować. Nie walcząc o Borysiuka, zarządcy Legii po raz kolejny pokazali, że brakuje im wyobraźni, liczą się tylko cele odległe w czasie liczonym w miesiącach, nie w latach. Największy z młodych właśnie się żegna z drużyną, żaden z pozostałych nie ma pewnego miejsca w składzie. Powiedzcie mi więc - zastanówcie się i powiedzcie - jaki jest pomysł na tę Legię? *Choć biorąc pod uwagę, że Dariusz Dudka kosztował pół miliona więcej - mogło być zdecydowanie lepiej.
sobota, 10 grudnia 2011
czwartek, 08 grudnia 2011
czwartek, 01 grudnia 2011
Ostatnio była notka bez wniosków, więc tym razem zaczniemy od wniosków, a zainteresowani w drugiej części znajdą fakty, na których wnioski są oparte. Na razie niech wystarczy Wam informacja, że wnioski oparte są na danych z tych sezonów XXI wieku, w których ekstraklasa liczyła 16 drużyn i grała systemem każdy z każdym, mecz i rewanż. Legia Warszawa 2011/2012 w połowie sezonu: 2. miejsce, 29 punktów, bramki 25-10. WNIOSKI: - Od tej pory spodziewajcie się, że Legia będzie tracić więcej bramek. - I nie, że do tej pory traciła mało. W 15 meczach potrafiła stracić wprawdzie 19 bramek, ale potrafiła też 7, 8, czy 9. - Wygląda to dobrze, prawda? No cóż, nieprawda. W zeszłym - fatalnym! - sezonie miała raptem dwa punkty mniej, oba półmetki Urbana były lepsze - I tu wspominam, że do napisania tego tekstu zainspirował(a) mnie aylarad komentarzami pod tym tekstem. - Śląsk raczej nie zdobędzie mistrzostwa. Tylko Wisła w Polsce potrafi być najlepsza na półmetku i na koniec sezonu. - Bo w ogóle mistrzostwa nie zdobywa się jesienią. Jesienni liderzy niemal bez wyjątku wiosną zdobywają mniej punktów. - Mistrzostwa też zwykle (choć z wyjątkami) nie zdobywa się wiosną. Wiosną mistrzostwo się przegrywa. - Legia mistrzem jesieni w szesnastodrużynowej ekstraklasie XXI wieku nie była nigdy. Więc w sumie ta Korona musiała się postawić. - 29 punktów jesienią może wystarczyć do mistrzostwa. Dobra, tyle moich wniosków, nie wątpię, że będziecie mieli znacznie ciekawsze. Dane do wykorzystania poniżej. Ale wcześniej zapraszam - NA FACEBOOKA - NA TWITTERA. 2010/2011 Legia po 15 kolejkach: 3. miejsce (3. na koniec sezonu), 27 punktów (49 na koniec sezonu, 55% zdobyte jesienią), bramki 19-19 (45-38 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 42% i straciła 50% bramek). Mistrz: Wisła Kraków (56 punktów). 2. miejsce po 15 kolejkach (27 punktów, 48% całego dorobku). Jesienny lider: Jagiellonia Białystok (30 punktów). Na koniec sezonu 4. miejsce (48 punktów, czyli 63% zdobyte jesienią). 2009/2010 Legia po 15 kolejkach: 2. miejsce (4. na koniec sezonu), 31 punktów (52 na koniec sezonu, 60% zdobyte jesienią), bramki 21-7 (36-22 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 58% i straciła 32% bramek). Mistrz: Lech Poznań (65 punktów). 4. miejsce po 15 kolejkach (28 punktów, 43% całego dorobku). Jesienny lider: Wisła Kraków (34 punkty). Na koniec sezonu 2. miejsce (62 punkty, czyli 54% zdobyte jesienią). 2008/2009 Legia po 15 kolejkach: 3. miejsce (2. na koniec sezonu), 30 punktów (61 na koniec sezonu, 49% zdobyte jesienią), bramki 25-8 (52-17 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 48% i straciła 47% bramek). Mistrz: Wisła Kraków (64 punkty). 4. miejsce po 15 kolejkach (30 punktów, 47% całego dorobku). Jesienny lider: Polonia Warszawa (31 punktów). Na koniec sezonu 4. miejsce (54 punkty, czyli 57% zdobyte jesienią). 2007/2008 Legia po 15 kolejkach: 3. miejsce (2. na koniec sezonu), 31 punktów (63 na koniec sezonu, 49% zdobyte jesienią), bramki 24-7 (48-17 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 50% i straciła 41% bramek). Mistrz: Wisła Kraków (77 punktów). 1. miejsce po 15 kolejkach (41 punktów, 53% całego dorobku). Jesienny lider: Wisła Kraków. 2006/2007 Legia po 15 kolejkach: 4. miejsce (3. na koniec sezonu), 27 punktów (52 na koniec sezonu, 52% zdobyte jesienią), bramki 29-16 (53-33 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 55% i straciła 48% bramek). Mistrz: Zagłębie Lubin (62 punkty). 2 miejsce po 15 kolejkach (27 punktów, 44% całego dorobku). Jesienny lider: GKS Bełchatów (30 punktów). Na koniec sezonu 2. miejsce (61 punktów, czyli 49% zdobyte jesienią). 2005/2006 Legia po 15 kolejkach: 2. miejsce (1. na koniec sezonu), 29 punktów (66 na koniec sezonu, 44% zdobyte jesienią), bramki 19-9 (47-17 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 40% i straciła 52% bramek). Mistrz: Legia Warszawa. Jesienny lider: Wisła Kraków (29 punktów). Na koniec sezonu 2. miejsce (64 punkty, czyli 45% zdobyte jesienią). 2002/2003 Legia po 15 kolejkach: 3. miejsce (4. na koniec sezonu), 30 punktów (60 na koniec sezonu, 50% zdobyte jesienią), bramki 26-14 (61-29 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 43% i straciła 48% bramek). Mistrz: Wisła Kraków (68 punktów). 1. miejsce po 15 kolejkach (33 punkty, 49% całego dorobku). Jesienny lider: Wisła Kraków. 2000/2001 Legia po 15 kolejkach: 3. miejsce (3. na koniec sezonu), 30 punktów (50 na koniec sezonu, 60% zdobyte jesienią), bramki 25-11 (45-29 na koniec sezonu, czyli jesienią zdobyła 56% i straciła 38% bramek). Mistrz: Wisła Kraków (62 punkty). 2. miejsce po 15 kolejkach (35 punktów, 56% całego dorobku). Jesienny lider: Pogoń Szczecin (35 punktów). Na koniec sezonu 2. miejsce (53 punkty, czyli 66% zdobyte jesienią).
środa, 30 listopada 2011
Zapraszam na tradycyjne pitolenie o meczu - będą głupie żarty i mądre uwagi. Na twitterze więcej, na facebooku mniej, ale wszędzie TYLKO. NAJWYŻSZA. FORMA. MAREK ZOSTAW: NA FACEBOOKU - NA TWITTERZE. Powinienem zacząć około 20:30. |
|