Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
RSS
poniedziałek, 16 stycznia 2017

Witam po półtorarocznej przerwie w Projekcie Wielka Legia. W tym najważniejszym w całym internecie tekście o Legii jak zwykle oceniam piłkarzy pod kątem ich przydatności w klubie zarówno na następne miesiące, jak i w wyobrażonej drużynie zwanej Wielką Legią.

Projekt Wielka Legia: 2015, 2014, 2013, 2011.

Ale zaraz, zaraz, co to jest ta Wielka Legia? Czy w realnym świecie, a nie w świecie marzeń sennych, może zaistnieć jakaś Legia lepsza od tej, która zdobywa mistrzostwo i Puchar, awansuje do Ligi Mistrzów, tam remisuje z Realem i wygrywa ze Sportingiem, a następnie wychodzi z grupy do Ligi Europy? Jak blisko jesteśmy sufitu możliwości? Gdyby pięć następnych lat wyglądało mniej więcej tak, jak 2016, to czy mówilibyśmy o Wielkiej Legii? Czego więcej można chcieć i nie myśleć o sobie, jak o niepoprawnym marzycielu?

A na potrzeby tego tekstu - czy rozróżnienie na PRZYSZŁY SEZON i WIELKĄ LEGIĘ przy ocenianiu potencjału zawodnika ma jeszcze sens?

Serio pytam i serio odpowiadam: możemy narzekać (ja z tej możliwości korzystam często), ale myślę, że żyjemy w złotych czasach Legii Warszawa. Spójrzcie na motto mojego bloga, ono cały czas aktualne, ale nie wiadomo, jak długo. Na poziomie pierwszej drużyny to, co wydarzyło się w poprzednim roku, trzeba uczynić regularnym. I tyle - to jest zadanie na najbliższe lata. Myślę też, że te złote lata się w końcu skończą (niestety, szybciej niż byśmy chcieli, niezależnie od tego kto wygra w sporze Mioduski vs Leśnodorski/Wandzel), więc drugim zadaniem jest wyciśnięcie z nich jak najwięcej: zbudowanie Akademii, ustabilizowanie budżetu, wyśrubowanie rankingu.

Myślę też, że w Legii czas zacząć myśleć o tym, co można w Warszawie zrobić, żeby cała liga była lepsza - bo w tej chwili poziom ekstraklasy to jedna z kluczowych barier wzrostu dla mistrza Polski.

Celowo nie piszę nic o mistrzostwie 2017. Nie wiem, jak będzie na wiosnę, ale po pierwsze, będzie dobrze, a po drugie - czuję, że nie zmartwię się, jeśli nie będzie. Sportowo jest po prostu bardzo, bardzo przyzwoicie, w końcu wyrównuje się to z poziomem biznesowym, wiosna nic w tym nie zmieni. Natomiast największym zagrożeniem dla Legii są w tej chwili turbulencje związane z konfliktem właścicielskim, tutaj obserwować trzeba najbaczniej.

Zmieniam też numerację - wprawdzie tradycja nakazywałaby nazwać tę edycję (piątą, jubileuszową) numerem 2016, ale jest już 2017, poza tym rozmawiamy o przyszłości, więc tym bardziej. Myślę też, że na stałe przeniosę rankingi na styczeń - przerwa letnia jest zbyt chaotyczna i zbyt krótka, żeby sensownie ją wykorzystać na wymądrzanie się.

Dobra, koniec ględzenia, na pewno nie możecie się doczekać mojej opinii o Wietesce. Więc do rzeczy, Projekt Wielka Legia 2017 uważam za otwarty.

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). To zdumiewające, jak z pana "Zasłaniałem twarz" zmienił się w pana "To jest Legia, kurwa". Z pana "To był strzał nie do obrony" w pana "Przepraszam, zawaliłem". Z pana - sorry, Arek - "Gramy bez bramkarza" w topowego bramkarza fazy grupowej Ligi Mistrzów i gościa, który własnymi rękami fedruje punkty w ekstraklasie. To jest tak ciekawe, że rozważam kupno bluzy z jego nazwiskiem w klubowym sklepie - a nie mam żadnej legijnej koszulki i nigdy do tej pory nie miałem. Nie dlatego rozważam, że Malarz jest taki dobry, tylko dlatego, że dał mi dowód i wiarę, że nigdy nie jest za późno na zmianę. Jedna interwencja zapadła mi w pamięć, bodajże w meczu z Jagiellonią, jeszcze przy 1-0, gdy nie dość, że obronił strzał z 5 metrów, to jeszcze go złapał. Interwencja na światowym poziomie łącząca bramkarski warsztat z refleksem, zero przypadku. Tak więc brawo. Projekt Wielka Legia opiera się jednak na patrzeniu w przyszłość, a nie na gapieniu się na gablotę z trofeami. Kluczowe pytanie nie brzmi więc "Jak długo Malarz jeszcze może grać?", tylko "czy Malarz może grać tak jak w 2016 jeszcze jakiś czas?". Odpowiedź niestety brzmi "gwarancji nie ma żadnych". Może już się skończył? A może to trwała zmiana i mamy dwa lata spokoju na bramce? Obie opcje są możliwe. Ja nie jestem pamiętliwy, ale tego wyjścia przed pole karne z Lechem nigdy mu nie zapomnę. Nie po to, żeby mu wypominać (a w każdym razie nie tylko po to), ale żeby nigdy nie zgubił balansu między pokorą, a bezczelnością. Na jego pozycji ten balans to rzecz absolutnie kluczowa. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - 50% SZANS.

RADOSŁAW CIERZNIAK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Cierzniak jest Malarzem 2016. Póki mamy pierwszego bramkarza, to niech sobie siedzi na tej ławce, daj mu Panie Boże zdrowie. Ale w każdej chwili możemy nie mieć pierwszego bramkarza z takiego, czy innego powodu - i co wtedy, ja się pytam? Ja bym chciał, żeby po Malarzu Legia wróciła do tradycji Wielkich Bramkarzy, a nie bramkarzy "Może Się Wyrobi" albo "Uff Na Szczęście Się Wyrobił Ale Trochę Mu Zajęło". Cierzniak w wersji maksymalnej wygląda mi na tego ostatniego, więc jestem na nie. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Gdyby nie moja generalna słabość do bramkarzy, to największym shockingiem minionego roku byłby Pazdan. TAK, TAK - brzmiał werdykt w zeszłym roku, a on podniósł się jeszcze wyżej, aż skala mi się skończyła (co swoją drogą pokazuje, że oczekiwania mi rosną). Szkoda, że odejdzie - bo nie ma żadnych wątpliwości, że jest nie do zatrzymania w klubie. Przyszły sezon - TAK!, Wielka Legia - NIESTETY, ODEJDZIE PO RUNDZIE WIOSENNEJ.

ADAM HLOUSEK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Legię oglądam z kolegami po to, żeby żartować sobie z Hlouska. Są to żarty hermetyczne, raczej nieśmieszne, ale i tak Wam opowiem. Ich podglebiem jest fakt, że Hlousek wygląda, gra i biega jak gość, z którym każdy grał na podwórku, gdy jeszcze grało się w piłkę na podwórkach - taki typowy Seba, można bez obciachu wziąć do składu, ale mieszka po drugiej stronie torów, więc z nikim nie jest najlepszym kumplem. Żarty na początku sezonu brzmiały na przykład tak: "Hlousek trochę bez formy, ale to dlatego, że latem nie grał, bo pomagał ojcu w sklepie". A potem: "Matka Hlouska dzwoniła, że mu skroiła skórę za ten faul i że Hlousek przeprasza". Albo: "Ej chłopaki, kończymy, bo muszę motorynkę oddać bratu". Albo "Gramy Matiego, bo Ty masz flaka".

No ostrzegałem, że nieśmieszne. Ale kluczem do tej historii jest właśnie to, że można go brać bez obciachu do składu, nawet jak ma dużo roboty u ojca w sklepie i trochę nie dosypia. Ja na lewych obrońców nie wybrzydzam, do Wielkiej Legii brałem Wawrzyniaka, wezmę i Hlouska. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

MACIEJ DĄBROWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie z każdego Dąbrowskiego ekstraklasy zrobimy Lewczuka i trzeba się z tym pogodzić. Aklimatyzajce-pierdylizacje, ja mam już tego trochę dość - a dokładniej kupowania "wyróżniających się ligowców". Jeszcze Robak do ataku i dawaj się z tą Lechią o mistrzostwo. No nie. Bo wyobraźmy sobie zupełnie prawdopodobną sytuację, że Pazdan odchodzi już zimą, Broź jest bez formy, więc Jędrzejczyk musi grać z prawej strony i idziemy po tytuł Dąbrowskim i Czerwińskim (bo Rzeźniczak właśnie złamał rękę). To już nawet nie chodzi o Ajax, naprawdę, tylko o zwykłą ludzką przyzwoitość. Za dużo mnie ta Legia kosztuje nerwów, żebym jeszcze musiał znosić taki środek obrony. Przyszły sezon - ŁAWKA, MOŻE NAWET GŁĘBOKA, Wielka Legia - A GDZIE TAM.

JAKUB CZERWIŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jak wyżej, z tą różnicą, że tutaj przynajmniej oczekiwania były mniejsze, a rezultaty ciut lepsze. Ja do nich obu naprawdę nic nie mam, ale oni do mnie też nie powinni. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MATEUSZ WIETESKA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycji 2014 z wynikiem BRAK DANYCH). Już miałem go obśmiewać jako "wiecznie młodego, obiecującego", ale okazuje się, że on wciąż jest rzeczywiście młody - w tym roku skończy dopiero 20 lat, obrońcy w tym klubie dość standardowo ogarniają się, gdy są cztery lata starsi, więc czasu jeszcze trochę jest. Ale dla Wieteski to jest już czas, żeby zacząć grać więcej. Powinien już mierzyć w poziom Dąbrowski/Czerwiński, żeby potem móc piąć się jeszcze wyżej ("jak to jeszcze wyżej? To jest jakieś wyżej?") (owszem, jest). Łatwiej niż u Magiery nie będzie. Młodzieżowy kredyt na wyczerpaniu. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH).

ARTUR JĘDRZEJCZYK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycjach 2011 i 2013). Przywitać go należy cytatem z kabaretu Tey: "O, znowu ten dryblas". Odchodził jako obiecujący kozak, wrócił na chwilę już jako regularny kozak, a w końcu wylądował na stałe jako najlepiej zarabiający piłkarz ligi... Wait, WHAT? Były takie czasy, gdy nie dałbym za niego siedem pięćdziesiąt, a tu nagle wchodzi cały na biało i w zasadzie nikt nie ma żadnych wątpliwości, że w tym posunięciu klubu jest 100% sensu. Komu mamy płacić kokosy, jak nie jemu? Swoją drogą to dobry przyczynek do refleksji "o ile jeszcze lepiej może być w Legii?". Bo z realnych opcji (Carvajala wyłączam) to jaki lepszy boczny obrońca mógłby do Legii przyjść? Piszczka jeszcze potrafię sobie wyobrazić, ale po pierwsze z trudem, po drugie za pieniądze kilkanaście razy większe, po trzecie za 5 lat, po czwarte to kompletnie bez sensu. Sprowadzenie Jędrzejczyka to jest naprawdę transfer blisko sufitu możliwości klubu na chwilę obecną. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: NO PO PROSTU NIE WIEM, KUBA, A TY CO SĄDZISZ? DASZ RADĘ?). Nie dał. Przeżył jakąś niewyobrażalną zapaść, w zasadzie dziwię się, że przy tym całym pechu nie wpadł na boisku do jakiegoś wilczego dołu z kolcami. Po przyjściu Magiery się pozbierał, ale nie dość, że mojego zaufania (a przejrzyjcie poprzednie rankingi, było go naprawdę dużo) nie odzyskał, to jeszcze złamał rękę. Następny krok to prawdopodobnie spłonięcie i utonięcie w bagnie. Jeszcze chwilę w Legii pokopie, ale coraz mniej i mniej, a potem odejdzie, mam nadzieję, że na krótko i z jakąś solidną galą, jako najbardziej utytułowany piłkarz klubu w historii. Dość niesamowite, prawda? Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - W KLUBIE, ALE NIE NA BOISKU.

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon: TAK/ŁAWKA, Wieka Legia - NIE/ŁAWKA). Proszę na Brozia nie narzekać, Broź gra lepiej niż sam by się spodziewał i niż spodziewałbym się ja i tak było od samego początku jego pobytu na Łazienkowskiej. Będziemy się powoli żegnali, ale w miłej atmosferze. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ KOPCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Ze zdumieniem odkryłem, że umknął mi w każdym poprzednim rankingu, mimo, że siedzi w tej Legii już 16 lat (naprawdę, zaczął jako ośmiolatek). Nie wzbudza mojego entuzjazmu tak, jak kiedyś Borysiuk, czy Furman (którego swoją drogą chciałbym zobaczyć w Legii znowu), ale to nie ma znaczenia, bo dość dobrze harata w gałę. Na tyle dobrze, że ja się z trenerami kłócić nie będę. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - JEST NADZIEJA.

KASPER HAMALAINEN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Co to mówi o Legii, że przychodzi gwiazda ligi i gra ogony? Albo inaczej: co to mówi o lidze? I jeszcze: co to mówi o Hamalainenie, że gra ogony i nie narzeka? Warto było go sprowadzić dla tego jednego gola z metrowego spalonego, ale ja w ogóle się cieszę, że Legia ma takiego grajka, bo jest dla mnie wzorem ławkowicza w Wielkiej Legii - profesjonalista, dający nadzieję, że swoim wejściem coś pozytywnego wniesie na boisko. Przy czym fakt, że mógłby wnosić trochę częściej. Inna sprawa: na jak długo mu wystarczy cierpliwości i jak długo Legia ławkowiczowi będzie chciała płacić taką kasę jaką płaci? Naprawdę, nic a nic mi Hamalainen nie przeszkadza w Legii, chciałbym, żeby odgrywał większa rolę, ale za kogo miałby tę rolę odgrywać? Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - BYĆ MOŻE ŁAWKA.

MICHAIŁ ALEKSANDROW (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Bułgarwaffe to jakaś pomyłka. Serio, gdybym miał odpalać kogoś ze składu, zacząłbym od niego. Niepotrzebny, nieprzydatny, zbędny. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

THIBAULT MOULIN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie jest źle, a może być lepiej. Powinien być gwiazdą ligi, na razie nie jest - głównie ze względu na szczegóły, nad którymi czeka go sporo pracy. Wydaje mi się jednak, ze ni VOO, ani Radović nie świeciliby tak jasno, gdyby nie Moulin. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

VADIS ODIDJA-OFOE (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Co ja mądrego mogę napisać? Gdyby to ode mnie zależało, to dopłaciłbym Hasiemu jeszcze kilka złotych do odprawy z wdzięczności za Vadisa. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

WALERI KAZAISZWILI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Mówią, że ma zadatki na wielkiego piłkarza, a ja powiem, że on naprawdę ma zadatki na wielkiego piłkarza. Jeśli uspokoi diabełki w głowie, to będziemy mieli z niego dużo radości. Ten werdykt nie jest jednak dla niego dobrą wiadomością, bo mam duże sukcesy w mylnych ocenach potencjału Gruzinów w Legii. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - UCZ SIĘ, JASIU.

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale klasyfikowany w 2014 z wynikiem: TAK, ŁAWKA, A POTEM PRACA W KLUBIE). Szczęśliwie nie miałem do niego pretensji przy odejściu do Chin, nie krytykowałem klubu za sprowadzanie go z powrotem, ja w ogóle przestałem się bawić w ocenianie Radovicia już dawno, bo mi to nie wychodzi. Dzięki temu jestem szczęśliwszym człowiekiem. Radović też wygląda na szczęśliwego, wszyscy są szczęśliwi, to jest najlepszy układ jaki kibic może mieć z piłkarzem. Ja nie myślę o nim jednak jako o legendzie klubu i raczej nie zacznę, choć nie mam argumentów, żeby kłócić się z tymi, którzy bronią takiego stanowiska. Graj sobie, Rado, niech ci służy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ?).

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Ja zdania nie zmieniłem i żadne oczko, żadna ruletka mnie na razie do tego nie skłania. Jodłowiec nie jest przyszłością Legii, ale spokojnie może być jej teraźniejszością, umiejętności ma, klatę ma, głowę też może ma, a może nie ma i od tego wszystko zależy. Nie byłoby Legii w Lidze Mistrzów bez Jodłowca czerczesowego, więc trochę szacunku, proszę. To nie było tak dawno. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE/ŁAWKA).

GUILHERME (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Myślę, że go nie doceniamy. Ani talentu, ani efektywności, ani elastyczności, ani waleczności, ani charakteru. Tak, wiem, uważacie go za bardzo dobrego zawodnika. A ja Wam powiem, że prędzej oddałbym Moulina, niż Gui. Jestem za młody, żeby odchodził. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Zanim zdecydowałem, że chcę koszulkę z nazwiskiem Malarza, to chciałem koszulkę z nazwiskiem Kucharczyka. Teraz już nie chcę, choć Kucharczyk jest jak wino - jak się go za długo zostawi bez opieki, to wietrzeje. Myślę, że ktoś dziś intensywnie myśli w sztabie Magiery, czy nie zrobić z niego środkowego napastnika. Myślę, że w końcu ten ktoś dojdzie do wniosku, że lepiej się nie wygłupiać. Idealny piłkarz, żeby go wpuszczać na końcówki, ale jedynie od 2-0 wzwyż, by koledzy mogli odpocząć. No i Puchar Polski, nie zapominajmy o Pucharze. To też ważne trofeum. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

******

Pożegnaliśmy Nikolicia, pożegnaliśmy Prijovicia, wstrzelili się ze swoimi karierami w Warszawie między rankingi, ale będziemy tęsknić. Poza Kucharczykiem nie mamy sprawdzonych kandydatów do ataku, to też ciekawe. Nagy, Suley, Chukwu, Kulenović - wszyscy ciekawi, ale na luzie może nie odpalić żaden. Myślę jednak, że to mało prawdopodobne.

******

Tradycyjnie rozliczę się z Wami teraz z edycji 2015. Prawdopodobnie była najgorszą, jeśli chodzi o konfrontację moich przewidywań z przyszłością. Co nie znaczy, że złą.

Przewidywanie 10/10 (czyli, że przewidziałem coś nieprzwidywalnego): Saganowski (przewidziałem dokładnie resztę kariery)

Przewidywanie 7/10 (czyli, że przewidziałem): Pazdan, Brzyski, Bereszyński, Rzeźniczak, Broź, Masłowski, Jodłowiec, Guilherme, Kucharczyk, Vrdoljak, Bartczak.

Przewidywanie 0/10 (czyli, że nie przewidziałem): Kuciak, Malarz, Furman.

Przewidywanie -17/10 (czyli przewidziałem, jak Tomasz Lis wynik wyborów): Duda (liczyłem na dużo bardziej znaczącą sumę), Żyro (myślałem, że przepadnie w tej Anglii ze względu na lenistwo i brak umiejętności), Ryczkowski (przewidywałem go w pierwszym składzie), Lewczuk (przewidywałem ogony, a już na pewno nie przewidywałem czołowego obrońcę we Francji).

Na koniec rzecz o Magierze. Myślę, że Legia ma trenera na lata. Mam świadków, że wróżyłem od dawna taki rozwój sytuacji. Jestem fanboyem. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAk, 2030 - TAK, jeszcze nigdy w nikogo w tej drużynie nie miałem takiej wiary. Zobaczymy, czy życie mnie z tego wyleczy.

Myślę jednak, że powinniśmy być wdzięczni Hasiemu nie tylko za Vadisa, Moulina i Kopczyńskiego, ale też za to, że wziął na siebie cały ciężar odpowiedzialności za drużynę poczerczesowową. Myślę, że nie było trenera na świecie, który po takim przebodźcowaniu, jak za Staszka, byłby w stanie coś w tamtej sytuacji ukręcić. Czerczesow fizycznie i mentalnie drużynę rozpruł i wybebeszył, a jej wnętrzności złożył w ofierze na ołtarzu mistrzostwa. Myślę, że w tamtym czasie, gdy Legię prowadził Albańczyk, nie musiało być tak źle, jak było, ale musiało być dość źle. Takie są prawa natury.

*******

Blog rzadko ożywa, ale na Twitterze ciągle trwa impreza.

czwartek, 12 maja 2016

Oczywiście mowa o najbliższej niedzieli i meczu z Pogonią. W tym dowcipie - traktujcie go jako ostrzeżenie - buldog ma wąsy.

Poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi chartów.
Buldog mówi do faceta:
- Zapisz mnie proszę i postaw 10 000 złotych. Na pewno wygram! Zobaczysz.
- Co ty buldog, nie dasz rady.
- Mówię ci, że dam. Proszę zapisz mnie. Mam plan! Wygramy mnóstwo kasy. Nie postawisz, będziesz żałował.
Więc zapisał facet buldoga na wyścigi. Po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. Sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. Pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. Właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- No i co? Jesteś ostatni!
- Spoko, spoko. Mam plan.
Drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. Facet się wydziera:
- Buldog, co jest?!
- Bez nerwów, mam plan.
Przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. Facet krzyczy:
- Buldog, co jest? Dasz radę?!
- Dam, mam plan.
Na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. Po wyścigu podchodzi do niego pan:
- Buldog, co z tym twoim planem?
- No właśnie, k.., nie wiem.

Tym, którzy uważają, że Legia przecież nie będzie ostatnia, zwracam uwagę, że jeśli nie będzie pierwsza, to równie dobrze może być ostatnia.

wtorek, 29 września 2015

hberg

W tym tekście napiszę, dlaczego należy się z Legii pozbyć Berga, dlaczego zatrudnianie Czerczesowa to w najlepszym wypadku dziwactwo (a w najgorszym - błąd), by na końcu przedstawić rozwiązanie obecnych bolączek Legii.

Dlaczego należy pozbyć się Berga z Legii?

Bo mając pod swoją batutą najbogatszy klub w Polsce najpierw koncertowo uwalił mistrzostwo, a potem wystawił Vranjesa na środku obrony, aż wreszcie zremisował 1-1 z Niecieczą. Naprawdę więcej Wam potrzeba? Ten tekst przeczyta może 100, może 200 osób i każda z nich - każda! - mogłaby zrobić wszystkie te trzy rzeczy za połowę mniejsze pieniądze.

Poza wynikami w Europie naprawdę nie ma sensownych argumentów na obronę Norwega - a mnie nawet ta europejska kampania nie przekonuje. Jeśli jest tam chwała Berga to musi się nią podzielić z Urbanem, z którego drużyna zdobywała międzynarodowe doświadczenie (co przyznawali sami piłkarze) i z Dudą, który wtedy właśnie zapracował na opinię najbardziej utalentowanego nastolatka ekstraklasy od czasów, gdy za słupki od bramek robiły mamuty, a za poprzeczkę pterodaktyl.

Skoro o Dudzie mowa - wartość tego piłkarza spadła o blisko cztery europejskie bańki za Berga. A czyja wzrosła? Ćwiąkała pisze, że piłkarze za Berga się rozwijają. Tak, rzeczywiście. Kucharczyka dalej nikt poza Legią nie chce, znalezienie dobrej pozycji Guilherme zajęło rok, przy czym właściwą okazała się ta, na której miał grać od początku. Rzeźniczak, Jodłowiec, Broź - każdy z nich miał rozbłyski, po których tylko Jodłowiec utrzymał w miarę przyzwoity poziom, dwaj pozostali jak zaczęli szorować o dno, tak do dziś nie zeszli z mielizny.

Mój poprzedni tekst niektórzy odczytali jako optymistyczny, a inni wręcz jako pochwałę Legii. Tymczasem krytyczny czytelnik powinien zrozumieć, że to było bicie w dzwon na alarm. Legia rozwija się w wielu obszarach, ale nie w tym najważniejszym - sportowym.

Tutaj wręcz się cofa.

Wróćmy do powodów, dla których Legia zwolniła Urbana i zatrudniła Berga. Nie wymyślajmy ich, tylko weźmy je bezpośrednio z jednego z tysiąca wywiadów, jakich prezes Leśnodorski udzielił przy tamtej okazji:

"- Mieliśmy takie poczucie, że nawet jak byśmy wygrali mistrzostwo Polski, to za pół roku będziemy w tym samym miejscu.

Jakie punkty wizji nakreślonej przez Legię Berg spełnił?

- Można zacząć od organizacyjnych, czyli jak sobie wyobrażaliśmy, że powinna wyglądać organizacja sztabu, przez wpływ takiej osoby na klub, czy możliwość podciągnięcia trenerów z Akademii, wniesienie nowej jakości i wszystkie aspekty związane z dyscypliną. Także podejście i ocena piłkarska młodzieży oraz brak ryzyka w stawianiu na młodych zawodników".

I jak tam młodzi? Jak podciąganie trenerów z Akademii?

Dobra, ale to wszystko wiecie. Piszę to wszystko, żeby przekonać obrońców Berga, ale przecież takich już nie ma. Naprawdę, łatwiej obronić Skorżę w Lechu. Przynajmniej zdobył mistrzostwo.

A dlaczego Czerczesow to zły pomysł?

Dwa lata temu Legia wymieniła mistrza Polski Jana Urbana na skauta Norwich City Henninga Berga. Teraz chce wymienić było nie było mistrza Polski Henninga Berga na gościa, który jako trener nie wygrał nic, zewsząd odchodził w atmosferze zagadkowej lub konfliktowej, a futbol uprawia trudny do oglądania - wiemy, że poświęcając efektowność na rzecz poprawy efektywności, na pewno dobrze wychodzi mu komponent poświęcania.

Naprawdę importujemy rosyjską myśl szkoleniową i uważamy, że to dobry pomysł? Kolega zwrócił mi uwagę, że nawet Rosjanie do rzeczy wielkich zatrudniają szkoleniowców z zagranicy.

Pół roku Leśnodorski i spółka szukali i znaleźli Berga. Mieli jakiś pomysł - chcieli gościa, który przyniesie najwyższe standardy z szeroko pojętego Zachodu, najchętniej byłego piłkarza, który spojrzy na drużynę kompleksowo i zrobi z klubu firmę europejską, a potem się odbije do naprawdę wielkiej piłki. Wyszło jak wyszło, ale przynajmniej pomysł i chęci był dobre.

Teraz w dwa tygodnie (czy w cztery, wszystko jedno) Legia wynajduje Stanisława Czerczesowa, którego rekomendacje brzmią "Stasiek Mega Trener" (koniec cytatu), a wystawił je na twitterze najbystrzejszy z bystrych wśród lewoskrzydłowych, Maciej Rybus. Na tym samym twitterze Michał Kołodziejczyk z Wirtualnej Polski zauważył, że największe wsparcie na Legii Czerczesow ma w dziale księgowości.

I podobnie jak z Bergiem - nie mówię, że to nie wyjdzie. Mówię, że to eksperyment, który nie wiadomo, jak wyjdzie, ale mniej więcej wiadomo, ile będzie kosztował. Mówię, że Legia odkłada ad calendas graecas budowanie pionu sportowego z prawdziwego zdarzenia na modłę Ajaksu, czy choćby Bazylei. Mówię, że Legia zaczyna działać tak, jakby chciała golić świnię - krzyku przy tym wiele, ale pożytek niewielki.

No dobra, panie Pękacki, skoroś taki mądry, to co Ty byś zrobił?

Na początku tekstu zajawiłem rozwiązanie na bolączki Legii. Kłamałem, żebyście czytali do końca. Wiem jednak, że do wymiany Urbana na Berga prezesi podeszli z chłodną głową, a teraz zaczynają się miotać. W związku z tym na powyższe pytanie odpowiem serią swoich:

Czemu nie szukać nowego szkoleniowca znowu szeroko i z sensem, pozwalając Bergowi dograć jesień do końca, a potencjalne kandydatury prześwietlić dogłębnie i z różnych kątów? Skąd pomysł, że tę jesień ktoś inny niż Norweg uratuje? Czemu ten pośpiech w wymianie trenera ma służyć?

Wielka Legia to projekt na lata, a nie na trzy deszczowe miesiące 2015.

 

 

 

piątek, 28 sierpnia 2015

legiunia

Refleksja mnie naszła, gdy wyszedłem z rehabilitacji - przy kortach Legii w letnim entourage'u siedział prezes Leśnodorski, okrzykami chwaląc kolejne wymiany, w których brał z kolei udział Tomasz Kłos. Kilka stolików dalej przy porannej kawie zebrała się hałaśliwa zgrana ekipa: Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge, Tomasz Kiełbowicz i kilku innych panów, których nie poznałem. Nastrój na kortach był generalnie jak po awansie, a słońce grzało jeszcze trochę jak w lato, a trochę już jak na jesieni.

Tym się różnię od wielu kibiców, ekspertów, dziennikarzy, blogerów i komentatorów, że nie mam poczucia, że mógłbym coś robić lepiej, niż ludzie pracujący w Legii. Nie znalazłbym lepszych rozwiązań dla finansowania, niż robi prezes Leśnodorski, nie sprowadziłbym lepszych zawodników, niż Ebebenge z Żewłakowem. Nie wiedziałbym lepiej od Berga, co powiedzieć w szatni, gdy mistrzostwo 2015 przeciekało między palcami, nie krzyczałbym lepiej niż Hadaj, nie zarządzałbym bezpieczeństwem lepiej, niż ktotam zarządza bezpieczeństwem. Nie ogranąłbym się dobrze jako steward, rzecznik, ani kierownik drużyny - tak, nie wydaje mi się, że byłbym w czymkolwiek lepszy niż Marta Ostrowska: wyobrażam sobie, że popełniam dokładnie taki sam błąd, jak ona w meczu z Celtikiem. Tylko znacznie szybciej.

Nawet w branży w której pracuję i w której jestem dobry, nie zrobiłbym wielu rzeczy lepiej, niż jest to robione na Legii. Wczoraj, gdy na Żylecie kartoniada ułozyła się w napis w stu procentach spójny z oficjalną identyfikacją wizualną klubu - wydarzenie absolutnie bez precedensu - pomyślałem, że to jakiś mokry sen ludzi od marketingu i komunikacji. Każdy, kto choć odrobinę się na tym zna, powinien ściągnąć czapkę z głowy, a głowę pochylić, aby oddać szacunek zespołowi komunikacyjno-marketingowemu Legii. Jeśli nie byłoby innych, ten jeden moment świadczy o tym, że na Legii przynajmniej niektóre rzeczy idą we właściwym kierunku.

W całym moim świadomym oglądaniu Legii, tylko raz miałem wrażenie, że mógłbym coś robić lepiej niż jeden z jej pracowników. Mówię tu o byłym dyrektorze sportowym Marku Jóźwiaku, którego już nie ma w klubie, ku chwale ojczyzny.

Oczywiście permanentnie zajmuję się ocenianiem pracy ludzi Legii, głównie piłkarzy, ale nie tylko. Czuję się poniekąd sponsorem, jednym z kilkuset tysięcy, na dodatek z tej najpośledniejszej kategorii, której wkład w potęgę finansowa klubu odbywa się głównie przez oglądanie reklam w telewizji, płacenie abonamentu za NC+ i nakręcanie hype'u w internecie wokół firmowych eventów - mam tu na myśli mecze, a słowa "event" używam, by nie zapomnieć, że Legia koniec końców to prywatna firma i przynajmniej od czasu do czasu trzeba ją tak traktować. Jestem więc trochę sponsorem i trochę klientem, trochę wymagającym, a trochę machającym ręką i syczącym raz na jakiś czas pod nosem "a idźcie wy wszyscy w jasną cholerę".

Piszę to wszystko, żeby nakreślić kontekst. Jeszcze jedną częścią tego kontekstu jest, że wszyscy w Legii wykonujący jakąś odpowiedzialną pracę od prezesa w dół mają raczej fajną robotę, za którą - przynajmniej niektórzy - dostają bardzo przyzwoite pieniądze. Jako pośledni sponsor, klient i petent chciałbym, żeby pamiętali cały czas, jaką furę szczęścia mają, że tak im się w życiu ułożyło.

I w tym kontekście - nie wymądrzając się przesadnie, mam nadzieję - releksja mnie naszła, że wszyscy w Legii, którzy wykonują jakąś odpowiedzialną pracę, de facto mają jedno jedyne zadanie przed sobą (nie obowiązek - tak jak pisałem, Legia to prywatna firma i nic mi do obowiązków jej pracowników) - być coraz lepszymi. Naprawdę, panie Prezesie, panowie dyrektorzy, panie trenerze, pani rzecznik i wszyscy dokoła: nie ważne jacy jesteście dziś. Nie jesteście tak dobrzy, jak Wasz ostatni mecz. Jesteście tak dobrzy, jak Wasz następny mecz i następny tydzień i następny rok. Nie powinny Was bardzo interesować wyniki, powinny Was interesować wyłącznie trendy. Tylko w ten sposób zasłużycie na to szczęście i na te pieniądze, które Wam się trafiły.

Bo ja - podobnie jak wielu kibiców, ekspertów, dziennikarzy, blogerów i komentatorów - nie zrobiłbym tego, co robicie lepiej od Was. Znaczą część rzeczy zrobiłbym znacznie gorzej. Ale po pierwsze - są na świecie ludzie, którzy jednak to robią lepiej. Po drugie - są ludzie, którzy wciąż robią to gorzej, ale cały czas się rozwijają. Jeśli dziś jesteście w tym samym miejscu, co rok temu, jeśli za rok będziecie w tym samym miejscu, w którym jesteście dziś - każdy z Was indywidualnie i wszyscy razem jako zespół - to mi się nie będzie nawet chciało włączać internetu, żeby sprawdzić wyniki sportowe. Mistrzostwo, czy nie - wszystko jedno.

I możecie powiedzieć - bez łaski, poradzimy sobie bez ciebie. Pewnie, że sobie poradzicie. To jednak nie zmieni faktu, że Wasza stagnacja będzie Waszą największą porażką.

A przecież życzę Wam jak najlepiej.

 

 

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Czas na najważniejszy tekst o Legii w roku. Nie na moim blogu, tylko najważniejszy w ogóle. Tekst z cyklu, który od 2011 roku definiuje nam wszystkim, o co w tej zabawie tak naprawdę chodzi.

Problem z Projektem "Wielka Legia" jest taki, że bardziej niż analizą stanu faktycznego, jest on analizą mojego stanu umysłu, a przynajmniej tych jego obszarów, które zmuszają mnie do płacenia za C+, skracania wakacji i męczarni tydzień w tydzień wraz z kolegami przed kilkudziesiąciocalowym ekranem na warszawskim Ursynowie. I tak: w roku 2011 w Wielkiej Legii upchnąłem 5 zawodników w piewszym składzie, a 3 na szeroko pojętej ławce (co sprowadza się do "a co tam, dam mu szansę). W 2013 (w 2012 miałem przerwę) do Wielkiej Legii trafiło już 7 zawodników (3 na ławce), w 2014 z kolei znowu wróciłem do pięciu zawodników w pierszym składzie, ale na ławce posadziłem aż siedmiu. Poniżej zestawienie najnowsze - a w nim zaledwie trzech gości na prostej drodze do Wielkości (plus siedmiu na drodze zdecydowanie bardziej krętej).

Czy to ja stałem się bardziej wymagający, czy może koncept Wielkiej Legii wyewoluował? A może po prostu tak mnie zdenerwowali tym utraconym mistrzostwem, że mam ochotę ich wszystkich pogonić, gdzie pieprz rośnie? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że nie będzie Wielkiej Legii bez ciągłego rozwoju, wiadomo też, że na coraz większej liczbie odcinków Legia dociera do ściany, coraz więcej formuł rozwoju sportowego się wyczerpuje, trzeba dla nich znajdować rozwiązania nowe. A to nie idzie na Łazienkowskiej za dobrze.

Przykłady można mnożyć - "europejska Legia" posypała się jak domek z kart po odejściu Radovicia, z zeszłosezonowych młodych w oficjalnej kadrze zostało dwóch (a był ich przecież cały pluton), współpraca z rezerwami skończyła się odejściem nie tylko Jacka Magiery, ale i innych trenerów, większość tytułów prasowych o transferach Legii w przerwie międzysezonowej była konstruowana według schematu "Jakiś tam piłkarz wybrał kogoś innego", frekwencja na stadionie nie rośnie, a czasem wręcz spada.

W skrócie: Liga Mistrzów - a tym samym Wielka Legia - nie przybliża się.

Ja u piłkarzy, trenerów i włodarzy najbardziej cenię umiejętność bycia coraz lepszym. Nie dobrym, tylko lepszym. Lepszym niż tydzień temu, niż miesiąc temu, niż w zeszłym sezonie. Żeby tę umiejętność w sobie wyrobić, trzeba się uczyć na błędach. Patrząc na poprzednią rundę, materiału jest naprawdę dużo.

Zanim przejdę do rzeczy, dla tych co pierwszy raz (tutaj edycje 2011, 2013 i 2014) wyjaśnienie: każdy piłkarz dostaje podwójną notę - oceniam go pod względem przydatności do składu na przyszły sezon (w tym roku rozumiem przez to sezon 2015/2016) oraz do składu Wielkiej Legii. Wielka Legia z kolei jest jak horyzont - nie da się jej dogonić, cały czas ucieka, ale wciąż pozostaje konceptem, w którym klub z Łazienkowskiej nie dość, że regularnie zdobywa mistrzostwo Polski, to w Europie rozczarowuje najwcześniej w 1/8 finału, czasem w Lidze Mistrzów, a czasem w tym drugim pucharze. Dla mnie to jedyny wartościowy cel, jaki stoi przed Legią.

A teraz do rzeczy:

 

 

DUSAN KUCIAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TRZYMAM KCIUKI). Im słabiej grał w zeszłym sezonie, tym więcej miałem w niego wiary i tym bardziej podejrzewałem, że się pozbiera. Koszty tego pozbierania są jednak ogromne - trzeba było wypuścić Malarza na Lecha, przegrać mecz, a w konsekwencji mistrzostwo, żeby stary, dobry Kuciak wrócił. W duchu pocieszeń po utraconym tytule powiem, że może nam to jeszcze wszystkim wyjdzie na dobre. Teraz, kiedy nie wisi nad Legią widmo odejścia Słowaka, kiedy on sam najwyraźniej dojrzał, opanował nerwy, a być może też spokorniał, mogę sobie wyobrazić następne 5 lat z Kuciakiem w bramce Legii. Dobrych, tłustych lat. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). A idź pan w cholerę. Naprawdę mam do niego pretensje o to wyjście z bramki z Lechem. Pomylić się o metr, dwa - rozumiem, ale o pięć? Ale takie są konsekwencje sprowadzania przeciętności na Łazienkowską. Z przeciętniaków czasem wyrastają solidni zbójcerze, ale z trzydziestoczteroletnich przeciętniaków już nie. Być może dobrym pomysłem było postraszenie Kuciaka konkurencją, ale już manipulowanie numerem 1 to już ociera się o skandal, który na mojej liście pretensji do Berga jest dość wysoko. Do Berga jeszcze wrócimy, a tymczasem - póki Malarz siedzi na ławce jak plan B, to niech siedzi. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Trzech piłkarzy umieszczam w rankingu, choć są w Legii nowi jak estakady na moście Łazienkowskim. Pazdana z tej trójki znamy najlepiej - i ja jestem nawet za, trochę wydaje mi się przepłacony, ale czasem trzeba coś przepłacić, żeby się poczuć jak basza (a czasem nie, ale o Masłowskim za chwilę). Nie wydaje mi się, żeby Pazdan zagrał dużo sezonów lepszych niż ten ostatni w Jagielloni, ale w sumie to cholera go wie, a ta solidność, której się po nim spodziewam w zupełności mi na razie wystarczy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE WYDAJE MI SIĘ, ALE KTO WIE.

IGOR LEWCZUK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE). Po tradycyjnym półrocznym okresie adaptacyjnym Lewczuk przeskoczył u mnie z kategorii "słaby i niewyraźny" do kategorii "średni i nadal niewyraźny", tym samym zastępując Inakiego Astiza na stanowisku naczelnej klubowej nudy (stanowisko pod wieczystym patronatem Sebastiana Szałachowskiego). Przy czym Lewczuk od Hiszpana jest w sumie słabszy. Im więcej środkowych obrońców w składzie będzie lepszych od niego, tym lepiej dla klubu. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

TOMASZ BRZYSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK Z TENDENCJĄ DO ŁAWKI, Wielka Legia - NIE). Zgodnie z przewidywaniami, Brzyski - przy całej mojej sympatii dla niego - się powoli kończy i im szybciej trafi na ławkę (inaczej mówiąc: im szybciej znajdziemy lewego obrońcę i przestaniemy zapychać dziury przy pomocy Gui) tym lepiej. Nadal widzę miejsce dla Brzyskiego w klubie, ale coraz rzadziej na boisku. Przyszły sezon - JAK NAJSZYBCIEJ ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

BARTOSZ BERESZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ NA DOBREJ DRODZE). Wypadł z mojej orbity zainteresowań, co oznacza, że teraz już wszystko zależy od niego. Każda godzina pracy, każdy trening po treningu, każda kaloria zdrowego jedzenia, każdy moment refleksji nad życiem i krótką karierą piłkarza, będzie decydowała o jego przyszłości. Oficjalnie kończę uznanie dla Bereszyńskiego za potencjał, teraz będę go chwalił wyłącznie za osiągnięcia. Albo opieprzał za ich brak. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - TU SIĘ NIE MA CO ZASTANAWIAĆ, TU TRZEBA ZAPIERDALAĆ.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WCIĄŻ BARDZO ZALEŻY). No i kto by pomyślał? Kapitan... Żywy dowód na to, że jeszcze pożałujemy, że Jacek Magiera nie pracuje już w klubie. Rzeźniczaka mam najlepiej rozpracowanego ze wszystkich piłkarzy, bo w Legii jest długo, na dobre i na złe. W poprzednim rankingu pisałem: "Talentu więcej już mieć nie będzie, umiejętności też prawdopodobnie nie. To, gdzie Rzeźniczak może rosnąć i gdzie rosnąć może wciąż jego przydatność dla Legii, to doświadczenie. Ale takie, które przełoży się na jeszcze mniej indywidualnych błędów i jeszcze większą siłę w szatni - nazwijmy ją drużynotwórczą. Rzeźniczak jest jak rower - jeśli nie będzie poruszał się do przodu, to upadnie". Osobiście dużo jeżdżę na rowerze, więc wiem, że jest to wyjątkowo trudne zadanie, gdy człowiek wjeżdża na ścianę. Rzeźniczak jest już w takim miejscu, że każdy progres będzie mu trzy razy trudniej osiągnąć niż rok temu, pięć razy trudniej niż dwa lata temu i dziesięć razy trudniej niż lat temu pięć. Na dodatek - kto miałby go ciągnąć w górę? Berg? No nie zapowiada się. Całą motywację Rzeźniczak musi znaleźć w sobie, a jej pokłady są już od lat eksploatowane. Co tam jeszcze drzemie? Bardzo jestem ciekaw. Przyszły sezon: TAK, Wielka Legia - NO PO PROSTU NIE WIEM. KUBA, A TY CO SĄDZISZ? DASZ RADĘ?

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE). Lubię, cenię, szanuję. Klasyczny przykład przeciętniaka, który wspiął się ponad własną przeciętność. To jest umiejętność, której w całej lidze, a w Legii w szczególności brakuje. Jest wiele ról do zagrania w każdej drużynie i wiele z nich musi być granych przez Broziów tego świata. Jeśli ci Broziowie będą tacy jak niniejszy egzemplarz, to ja głosuję za. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia NIE/ŁAWKA.

DOMINIK FURMAN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, RANKING 2013: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Wszyscy spodziewali się po Furmanie więcej, prawdopodobnie nawet sam Furman. Ale znowu - jak w wypadku Rzeźniczaka i Brozia - widzę u niego chęć bycia coraz lepszym. Nie ma mocniejszego napędu w zawodzie piłkarza, bardziej trwałego i lepiej rokującego, niż dążenie do doskonałości. Jeśli się nie mylę w ocenie - a warto przypomnieć, że mylę się często i profesjonalnie - to gdzieś w Furmanie zasiane jest ziarno, z którego Legia zbierze obfity plon. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NA RAZIE PRZYSZŁY SEZON.

MICHAŁ MASŁOWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Wiecie jak mi jest trudno? Broniłem tego zakupu, broniłem sumy, w drodze wyjątku nawet zasłuchałem się - zwykle się nie zasłuchuję - w bajki o okresie adaptacyjnym. A tu klops. Próbuję zajść Masłowskiego od różnych stron - lider? Nie bardzo. Strateg? Słaby. Stabilność? Jeśli, to na bardzo niskim poziomie. Potencjał? Wszystko wskazuje na to, że lepiej już było. Nie znajduję przyjemności w skreślaniu zawodników, ale co zrobić? Dobra wiadomość dla Masłowskiego jest taka, że się często mylę, zła - że w jego wypadku już się pomyliłem. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KEEP UP THE GOOD WORK). Pod tą samą ścianą, co Rzeźniczak. Tyle, że Jodłowiec jest starszy. Czego jeszcze o nim nie wiemy? Czym nas zaskoczy? Na jakie nowe szczyty Jodłowiec pociągnie Legię? Zaczynam dojrzewać coraz bardziej do opinii, że właśnie na tej pozycji - chwilowo okupowanej przez Jodłowca, Furmana i Vrdoljaka - rozegra się najzacieklejsza walka między klubem, a rzeczywistością o Wielkość Legii. To będzie walka na śmierć i życie i jak w każdej walce będą ofiary. Jodłowiec będzie jedną z nich. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

GUILHERME (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - PRZYSZŁY SEZON POKAŻE). Przyszły sezon (to znaczy poprzedni) nie pokazał, bo Berg wymyślił sobie, że będzie miotał Brazyijczykiem jak szatan po boisku. Tak, tak, Gui nie grał na bramce, ale to chyba jedynie niedopatrzenie. Zapchajdziury rzadko wyrastają na Wielkich Zawodników, a Wielcy Zawodnicy rzadko zostają zapchajdziurami - które z tych twierdzeń jest prawdziwsze jeśli chodzi o Guilherme? Między każdym piłkarzem, a jego Wielkością leży zwykle Pustynia Przeciętności, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na tej konkretnej pustyni stoi Berg i zasypuje studnie w oazach. Nie ma ekipie Norwega zbyt wielu piłkarzy, którzy się rozwijają, a akurat Brazyijczyk mógłby. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

ONDREJ DUDA (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - WIELKA LEGIA ZOSTANIE SFINANSOWANA Z PIENIĘDZY ZA SPRZEDAŻ DUDY). Cieszę się, że został, naprawdę. Nie dźwignął ciężaru oczekiwań i odpowiedzialności na wiosnę, ale też mam wrażenie, że wszyscy dookoła zapomnieli, ile Słowak ma lat. Dwadzieścia - to świetny wiek na to, żeby z lekcji pokory wyciągać lekcje. To wciąż najbardziej utalentowany piłkarz w Polsce, z potencjałem nieograniczonym czasowo. Da Legii jeszcze dużo radości i pieniędzy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIESTETY, TRZEBA SIĘ WYCIERAĆ ŁZY BANKNOTAMI O WYSOKICH NOMINAŁACH.

MATEUSZ SZWOCH (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - REZERWY, Wielka Legia - NIE ZAPOWIADA SIĘ). Zdrowia życzę. Przyszły sezon - JEŚLI ZDROWIE POZWOLI: REZERWY, Wielka Legia - WCIĄŻ SIĘ NIE ZAPOWIADA

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Możecie mnie obśmiać, ale jakbym kupował koszulkę Legii, to z jego nazwiskiem. Możecie mnie obśmiać, ale ja widzę co roku lepszego piłkarza. Możecie mnie obśmiać, ale myślę, że Kucharczyk jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, będzie się rozwijał i rozwijał, aż osiągnie poziom, który pozwoli mu zagrać w Wielkiej Legii. Ostatnie dwadzieścia minut. W jakimś niewiele znaczącym meczu. Ale w Wielkiej Legii. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA.

IVICA VRDOLJAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Gdy zaczynałem PROJEKT WIELKA LEGIA, Vrdoljak był murowanym kandydatem do pierwszej jedenastki marzeń. Potem co roku doceniałem jego osiągnięcia, ale mój entuzjazm powoli przygasał, aż w poprzedniej edycji posadziłem go w Wielkiej Legii na ławce. Dziś Chorwat dostaje rykoszetem za całą drużynę i jej rozczarowującą wiosnę, ale nie bez powodu - to właśnie on miał za zadanie zrobić coś, żeby przełamać niemoc. Był kapitanem i nie dźwignął. Wtopił się w tło, nie podpalił lontu, pozwolił swojej ekipie wypuścić tytuł z ręki. I już nawet zostawiając na boku kapitanownie - tak jak pisałem, to jest miejsce na boisku, gdzie rodzi się wielkość drużyny. Furman może da radę, Jodłowiec - wątpię, ale kto wie? A Vrdoljak - on skończył się na Kill'em All. Nie dlatego, że nie można się podnieść po upadku, ale dlatego, że tu nie było żadnego upadku, tylko cicha rezygnacja. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - GŁĘBOKA ŁAWKA.

ROBERT BARTCZAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH). Do niewiele wartej oceny z zeszłej edycji dochodzi fakt, że jako jeden z niewielu z młodych utrzymał się w okolicach pierwszego składu. Nie zmienia to faktu, że wciąż raczej zgaduję, niż oceniam jego przydatność - na wciąż odrobinę powyżej młodzieżowej średniej. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH.

MICHAŁ ŻYRO (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - SPRZEDAWAĆ! Wielka Legia - JESZCZE GO NIE SPRZEDALIŚCIE?). Pozostaje mi jedynie zacytować kabaret Tey: O, znowu ten dryblas. Zostałbym czołowym hejterem Żyry, gdyby nie to, że tych hejterów jest cała armia i robią całkiem dobrą robotę. Te zdania piszę już po meczu z Podbeskidziem, gdzie zobaczyliśmy Żyrę w pełnej krasie. Wchodzi w 45 minucie, powodując, że rozpędzona Legia nagle musi polegać jedynie na Kuciaku, potem strzela bramkę marzeń, by 5 minut później tak skleić piłkę, że ta odskakuje mu na 15 metrów - do wykorzystania było 20, żadnego obrońcy w pobliżu. Człowiek, który powinien się nazywać nie "Michał", ale "Ja już swoje zrobiłem, co się czepiacie" nie ma miejsca u mnie ani w sercu, ani w składzie. Jedyną osobą lepiej mentalnie przygotowaną do jego wyjazdu zagranicę jestem ja. ILE MOŻNA CZEKAĆ? Przyszły sezon - ŁOJEZU, ZNOWU ON, Wielka Legia - UCHOWAJ, BOŻE.

NEMANJA NIKOLIĆ i ALEKSANDAR PRIJOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowani). Wrzucam do rankingu, bo ranking trochę spóźniony, a obaj wpisali się w naczelną zasadę tego bloga: dali mi nadzieję, że dadzą radę, co na pewno skończy się rozczarowaniem. Ale zanim do tego dojdzie - przyjemnie się ich ogląda bardzo. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - NIE ZAPESZAJMY.

MAREK SAGANOWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIESTETY NIE ZDĄŻY). Postać drugoplanowa w konflikcie Berg-Sa, niestety, raczej szwarccharakter. Jest jakieś tysiąć pięćset piosenek o tym, co sądzę o przyszłości Saganowskiego, od "Ale to już było i nie wróci więcej...", do "And I will always love you...". Wszystkie ładne, żadna specjalnie wesoła. Z wyjątkiem jednej:

Przyszły sezon - GŁĘBOKA ŁAWKA, Wielka Legia - TAK, ALE NIE NA BOISKU.

ADAM RYCZKOWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...). Zdecydowanie najbardziej obiecujący z tych co mieli zamieszać. Niechże ten Berg w końcu jakiegoś młodego wprowadzi do składu z sensem. I niech to będzie Ryczkowski. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH, ALE...

*******

Tradycyjnie kończę dwoma dodatkami.

1) Rozliczenie z edycji 2014 wygląda przyzwoicie - nie trafiłem z ocenami tylko w wypadku Lewczuka, tradycyjnie Radovicia (nie przewidziałem, jakie konsekwencje może mieć jego odejście) oraz zestawu Saganowski-Sa (ale tu zdecydowały względu pozasportowe). Trudno powiedzieć, czy trafiłem, czy nie w wypadku Dudy i Bereszyńskiego, a w pozostałych wypadkach jestem ze swoich przewidywań zadowolony.

Choć mimo wszystko myślałem, że tytuł zostanie w Warszawie.

Z drugiej strony jednak byłem wśród pierwszych, którzy na głos powiedzieli, że tak się nie stanie.

2) Henning Berg jest moim najmniej ulubionym trenerem Legii od czasów Jacka Zielińskiego (i to licząc z Białasem). Gdybym był niezrównoważonym prezesem, to wymieniłbym Norwega zarówno na Skorżę, jak i na Urbana. Nie będę teraz wyliczał swoich pretensji, ale a przegrane mistrzostwo ktoś powinien wziąć odpowiedzialność. Nie ma do tej roli lepszego kandydata, niż Berg.

Dlatego dużo pracy przed trenerem, żeby mnie udobruchać i przekonać do siebie. A droga do tego wiedzie przez rozwój - o którym w tym zestawieniu piszę najwięcej. Skorża i Urban lepsi nie będą. Berg wciąż może. Przyszły sezon - WARUNKOWO, Wielka Legia - NAJPIERW PRZYSZŁY SEZON.

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31