Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
RSS
czwartek, 25 stycznia 2018

malarz

Coroczny "Projekt Wielka Legia" [edycje 2011, 2013, 2014, 2015, 2017] to nie tylko okazja, żeby poużywać sobie na zawodnikach i opowiedzieć kilka dowcipów o Klubie Przeklętym, ale też szansa, żeby się zastanowić nad tym, co my tu w ogóle robimy i do czego nam ta Legia jest potrzebna. W tym roku widzę to tak, jak Hanka Bielicka nasze dzieje narodowe: od lat mamy za sobą wspaniałą przeszłość, świetlaną przyszłość i tylko z tą teraźniejszością jest coś ciągle nie tak. Kibicowanie Legii polega na ciągłym oczekiwaniu nadchodzącej chwały połączonym ze niesutającym wspominaniem tzw. starych dobrych czasów. I tak rok w rok od kiedy pamiętam.

Sytuacja na początku 2018 roku jest jednak o tyle wyjątkowa, że wspaniała przeszłość była całkiem niedawno i bardzo prawdopodbne, że ją przegapiliśmy, spodziewając się, że to tylko kolejny krok do jeszcze wspanialszych osiągnięć. Inaczej mówiąc - coraz bardziej podjerzewam, że Wielką Legię XXI wieku mamy już za sobą. Trzeba się tym cieszyć, ale nie należy się spodziewać, że to szybko wróci.

Na przestrzeni lat różnie opisywałem ten koncept - Wielką Legię znaczy się - ale definicje głównie kręciły się wokół regularnego zdobywania tytułów mistrzowskich i odgrywania istotnej roli w Europie. Naiwnie - kurde, naprawdę nie wiem na jakiej podstawie - zakładałem, że jak już Legia na ten poziom wejdzie, to raczej trudno będzie z niego zlecieć. Ale przyjechał Sheriff i wyrównał.

Podsumowując stan na styczeń 2018: tytuł na 100-lecie, gra w Lidze Mistrzów, 3-3 z Realem i 1-0 ze Sportingiem, bezobciachowe boje z Ajaxem na wiosnę - wiecie, to mogła być nasza Wielka Legia, nagły rozbłysk supernowej na dość nudnawym przez większość czasu niebie. Oczywiście, jak ktoś ma za dużo wolnego czasu, można sobie wyobrażać Jeszcze Większą Legię, a potem To Już W ogóle Największą Legię Wszechczasów, ale to już science-fiction. Ja zostaję na ziemi.

A może się mylę? Może chwilowe załamanie na jesieni 2017 to tylko drobne zaburzenie w drodze ku jeszcze większym szczytom, anomalia na wykresie wzrostowym, chwilowy rezultat zamieszania właścicielskiego. Ale podejrzewam, że myślenie o Wielkiej Legii trzeba zacząć po prostu od nowa, cieszyć się tym co było, oglądać powtórki gola Moulina na 3-2 i Gui na 1-0 (dreszcze!), uznać, że to był sufit, a z myśleniem o przyszłości wrócić na ziemię.

Nic w tym złego. Tutaj tak jest. Legia Zawsze Coś Warszawa.

W duchu powyższego: w ocenach piłkarzy kategorię Wielka Legia zastępuję zatem jednorazowo Nową Wielką Legią (dla odróżnienia od Starej Wielkiej Legii), dodając jednocześnie parametr Legenda - słowo może i na wyrost, ale mam potrzebę w kilku wypadkach zaznaczyć, że o ile może już przyszłość nie niesie wielkich uniesień, to przeszłość pozostaje chwalebną i niezapomnianą. Kategorię Przyszły Sezon z kolei dla porządku technicznego zastępuję kategorią Przyszły Rok (czyli 2018).

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - 50% SZANS). W duchu rozważań ze wstępu - Malarz przeżył swoją Wielkie Chwile i chwała mu za to, moim zdaniem dołączył do panteonu warszawskich bramkarzy i teraz musi się co roku zrzucać na bardzo drogą whisky na urodziny dla Krzysztofa Dowhania, czy co tam oni w tym panetonie robią, składają krwawe ofiary albo coś. Ziomek odkupił z nawiązką wszystkie winy i już prawie nie pamiętam, jak się kiedyś obciął z Lechem (dobra, żartuję - nigdy mu tego nie zapomnę). Bardzo jednak nie lubię grania za zasługi, więc zakładam, że jesteśmy już bardzo blisko finału tej historii. Trochę szkoda, że Malarz nie chce usiąść na dwa lata na ławce w roli mentora i szatniotrzęsacza, bo ja w marzeniach widzę już kolejną Wielką Legię z Majeckim między słupkami. Ale też są zawodnicy, którym nawet na blogu nie chcę mówić, co mają robić. Zasłużyli, żeby robić, co im się żywnie podoba. Przyszły rok - TAK (lub ŁAWKA, jeśli Majecki), Nowa Wielka Legia - NIE, Legenda.

RADOSŁAW CIERZNIAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Ślepa uliczka legijnego rozwoju na bramce. Przyszły rok - NIE, Nowa Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK!, Wielka Legia - NIESTETY, ODEJDZIE PO RUNDZIE WIOSENNEJ). Chciałbym, żeby odszedł. O ile Jodłowca w Piaście przeżyję podobnie jak Guilherme w Benevento, to Pazdana już nie bardzo. Pazdan w średniej formie jest w tej chwili najlepszym środkowym obrońcą w klubie, więc odejście byłoby kosztowne sportowo, ale jego historia w Legii powinna się skończyć jakimś BANG!, a nie Pffff... Przyszły rok - TAK, ALE, Nowa Wielka Legia - NIE, Legenda.

ADAM HLOUSEK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Diżizas, właśnie powiedział mediom, że grał kilka miesięcy ze złamaną ręką. Nie wiem, czy nie przesadzał, ale nawet jeśli to było tylko poważne zwichnięcie, to szacun na kwadracie. Nie mam żadnego problemu, żeby dalej grał na lewej obronie, może to nie jest solidność, o jakiej marzymy, ale jest to solidność, na jaką nas stać. Niestety, kalendarza nie oszuka i młodszy nie będzie. Nie wiem, ile będzie się budować Nowa Wielka Legia, ale musiałaby bardzo szybko, żeby się do niej załapał. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - ŁAWKA TO MAKS.

MACIEJ DĄBROWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, MOŻE NAWET GŁĘBOKA, Wielka Legia - A GDZIE TAM). O ostatnich 12 miesiącach można napisać książkę pt. "Wzrost i Upadek Macieja D.". O ile nie dołączyłem do chóru, który uważa, że bez niego nie byłoby mistrzostwa, o tyle przyznaję, że go rok temu nie doceniłem i mogę go spokojnie dopisać do całej armii obrońców, których chciałem wywieźć na taczkach, a potem się tego wstydziłem. Nie zmienia to faktu, że rozbłysk to był jednak chwilowy, a zjazd prawie dorównał mu spektakularnością. Jeśli Astiz wygryza cię ze składu, to wiedz, że coś się dzieje. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

ARTUR JĘDRZEJCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Na razie jeszcze bronię go z większą zawziętością, niż on dostępu do bramki Legii. NIe przeszkadzają mi jego zarobki, nie przeszkadza mi zjazd formy, uważam, że zgodnie z coraz popularniejszą ostatnio teorią ten transfer należy oceniać w momencie jego zrobienia i wtedy był po prostu trafiony. Że nie wyszło, jak miało? No czasem nie wychodzi. Znam teorię według której to straszna aberracja, jeśli prawy obrońca, choćby i reprezentacyjny, dostaje największą kasę z całej drużyny, ale mnie taka sytuacja nie oburza, naprawdę nie takie rzeczy ze szwagrem... Przeszkadza mi natomiast fakt, że on sam odpuścił. Nie wiem, może za taką kasę sam bym odpuścił. Ale liczę na to, że to chwilowe i Jędrzejczyk jeszcze wróci na kilka lat do bycia Jędrzejczykiem z prawdziwego zdarzenia. Daję mu rundę wiosenną, jeśli nie da rady - do widzenia. Jako ostrzeżenie pozbawiam go statusu Legendy. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - BYĆ MOŻE.

INAKI ASTIZ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycji 2014 z wynikiem: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). A tak się cieszyłem, jak odchodził, że nie będę musiał o nim więcej pisać. Nie, że nie lubię - po prostu nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jest jednak coś imponującego w tym, że przechodził akurat z tragarzami i wpadł do pierwszego składu. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Nihil novi. Pisałem rok temu: "Proszę na Brozia nie narzekać, Broź gra lepiej niż sam by się spodziewał i niż spodziewałbym się ja i tak było od samego początku jego pobytu na Łazienkowskiej. Będziemy się powoli żegnali, ale w miłej atmosferze". Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ KOPCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - JEST NADZIEJA). No i się zepsuło. A miało być tak dobrze. Nigdzie nie trafiłem na jakąś sensowną diagnozę tego zjazdu, może to jeden z licznych dowodów, że Jacek Magiera wiedział, co robi. Stracona szansa i - biorąc pod uwagę podejście Boskiego Romeo - obawiam się, że nie od odzyskania. Mógł być z niego kandydat do Galerii Sław, a będzie w najlepszym wypadku Dominik Furman, w najgorszym - Damian Łukasik. Choć bardzo chciałbym się mylić. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - 10 PROCENT SZANS.

KASPER HAMALAINEN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - BYĆ MOŻE ŁAWKA). Tak jak broniłem go, gdy grał średnio, tak teraz chcę dać odpór narracji o Jozaku, który odzyskał Hamalainena dla Legii. Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze - jesienią 25 meczów i 6 bramek, średni poziom stanów średnich. Wolałbym, żeby to Fin dobijał do Wielkiej Legii, a nie Legia do Fina. Nie wykluczam, że to się uda, ale też nie jest tak, że postawiłbym na to jakieś wielkie pieniądze. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE WIEM.

THIBAULT MOULIN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Wielki niedoceniany. Tak, wiem, różni ludzie go doceniają, ale moim zdaniem niewystarczająco. Fundamentalny zawodnik w ostatnich latach, którego krytykują tylko leszcze przekładające efektowność nad efektywność. Żeby jednak nie było tak różowo - instynkt podpowiada mi, że jest już po drugiej stronie, czyli tak jak cała Legia ostatnich lat, osiągnął swój szczyt i zaczął jechać dalej, niestety w dół. Powoli w dół. Ale w dół. Szanse na drugą młodość, czy tam piątą, oceniam sceptycznie. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE WIEM, Legenda.

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ?). Nie gadajmy o przeszłości, bo o czym tu gadać? Pogadajmy o przyszłości - sporo znajomych upatruje w jego powrocie co najmniej gwarancji mistrzostwa. Nie podzielam, ale już w ocenie możliwości Radovicia i jego zdolności do odbudowywania się, tyle razy się pomyliłem, że naprawdę lepiej mnie nie słuchać. Wielka Zagadka. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ? Legenda.

SEBASTIAN SZYMAŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nieprzeciętny talent, ale tyle już tego mieliśmy, że aż strach coś przewidywać. Jestem w tym wypadku jak Fox Mulder - I want to believe. Ale właśnie myśląc o Szymańskim, mam najwięcej obaw co do trenera Jozaka. Myślę, że Legia nie jest w tej chwili najlepszym miejscem dla rozwoju takich skarbów. Nie, żeby kiedyś jakoś bardzo była. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - TAK.

DOMINIK NAGY (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Myślałem sobie o nim "taki Duda, tylko trochę lepszy i nie ma narąbane we łbie", no i tyle mniej więcej są warte te moje oceny. Podnieść to on może się podniesie, ale raczej nie w Legii. To nie te czasy, gdy Grosickiego ciągnęli w górę za uszy, nie ma w klubie żadnego Magiery, ani Urbana, który Węgra by doprowadził cierpliwie do pionu. Ja nie mówię, że to coś złego - o ile o Szymańskiego się martwię, o tyle nie uważam, że Legia jest miejscem do naprawy popsutych egzemplarzy. Niech mu się wiedzie, ale musiałby naprawdę wiele zrobić w innym klubie, żebym kiedyś za nim zatęsknił. W powrót do Wielkiej Legii nie wierzę za grosz. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

KRZYSZTOF MĄCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Uwaga, skomplikowana konstrukcja: najbardziej spodziewane niespodziewane rozczarowanie. Tak dokładnie. Przychodził jako pewniak, wyrównał lot na rozczarowującym poziomie, jednocześnie naprawdę jest parę innych nazwisk, do których należy się przyczepić w pierwszej kolejności. Jeśli tak już będzie, to szkoda chłopaka na Legię i Legii na chłopaka. Jeśli jednak - co wcale niewykluczone - mamy za sobą te słynne "pół roku adaptacji", to możemy mieć jeszcze wiele radości. Na dwoje babka wróżyła. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE POTWIERDZAM, NIE ZAPRZECZAM.

CRISTIAN PASQUATO (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Wierzcie lub nie, ale nie zdążyłem sobie wyrobić zdania. Skoro jednak muszę coś napisać, to ocena generalna taka jak u Mączyńskiego, ale poziom niżej - rozczarowanie, ale bez skreślenia. Jeśli Pasquato nie będzie lepszy, to lepsi się znajdą. I co ważniejsze - tańsi. Przyszły rok - TAAAAK..., Nowa Wielka legia - NIE POTWIERDZAM, NIE ZAPRZECZAM, ALE BARDZIEJ NIE POTWIERDZAM.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Nieważne, jakim jest piłkarzem, ważne jakim jest symbolem. A piłkarzem jest takim, że wielu gości z ekstraklasy, którzy uważani są za lepszych od Kucharczyka, chciałoby mieć jego wyniki. Jeden z tych gości, którzy w ankietach "Galeria Sław - TAK/NIE" zawsze wylądują z NIE, ale nikt nie będzie mówił, że te ankieta jest głupia. Przyszły rok - TAK/ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - ŁAWKA, Legenda.

DANIEL CHIMA CHUKWU (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). A wiecie, że się cieszyłem, jak przychodził? W każdym razie wylądował na podium z Oreszczukiem i Arruabarreną. Konkurencja wiecie jaka. Przyszły rok - NIE, Nowa Wielka Legia - NIE.

JAROSŁAW NIEZGODA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jeśli się nie pogubi, to wyrośnie z niego kawał grajka, ma nieprawdopodobną czutkę w polu karnym. To może wystarczyć do dużej kariery. Tylko ten Jozak... Sprowadzenie Eduardo to na pewno zła wiadomość dla Niezgody. Przyszły rok - MAM NADZIEJĘ, ŻE TAK, Nowa Wielka Legia - CZEMU NIE.

ARMANDO SADIKU (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Z jednej strony - ofiara choroby zwanej Syndromem Odstawienia Nikolicia. Pogódźcie się z tym - nowego Nikolicia nie ma i nie będzie jeszcze długo. Kolejnych napastników nie porównujcie do Węgra, tylko do średniej wieloletniej. I w tej średniej wieloletniej Sadiku jest średni. Z drugiej zaś - ta wieloletnia średnia to jest jednak strasznie słaba średnia i bycie średnim w tej średniej to naprawdę nic, czym bym się chwalił. Z Trójki Wielkich Nadziei Jesieni (w której to grupie jest do spółki z Mączyńskim i Pasquato) rozczarowanie największe. "Pół roku adaptacji..." - no nie wiem, nie wiem. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE WYDAJE MI SIĘ.

*****
Projekt Wielka Legia w tym roku kończy 7 lat - jego niewątpliwą zaletą jest możliwość wrócenia na twardo do tego, w jakim stanie był mój legijny umysł dawno temu, 12 miesięcy temu:

- 10 razy trafiłem z przewidywaniami jak Vadis z Realem (Malarz, Cierzniak, Hlousek, Broź, Czerwiński, Wieteska, Hamalainen, Aleksandrow, Guilherme, Kucharczyk).
- 2 razy zebrałem brawa za pomysł, ale już nie za wykonanie jak Borysiuk przez całą swoją karierę (Pazdan - przewidywałem, że odejdzie, Moulin - przewidywałem kotynuację wielkiej formy).
- 5 razy spudłowałem jak Vrdoljak z Lechem (Dąbrowski, Jędrzejczyk, Kopczyński, Kazaiszwili, Jodłowiec).
- 3 razy trudno powiedzieć co zrobiłem, jak Legia w drugiej połowie z Vetrą (Rzeźniczak, Odidja-Ofoe - odeszli, Radović - kontuzja).

Nie najgorzej, powiem Wam.

Na koniec tradycyjnie o trenerze. Z największy błąd 2017 roku uważam zwolnienie Jacka Magiery. To był moment, gdy moje zniechęcenie do tego klubu niebezpiecznie zbliżyło się do historycznych rekordów. Miał być trener na lata, a wyszedł jakiś kwas, obawiam się, że nie do naprawienia - a tę obawę należy odczytywać w kontekście moich marzeń o powrocie JM na Łazienkowską. Bo - jeśli czytaliście z uwagą, to rozumiecie - mowa tu o jednym z nielicznych trenerów od kiedy zacząłem kibicować, który dał mi posmakować prawdziwej Wielkiej Legii. Może i nie trwało to długo, może i skończyło się z większym hukiem, niż bym chciał. Ale było i nikt mi tego nie zabierze.

Tyle rzekłszy - nie oznacza to automatycznie, że Romeo Jozak jest złym pomysłem. Typowa sytuacja z serii "zwalniają, znaczy będą zatrudniać". Mam jednak nieodparte wrażenie, że jeśli chodzi o stołek trenerski to od lat jesteśmy w fazie jakiegoś niekończącego się eksperymentu. Ostatni raz miałem poczucie niewątpliwego sensu przy zatrudnianiu na to stanowisko gdzieś w okolicy Skorży, a może drugiego Urbana. Potem za każdym razem wchodziłem w stan mniejszego lub większego łotdefaka. Zobaczcie tę serię od 2014 roku: Berg, Czerczesow, Hasi, Magiera, Jozak. Z tej piątki z jednym Magierą nie miałem poczucia królika z kapelusza, ale i tak to było ryzyko. Z tych dziwacznych pomysłów - Projekt Wielka Legia! - dwa się rzeczywiście udały (Czerczesow i Magiera), jeden udał się średnio (Berg), a jeden skończył się klęską (Hasi), więc narzekanie mam na myśli, że eksperymenty to wyłącznie zło. Ale zdanie składające się z tych samych wyrazów - "wyłącznie eksperymenty to zło" - jest już jak najbardziej prawdziwe. Na dodatek strategia "5 trenerów w 4 lata" jest już po prostu głupia. W ten sposób nic trwałego zbudować się nie da.

Miałem nadzieję, że zmiana właścicielska w tej sprawie coś zmieni - ale zanim się obejrzałem, już Magiery nie było. W związku z powyższym zawieszam coroczne ocenianie trenerów do czasu, gdy któryś spędzi tu więcej, niż 3 rundy.

Do zobaczenia za rok!

(na Twitterze jestem na bieżąco)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Witam po półtorarocznej przerwie w Projekcie Wielka Legia. W tym najważniejszym w całym internecie tekście o Legii jak zwykle oceniam piłkarzy pod kątem ich przydatności w klubie zarówno na następne miesiące, jak i w wyobrażonej drużynie zwanej Wielką Legią.

Projekt Wielka Legia: 2015, 2014, 2013, 2011.

Ale zaraz, zaraz, co to jest ta Wielka Legia? Czy w realnym świecie, a nie w świecie marzeń sennych, może zaistnieć jakaś Legia lepsza od tej, która zdobywa mistrzostwo i Puchar, awansuje do Ligi Mistrzów, tam remisuje z Realem i wygrywa ze Sportingiem, a następnie wychodzi z grupy do Ligi Europy? Jak blisko jesteśmy sufitu możliwości? Gdyby pięć następnych lat wyglądało mniej więcej tak, jak 2016, to czy mówilibyśmy o Wielkiej Legii? Czego więcej można chcieć i nie myśleć o sobie, jak o niepoprawnym marzycielu?

A na potrzeby tego tekstu - czy rozróżnienie na PRZYSZŁY SEZON i WIELKĄ LEGIĘ przy ocenianiu potencjału zawodnika ma jeszcze sens?

Serio pytam i serio odpowiadam: możemy narzekać (ja z tej możliwości korzystam często), ale myślę, że żyjemy w złotych czasach Legii Warszawa. Spójrzcie na motto mojego bloga, ono cały czas aktualne, ale nie wiadomo, jak długo. Na poziomie pierwszej drużyny to, co wydarzyło się w poprzednim roku, trzeba uczynić regularnym. I tyle - to jest zadanie na najbliższe lata. Myślę też, że te złote lata się w końcu skończą (niestety, szybciej niż byśmy chcieli, niezależnie od tego kto wygra w sporze Mioduski vs Leśnodorski/Wandzel), więc drugim zadaniem jest wyciśnięcie z nich jak najwięcej: zbudowanie Akademii, ustabilizowanie budżetu, wyśrubowanie rankingu.

Myślę też, że w Legii czas zacząć myśleć o tym, co można w Warszawie zrobić, żeby cała liga była lepsza - bo w tej chwili poziom ekstraklasy to jedna z kluczowych barier wzrostu dla mistrza Polski.

Celowo nie piszę nic o mistrzostwie 2017. Nie wiem, jak będzie na wiosnę, ale po pierwsze, będzie dobrze, a po drugie - czuję, że nie zmartwię się, jeśli nie będzie. Sportowo jest po prostu bardzo, bardzo przyzwoicie, w końcu wyrównuje się to z poziomem biznesowym, wiosna nic w tym nie zmieni. Natomiast największym zagrożeniem dla Legii są w tej chwili turbulencje związane z konfliktem właścicielskim, tutaj obserwować trzeba najbaczniej.

Zmieniam też numerację - wprawdzie tradycja nakazywałaby nazwać tę edycję (piątą, jubileuszową) numerem 2016, ale jest już 2017, poza tym rozmawiamy o przyszłości, więc tym bardziej. Myślę też, że na stałe przeniosę rankingi na styczeń - przerwa letnia jest zbyt chaotyczna i zbyt krótka, żeby sensownie ją wykorzystać na wymądrzanie się.

Dobra, koniec ględzenia, na pewno nie możecie się doczekać mojej opinii o Wietesce. Więc do rzeczy, Projekt Wielka Legia 2017 uważam za otwarty.

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). To zdumiewające, jak z pana "Zasłaniałem twarz" zmienił się w pana "To jest Legia, kurwa". Z pana "To był strzał nie do obrony" w pana "Przepraszam, zawaliłem". Z pana - sorry, Arek - "Gramy bez bramkarza" w topowego bramkarza fazy grupowej Ligi Mistrzów i gościa, który własnymi rękami fedruje punkty w ekstraklasie. To jest tak ciekawe, że rozważam kupno bluzy z jego nazwiskiem w klubowym sklepie - a nie mam żadnej legijnej koszulki i nigdy do tej pory nie miałem. Nie dlatego rozważam, że Malarz jest taki dobry, tylko dlatego, że dał mi dowód i wiarę, że nigdy nie jest za późno na zmianę. Jedna interwencja zapadła mi w pamięć, bodajże w meczu z Jagiellonią, jeszcze przy 1-0, gdy nie dość, że obronił strzał z 5 metrów, to jeszcze go złapał. Interwencja na światowym poziomie łącząca bramkarski warsztat z refleksem, zero przypadku. Tak więc brawo. Projekt Wielka Legia opiera się jednak na patrzeniu w przyszłość, a nie na gapieniu się na gablotę z trofeami. Kluczowe pytanie nie brzmi więc "Jak długo Malarz jeszcze może grać?", tylko "czy Malarz może grać tak jak w 2016 jeszcze jakiś czas?". Odpowiedź niestety brzmi "gwarancji nie ma żadnych". Może już się skończył? A może to trwała zmiana i mamy dwa lata spokoju na bramce? Obie opcje są możliwe. Ja nie jestem pamiętliwy, ale tego wyjścia przed pole karne z Lechem nigdy mu nie zapomnę. Nie po to, żeby mu wypominać (a w każdym razie nie tylko po to), ale żeby nigdy nie zgubił balansu między pokorą, a bezczelnością. Na jego pozycji ten balans to rzecz absolutnie kluczowa. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - 50% SZANS.

RADOSŁAW CIERZNIAK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Cierzniak jest Malarzem 2016. Póki mamy pierwszego bramkarza, to niech sobie siedzi na tej ławce, daj mu Panie Boże zdrowie. Ale w każdej chwili możemy nie mieć pierwszego bramkarza z takiego, czy innego powodu - i co wtedy, ja się pytam? Ja bym chciał, żeby po Malarzu Legia wróciła do tradycji Wielkich Bramkarzy, a nie bramkarzy "Może Się Wyrobi" albo "Uff Na Szczęście Się Wyrobił Ale Trochę Mu Zajęło". Cierzniak w wersji maksymalnej wygląda mi na tego ostatniego, więc jestem na nie. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Gdyby nie moja generalna słabość do bramkarzy, to największym shockingiem minionego roku byłby Pazdan. TAK, TAK - brzmiał werdykt w zeszłym roku, a on podniósł się jeszcze wyżej, aż skala mi się skończyła (co swoją drogą pokazuje, że oczekiwania mi rosną). Szkoda, że odejdzie - bo nie ma żadnych wątpliwości, że jest nie do zatrzymania w klubie. Przyszły sezon - TAK!, Wielka Legia - NIESTETY, ODEJDZIE PO RUNDZIE WIOSENNEJ.

ADAM HLOUSEK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Legię oglądam z kolegami po to, żeby żartować sobie z Hlouska. Są to żarty hermetyczne, raczej nieśmieszne, ale i tak Wam opowiem. Ich podglebiem jest fakt, że Hlousek wygląda, gra i biega jak gość, z którym każdy grał na podwórku, gdy jeszcze grało się w piłkę na podwórkach - taki typowy Seba, można bez obciachu wziąć do składu, ale mieszka po drugiej stronie torów, więc z nikim nie jest najlepszym kumplem. Żarty na początku sezonu brzmiały na przykład tak: "Hlousek trochę bez formy, ale to dlatego, że latem nie grał, bo pomagał ojcu w sklepie". A potem: "Matka Hlouska dzwoniła, że mu skroiła skórę za ten faul i że Hlousek przeprasza". Albo: "Ej chłopaki, kończymy, bo muszę motorynkę oddać bratu". Albo "Gramy Matiego, bo Ty masz flaka".

No ostrzegałem, że nieśmieszne. Ale kluczem do tej historii jest właśnie to, że można go brać bez obciachu do składu, nawet jak ma dużo roboty u ojca w sklepie i trochę nie dosypia. Ja na lewych obrońców nie wybrzydzam, do Wielkiej Legii brałem Wawrzyniaka, wezmę i Hlouska. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

MACIEJ DĄBROWSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie z każdego Dąbrowskiego ekstraklasy zrobimy Lewczuka i trzeba się z tym pogodzić. Aklimatyzajce-pierdylizacje, ja mam już tego trochę dość - a dokładniej kupowania "wyróżniających się ligowców". Jeszcze Robak do ataku i dawaj się z tą Lechią o mistrzostwo. No nie. Bo wyobraźmy sobie zupełnie prawdopodobną sytuację, że Pazdan odchodzi już zimą, Broź jest bez formy, więc Jędrzejczyk musi grać z prawej strony i idziemy po tytuł Dąbrowskim i Czerwińskim (bo Rzeźniczak właśnie złamał rękę). To już nawet nie chodzi o Ajax, naprawdę, tylko o zwykłą ludzką przyzwoitość. Za dużo mnie ta Legia kosztuje nerwów, żebym jeszcze musiał znosić taki środek obrony. Przyszły sezon - ŁAWKA, MOŻE NAWET GŁĘBOKA, Wielka Legia - A GDZIE TAM.

JAKUB CZERWIŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jak wyżej, z tą różnicą, że tutaj przynajmniej oczekiwania były mniejsze, a rezultaty ciut lepsze. Ja do nich obu naprawdę nic nie mam, ale oni do mnie też nie powinni. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MATEUSZ WIETESKA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycji 2014 z wynikiem BRAK DANYCH). Już miałem go obśmiewać jako "wiecznie młodego, obiecującego", ale okazuje się, że on wciąż jest rzeczywiście młody - w tym roku skończy dopiero 20 lat, obrońcy w tym klubie dość standardowo ogarniają się, gdy są cztery lata starsi, więc czasu jeszcze trochę jest. Ale dla Wieteski to jest już czas, żeby zacząć grać więcej. Powinien już mierzyć w poziom Dąbrowski/Czerwiński, żeby potem móc piąć się jeszcze wyżej ("jak to jeszcze wyżej? To jest jakieś wyżej?") (owszem, jest). Łatwiej niż u Magiery nie będzie. Młodzieżowy kredyt na wyczerpaniu. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - BRAK DANYCH).

ARTUR JĘDRZEJCZYK (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycjach 2011 i 2013). Przywitać go należy cytatem z kabaretu Tey: "O, znowu ten dryblas". Odchodził jako obiecujący kozak, wrócił na chwilę już jako regularny kozak, a w końcu wylądował na stałe jako najlepiej zarabiający piłkarz ligi... Wait, WHAT? Były takie czasy, gdy nie dałbym za niego siedem pięćdziesiąt, a tu nagle wchodzi cały na biało i w zasadzie nikt nie ma żadnych wątpliwości, że w tym posunięciu klubu jest 100% sensu. Komu mamy płacić kokosy, jak nie jemu? Swoją drogą to dobry przyczynek do refleksji "o ile jeszcze lepiej może być w Legii?". Bo z realnych opcji (Carvajala wyłączam) to jaki lepszy boczny obrońca mógłby do Legii przyjść? Piszczka jeszcze potrafię sobie wyobrazić, ale po pierwsze z trudem, po drugie za pieniądze kilkanaście razy większe, po trzecie za 5 lat, po czwarte to kompletnie bez sensu. Sprowadzenie Jędrzejczyka to jest naprawdę transfer blisko sufitu możliwości klubu na chwilę obecną. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

JAKUB RZEŹNICZAK (POPRZEDNI RANKING: NO PO PROSTU NIE WIEM, KUBA, A TY CO SĄDZISZ? DASZ RADĘ?). Nie dał. Przeżył jakąś niewyobrażalną zapaść, w zasadzie dziwię się, że przy tym całym pechu nie wpadł na boisku do jakiegoś wilczego dołu z kolcami. Po przyjściu Magiery się pozbierał, ale nie dość, że mojego zaufania (a przejrzyjcie poprzednie rankingi, było go naprawdę dużo) nie odzyskał, to jeszcze złamał rękę. Następny krok to prawdopodobnie spłonięcie i utonięcie w bagnie. Jeszcze chwilę w Legii pokopie, ale coraz mniej i mniej, a potem odejdzie, mam nadzieję, że na krótko i z jakąś solidną galą, jako najbardziej utytułowany piłkarz klubu w historii. Dość niesamowite, prawda? Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - W KLUBIE, ALE NIE NA BOISKU.

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon: TAK/ŁAWKA, Wieka Legia - NIE/ŁAWKA). Proszę na Brozia nie narzekać, Broź gra lepiej niż sam by się spodziewał i niż spodziewałbym się ja i tak było od samego początku jego pobytu na Łazienkowskiej. Będziemy się powoli żegnali, ale w miłej atmosferze. Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ KOPCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Ze zdumieniem odkryłem, że umknął mi w każdym poprzednim rankingu, mimo, że siedzi w tej Legii już 16 lat (naprawdę, zaczął jako ośmiolatek). Nie wzbudza mojego entuzjazmu tak, jak kiedyś Borysiuk, czy Furman (którego swoją drogą chciałbym zobaczyć w Legii znowu), ale to nie ma znaczenia, bo dość dobrze harata w gałę. Na tyle dobrze, że ja się z trenerami kłócić nie będę. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - JEST NADZIEJA.

KASPER HAMALAINEN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Co to mówi o Legii, że przychodzi gwiazda ligi i gra ogony? Albo inaczej: co to mówi o lidze? I jeszcze: co to mówi o Hamalainenie, że gra ogony i nie narzeka? Warto było go sprowadzić dla tego jednego gola z metrowego spalonego, ale ja w ogóle się cieszę, że Legia ma takiego grajka, bo jest dla mnie wzorem ławkowicza w Wielkiej Legii - profesjonalista, dający nadzieję, że swoim wejściem coś pozytywnego wniesie na boisko. Przy czym fakt, że mógłby wnosić trochę częściej. Inna sprawa: na jak długo mu wystarczy cierpliwości i jak długo Legia ławkowiczowi będzie chciała płacić taką kasę jaką płaci? Naprawdę, nic a nic mi Hamalainen nie przeszkadza w Legii, chciałbym, żeby odgrywał większa rolę, ale za kogo miałby tę rolę odgrywać? Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - BYĆ MOŻE ŁAWKA.

MICHAIŁ ALEKSANDROW (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Bułgarwaffe to jakaś pomyłka. Serio, gdybym miał odpalać kogoś ze składu, zacząłbym od niego. Niepotrzebny, nieprzydatny, zbędny. Przyszły sezon - NIE, Wielka Legia - NIE.

THIBAULT MOULIN (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nie jest źle, a może być lepiej. Powinien być gwiazdą ligi, na razie nie jest - głównie ze względu na szczegóły, nad którymi czeka go sporo pracy. Wydaje mi się jednak, ze ni VOO, ani Radović nie świeciliby tak jasno, gdyby nie Moulin. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

VADIS ODIDJA-OFOE (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Co ja mądrego mogę napisać? Gdyby to ode mnie zależało, to dopłaciłbym Hasiemu jeszcze kilka złotych do odprawy z wdzięczności za Vadisa. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

WALERI KAZAISZWILI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Mówią, że ma zadatki na wielkiego piłkarza, a ja powiem, że on naprawdę ma zadatki na wielkiego piłkarza. Jeśli uspokoi diabełki w głowie, to będziemy mieli z niego dużo radości. Ten werdykt nie jest jednak dla niego dobrą wiadomością, bo mam duże sukcesy w mylnych ocenach potencjału Gruzinów w Legii. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - UCZ SIĘ, JASIU.

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale klasyfikowany w 2014 z wynikiem: TAK, ŁAWKA, A POTEM PRACA W KLUBIE). Szczęśliwie nie miałem do niego pretensji przy odejściu do Chin, nie krytykowałem klubu za sprowadzanie go z powrotem, ja w ogóle przestałem się bawić w ocenianie Radovicia już dawno, bo mi to nie wychodzi. Dzięki temu jestem szczęśliwszym człowiekiem. Radović też wygląda na szczęśliwego, wszyscy są szczęśliwi, to jest najlepszy układ jaki kibic może mieć z piłkarzem. Ja nie myślę o nim jednak jako o legendzie klubu i raczej nie zacznę, choć nie mam argumentów, żeby kłócić się z tymi, którzy bronią takiego stanowiska. Graj sobie, Rado, niech ci służy. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ?).

TOMASZ JODŁOWIEC (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Ja zdania nie zmieniłem i żadne oczko, żadna ruletka mnie na razie do tego nie skłania. Jodłowiec nie jest przyszłością Legii, ale spokojnie może być jej teraźniejszością, umiejętności ma, klatę ma, głowę też może ma, a może nie ma i od tego wszystko zależy. Nie byłoby Legii w Lidze Mistrzów bez Jodłowca czerczesowego, więc trochę szacunku, proszę. To nie było tak dawno. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE/ŁAWKA).

GUILHERME (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Myślę, że go nie doceniamy. Ani talentu, ani efektywności, ani elastyczności, ani waleczności, ani charakteru. Tak, wiem, uważacie go za bardzo dobrego zawodnika. A ja Wam powiem, że prędzej oddałbym Moulina, niż Gui. Jestem za młody, żeby odchodził. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - ŁAWKA). Zanim zdecydowałem, że chcę koszulkę z nazwiskiem Malarza, to chciałem koszulkę z nazwiskiem Kucharczyka. Teraz już nie chcę, choć Kucharczyk jest jak wino - jak się go za długo zostawi bez opieki, to wietrzeje. Myślę, że ktoś dziś intensywnie myśli w sztabie Magiery, czy nie zrobić z niego środkowego napastnika. Myślę, że w końcu ten ktoś dojdzie do wniosku, że lepiej się nie wygłupiać. Idealny piłkarz, żeby go wpuszczać na końcówki, ale jedynie od 2-0 wzwyż, by koledzy mogli odpocząć. No i Puchar Polski, nie zapominajmy o Pucharze. To też ważne trofeum. Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE.

******

Pożegnaliśmy Nikolicia, pożegnaliśmy Prijovicia, wstrzelili się ze swoimi karierami w Warszawie między rankingi, ale będziemy tęsknić. Poza Kucharczykiem nie mamy sprawdzonych kandydatów do ataku, to też ciekawe. Nagy, Suley, Chukwu, Kulenović - wszyscy ciekawi, ale na luzie może nie odpalić żaden. Myślę jednak, że to mało prawdopodobne.

******

Tradycyjnie rozliczę się z Wami teraz z edycji 2015. Prawdopodobnie była najgorszą, jeśli chodzi o konfrontację moich przewidywań z przyszłością. Co nie znaczy, że złą.

Przewidywanie 10/10 (czyli, że przewidziałem coś nieprzwidywalnego): Saganowski (przewidziałem dokładnie resztę kariery)

Przewidywanie 7/10 (czyli, że przewidziałem): Pazdan, Brzyski, Bereszyński, Rzeźniczak, Broź, Masłowski, Jodłowiec, Guilherme, Kucharczyk, Vrdoljak, Bartczak.

Przewidywanie 0/10 (czyli, że nie przewidziałem): Kuciak, Malarz, Furman.

Przewidywanie -17/10 (czyli przewidziałem, jak Tomasz Lis wynik wyborów): Duda (liczyłem na dużo bardziej znaczącą sumę), Żyro (myślałem, że przepadnie w tej Anglii ze względu na lenistwo i brak umiejętności), Ryczkowski (przewidywałem go w pierwszym składzie), Lewczuk (przewidywałem ogony, a już na pewno nie przewidywałem czołowego obrońcę we Francji).

Na koniec rzecz o Magierze. Myślę, że Legia ma trenera na lata. Mam świadków, że wróżyłem od dawna taki rozwój sytuacji. Jestem fanboyem. Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAk, 2030 - TAK, jeszcze nigdy w nikogo w tej drużynie nie miałem takiej wiary. Zobaczymy, czy życie mnie z tego wyleczy.

Myślę jednak, że powinniśmy być wdzięczni Hasiemu nie tylko za Vadisa, Moulina i Kopczyńskiego, ale też za to, że wziął na siebie cały ciężar odpowiedzialności za drużynę poczerczesowową. Myślę, że nie było trenera na świecie, który po takim przebodźcowaniu, jak za Staszka, byłby w stanie coś w tamtej sytuacji ukręcić. Czerczesow fizycznie i mentalnie drużynę rozpruł i wybebeszył, a jej wnętrzności złożył w ofierze na ołtarzu mistrzostwa. Myślę, że w tamtym czasie, gdy Legię prowadził Albańczyk, nie musiało być tak źle, jak było, ale musiało być dość źle. Takie są prawa natury.

*******

Blog rzadko ożywa, ale na Twitterze ciągle trwa impreza.

czwartek, 12 maja 2016

Oczywiście mowa o najbliższej niedzieli i meczu z Pogonią. W tym dowcipie - traktujcie go jako ostrzeżenie - buldog ma wąsy.

Poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi chartów.
Buldog mówi do faceta:
- Zapisz mnie proszę i postaw 10 000 złotych. Na pewno wygram! Zobaczysz.
- Co ty buldog, nie dasz rady.
- Mówię ci, że dam. Proszę zapisz mnie. Mam plan! Wygramy mnóstwo kasy. Nie postawisz, będziesz żałował.
Więc zapisał facet buldoga na wyścigi. Po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. Sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. Pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. Właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- No i co? Jesteś ostatni!
- Spoko, spoko. Mam plan.
Drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. Facet się wydziera:
- Buldog, co jest?!
- Bez nerwów, mam plan.
Przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. Facet krzyczy:
- Buldog, co jest? Dasz radę?!
- Dam, mam plan.
Na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. Po wyścigu podchodzi do niego pan:
- Buldog, co z tym twoim planem?
- No właśnie, k.., nie wiem.

Tym, którzy uważają, że Legia przecież nie będzie ostatnia, zwracam uwagę, że jeśli nie będzie pierwsza, to równie dobrze może być ostatnia.

wtorek, 29 września 2015

hberg

W tym tekście napiszę, dlaczego należy się z Legii pozbyć Berga, dlaczego zatrudnianie Czerczesowa to w najlepszym wypadku dziwactwo (a w najgorszym - błąd), by na końcu przedstawić rozwiązanie obecnych bolączek Legii.

Dlaczego należy pozbyć się Berga z Legii?

Bo mając pod swoją batutą najbogatszy klub w Polsce najpierw koncertowo uwalił mistrzostwo, a potem wystawił Vranjesa na środku obrony, aż wreszcie zremisował 1-1 z Niecieczą. Naprawdę więcej Wam potrzeba? Ten tekst przeczyta może 100, może 200 osób i każda z nich - każda! - mogłaby zrobić wszystkie te trzy rzeczy za połowę mniejsze pieniądze.

Poza wynikami w Europie naprawdę nie ma sensownych argumentów na obronę Norwega - a mnie nawet ta europejska kampania nie przekonuje. Jeśli jest tam chwała Berga to musi się nią podzielić z Urbanem, z którego drużyna zdobywała międzynarodowe doświadczenie (co przyznawali sami piłkarze) i z Dudą, który wtedy właśnie zapracował na opinię najbardziej utalentowanego nastolatka ekstraklasy od czasów, gdy za słupki od bramek robiły mamuty, a za poprzeczkę pterodaktyl.

Skoro o Dudzie mowa - wartość tego piłkarza spadła o blisko cztery europejskie bańki za Berga. A czyja wzrosła? Ćwiąkała pisze, że piłkarze za Berga się rozwijają. Tak, rzeczywiście. Kucharczyka dalej nikt poza Legią nie chce, znalezienie dobrej pozycji Guilherme zajęło rok, przy czym właściwą okazała się ta, na której miał grać od początku. Rzeźniczak, Jodłowiec, Broź - każdy z nich miał rozbłyski, po których tylko Jodłowiec utrzymał w miarę przyzwoity poziom, dwaj pozostali jak zaczęli szorować o dno, tak do dziś nie zeszli z mielizny.

Mój poprzedni tekst niektórzy odczytali jako optymistyczny, a inni wręcz jako pochwałę Legii. Tymczasem krytyczny czytelnik powinien zrozumieć, że to było bicie w dzwon na alarm. Legia rozwija się w wielu obszarach, ale nie w tym najważniejszym - sportowym.

Tutaj wręcz się cofa.

Wróćmy do powodów, dla których Legia zwolniła Urbana i zatrudniła Berga. Nie wymyślajmy ich, tylko weźmy je bezpośrednio z jednego z tysiąca wywiadów, jakich prezes Leśnodorski udzielił przy tamtej okazji:

"- Mieliśmy takie poczucie, że nawet jak byśmy wygrali mistrzostwo Polski, to za pół roku będziemy w tym samym miejscu.

Jakie punkty wizji nakreślonej przez Legię Berg spełnił?

- Można zacząć od organizacyjnych, czyli jak sobie wyobrażaliśmy, że powinna wyglądać organizacja sztabu, przez wpływ takiej osoby na klub, czy możliwość podciągnięcia trenerów z Akademii, wniesienie nowej jakości i wszystkie aspekty związane z dyscypliną. Także podejście i ocena piłkarska młodzieży oraz brak ryzyka w stawianiu na młodych zawodników".

I jak tam młodzi? Jak podciąganie trenerów z Akademii?

Dobra, ale to wszystko wiecie. Piszę to wszystko, żeby przekonać obrońców Berga, ale przecież takich już nie ma. Naprawdę, łatwiej obronić Skorżę w Lechu. Przynajmniej zdobył mistrzostwo.

A dlaczego Czerczesow to zły pomysł?

Dwa lata temu Legia wymieniła mistrza Polski Jana Urbana na skauta Norwich City Henninga Berga. Teraz chce wymienić było nie było mistrza Polski Henninga Berga na gościa, który jako trener nie wygrał nic, zewsząd odchodził w atmosferze zagadkowej lub konfliktowej, a futbol uprawia trudny do oglądania - wiemy, że poświęcając efektowność na rzecz poprawy efektywności, na pewno dobrze wychodzi mu komponent poświęcania.

Naprawdę importujemy rosyjską myśl szkoleniową i uważamy, że to dobry pomysł? Kolega zwrócił mi uwagę, że nawet Rosjanie do rzeczy wielkich zatrudniają szkoleniowców z zagranicy.

Pół roku Leśnodorski i spółka szukali i znaleźli Berga. Mieli jakiś pomysł - chcieli gościa, który przyniesie najwyższe standardy z szeroko pojętego Zachodu, najchętniej byłego piłkarza, który spojrzy na drużynę kompleksowo i zrobi z klubu firmę europejską, a potem się odbije do naprawdę wielkiej piłki. Wyszło jak wyszło, ale przynajmniej pomysł i chęci był dobre.

Teraz w dwa tygodnie (czy w cztery, wszystko jedno) Legia wynajduje Stanisława Czerczesowa, którego rekomendacje brzmią "Stasiek Mega Trener" (koniec cytatu), a wystawił je na twitterze najbystrzejszy z bystrych wśród lewoskrzydłowych, Maciej Rybus. Na tym samym twitterze Michał Kołodziejczyk z Wirtualnej Polski zauważył, że największe wsparcie na Legii Czerczesow ma w dziale księgowości.

I podobnie jak z Bergiem - nie mówię, że to nie wyjdzie. Mówię, że to eksperyment, który nie wiadomo, jak wyjdzie, ale mniej więcej wiadomo, ile będzie kosztował. Mówię, że Legia odkłada ad calendas graecas budowanie pionu sportowego z prawdziwego zdarzenia na modłę Ajaksu, czy choćby Bazylei. Mówię, że Legia zaczyna działać tak, jakby chciała golić świnię - krzyku przy tym wiele, ale pożytek niewielki.

No dobra, panie Pękacki, skoroś taki mądry, to co Ty byś zrobił?

Na początku tekstu zajawiłem rozwiązanie na bolączki Legii. Kłamałem, żebyście czytali do końca. Wiem jednak, że do wymiany Urbana na Berga prezesi podeszli z chłodną głową, a teraz zaczynają się miotać. W związku z tym na powyższe pytanie odpowiem serią swoich:

Czemu nie szukać nowego szkoleniowca znowu szeroko i z sensem, pozwalając Bergowi dograć jesień do końca, a potencjalne kandydatury prześwietlić dogłębnie i z różnych kątów? Skąd pomysł, że tę jesień ktoś inny niż Norweg uratuje? Czemu ten pośpiech w wymianie trenera ma służyć?

Wielka Legia to projekt na lata, a nie na trzy deszczowe miesiące 2015.

 

 

 

piątek, 28 sierpnia 2015

legiunia

Refleksja mnie naszła, gdy wyszedłem z rehabilitacji - przy kortach Legii w letnim entourage'u siedział prezes Leśnodorski, okrzykami chwaląc kolejne wymiany, w których brał z kolei udział Tomasz Kłos. Kilka stolików dalej przy porannej kawie zebrała się hałaśliwa zgrana ekipa: Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge, Tomasz Kiełbowicz i kilku innych panów, których nie poznałem. Nastrój na kortach był generalnie jak po awansie, a słońce grzało jeszcze trochę jak w lato, a trochę już jak na jesieni.

Tym się różnię od wielu kibiców, ekspertów, dziennikarzy, blogerów i komentatorów, że nie mam poczucia, że mógłbym coś robić lepiej, niż ludzie pracujący w Legii. Nie znalazłbym lepszych rozwiązań dla finansowania, niż robi prezes Leśnodorski, nie sprowadziłbym lepszych zawodników, niż Ebebenge z Żewłakowem. Nie wiedziałbym lepiej od Berga, co powiedzieć w szatni, gdy mistrzostwo 2015 przeciekało między palcami, nie krzyczałbym lepiej niż Hadaj, nie zarządzałbym bezpieczeństwem lepiej, niż ktotam zarządza bezpieczeństwem. Nie ogranąłbym się dobrze jako steward, rzecznik, ani kierownik drużyny - tak, nie wydaje mi się, że byłbym w czymkolwiek lepszy niż Marta Ostrowska: wyobrażam sobie, że popełniam dokładnie taki sam błąd, jak ona w meczu z Celtikiem. Tylko znacznie szybciej.

Nawet w branży w której pracuję i w której jestem dobry, nie zrobiłbym wielu rzeczy lepiej, niż jest to robione na Legii. Wczoraj, gdy na Żylecie kartoniada ułozyła się w napis w stu procentach spójny z oficjalną identyfikacją wizualną klubu - wydarzenie absolutnie bez precedensu - pomyślałem, że to jakiś mokry sen ludzi od marketingu i komunikacji. Każdy, kto choć odrobinę się na tym zna, powinien ściągnąć czapkę z głowy, a głowę pochylić, aby oddać szacunek zespołowi komunikacyjno-marketingowemu Legii. Jeśli nie byłoby innych, ten jeden moment świadczy o tym, że na Legii przynajmniej niektóre rzeczy idą we właściwym kierunku.

W całym moim świadomym oglądaniu Legii, tylko raz miałem wrażenie, że mógłbym coś robić lepiej niż jeden z jej pracowników. Mówię tu o byłym dyrektorze sportowym Marku Jóźwiaku, którego już nie ma w klubie, ku chwale ojczyzny.

Oczywiście permanentnie zajmuję się ocenianiem pracy ludzi Legii, głównie piłkarzy, ale nie tylko. Czuję się poniekąd sponsorem, jednym z kilkuset tysięcy, na dodatek z tej najpośledniejszej kategorii, której wkład w potęgę finansowa klubu odbywa się głównie przez oglądanie reklam w telewizji, płacenie abonamentu za NC+ i nakręcanie hype'u w internecie wokół firmowych eventów - mam tu na myśli mecze, a słowa "event" używam, by nie zapomnieć, że Legia koniec końców to prywatna firma i przynajmniej od czasu do czasu trzeba ją tak traktować. Jestem więc trochę sponsorem i trochę klientem, trochę wymagającym, a trochę machającym ręką i syczącym raz na jakiś czas pod nosem "a idźcie wy wszyscy w jasną cholerę".

Piszę to wszystko, żeby nakreślić kontekst. Jeszcze jedną częścią tego kontekstu jest, że wszyscy w Legii wykonujący jakąś odpowiedzialną pracę od prezesa w dół mają raczej fajną robotę, za którą - przynajmniej niektórzy - dostają bardzo przyzwoite pieniądze. Jako pośledni sponsor, klient i petent chciałbym, żeby pamiętali cały czas, jaką furę szczęścia mają, że tak im się w życiu ułożyło.

I w tym kontekście - nie wymądrzając się przesadnie, mam nadzieję - releksja mnie naszła, że wszyscy w Legii, którzy wykonują jakąś odpowiedzialną pracę, de facto mają jedno jedyne zadanie przed sobą (nie obowiązek - tak jak pisałem, Legia to prywatna firma i nic mi do obowiązków jej pracowników) - być coraz lepszymi. Naprawdę, panie Prezesie, panowie dyrektorzy, panie trenerze, pani rzecznik i wszyscy dokoła: nie ważne jacy jesteście dziś. Nie jesteście tak dobrzy, jak Wasz ostatni mecz. Jesteście tak dobrzy, jak Wasz następny mecz i następny tydzień i następny rok. Nie powinny Was bardzo interesować wyniki, powinny Was interesować wyłącznie trendy. Tylko w ten sposób zasłużycie na to szczęście i na te pieniądze, które Wam się trafiły.

Bo ja - podobnie jak wielu kibiców, ekspertów, dziennikarzy, blogerów i komentatorów - nie zrobiłbym tego, co robicie lepiej od Was. Znaczą część rzeczy zrobiłbym znacznie gorzej. Ale po pierwsze - są na świecie ludzie, którzy jednak to robią lepiej. Po drugie - są ludzie, którzy wciąż robią to gorzej, ale cały czas się rozwijają. Jeśli dziś jesteście w tym samym miejscu, co rok temu, jeśli za rok będziecie w tym samym miejscu, w którym jesteście dziś - każdy z Was indywidualnie i wszyscy razem jako zespół - to mi się nie będzie nawet chciało włączać internetu, żeby sprawdzić wyniki sportowe. Mistrzostwo, czy nie - wszystko jedno.

I możecie powiedzieć - bez łaski, poradzimy sobie bez ciebie. Pewnie, że sobie poradzicie. To jednak nie zmieni faktu, że Wasza stagnacja będzie Waszą największą porażką.

A przecież życzę Wam jak najlepiej.

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31