Legia Warszawa - lata udręki, przerywane krótkimi okresami nieuzasadnionej nadziei
RSS
czwartek, 25 stycznia 2018

malarz

Coroczny "Projekt Wielka Legia" [edycje 2011, 2013, 2014, 2015, 2017] to nie tylko okazja, żeby poużywać sobie na zawodnikach i opowiedzieć kilka dowcipów o Klubie Przeklętym, ale też szansa, żeby się zastanowić nad tym, co my tu w ogóle robimy i do czego nam ta Legia jest potrzebna. W tym roku widzę to tak, jak Hanka Bielicka nasze dzieje narodowe: od lat mamy za sobą wspaniałą przeszłość, świetlaną przyszłość i tylko z tą teraźniejszością jest coś ciągle nie tak. Kibicowanie Legii polega na ciągłym oczekiwaniu nadchodzącej chwały połączonym ze niesutającym wspominaniem tzw. starych dobrych czasów. I tak rok w rok od kiedy pamiętam.

Sytuacja na początku 2018 roku jest jednak o tyle wyjątkowa, że wspaniała przeszłość była całkiem niedawno i bardzo prawdopodbne, że ją przegapiliśmy, spodziewając się, że to tylko kolejny krok do jeszcze wspanialszych osiągnięć. Inaczej mówiąc - coraz bardziej podjerzewam, że Wielką Legię XXI wieku mamy już za sobą. Trzeba się tym cieszyć, ale nie należy się spodziewać, że to szybko wróci.

Na przestrzeni lat różnie opisywałem ten koncept - Wielką Legię znaczy się - ale definicje głównie kręciły się wokół regularnego zdobywania tytułów mistrzowskich i odgrywania istotnej roli w Europie. Naiwnie - kurde, naprawdę nie wiem na jakiej podstawie - zakładałem, że jak już Legia na ten poziom wejdzie, to raczej trudno będzie z niego zlecieć. Ale przyjechał Sheriff i wyrównał.

Podsumowując stan na styczeń 2018: tytuł na 100-lecie, gra w Lidze Mistrzów, 3-3 z Realem i 1-0 ze Sportingiem, bezobciachowe boje z Ajaxem na wiosnę - wiecie, to mogła być nasza Wielka Legia, nagły rozbłysk supernowej na dość nudnawym przez większość czasu niebie. Oczywiście, jak ktoś ma za dużo wolnego czasu, można sobie wyobrażać Jeszcze Większą Legię, a potem To Już W ogóle Największą Legię Wszechczasów, ale to już science-fiction. Ja zostaję na ziemi.

A może się mylę? Może chwilowe załamanie na jesieni 2017 to tylko drobne zaburzenie w drodze ku jeszcze większym szczytom, anomalia na wykresie wzrostowym, chwilowy rezultat zamieszania właścicielskiego. Ale podejrzewam, że myślenie o Wielkiej Legii trzeba zacząć po prostu od nowa, cieszyć się tym co było, oglądać powtórki gola Moulina na 3-2 i Gui na 1-0 (dreszcze!), uznać, że to był sufit, a z myśleniem o przyszłości wrócić na ziemię.

Nic w tym złego. Tutaj tak jest. Legia Zawsze Coś Warszawa.

W duchu powyższego: w ocenach piłkarzy kategorię Wielka Legia zastępuję zatem jednorazowo Nową Wielką Legią (dla odróżnienia od Starej Wielkiej Legii), dodając jednocześnie parametr Legenda - słowo może i na wyrost, ale mam potrzebę w kilku wypadkach zaznaczyć, że o ile może już przyszłość nie niesie wielkich uniesień, to przeszłość pozostaje chwalebną i niezapomnianą. Kategorię Przyszły Sezon z kolei dla porządku technicznego zastępuję kategorią Przyszły Rok (czyli 2018).

ARKADIUSZ MALARZ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - 50% SZANS). W duchu rozważań ze wstępu - Malarz przeżył swoją Wielkie Chwile i chwała mu za to, moim zdaniem dołączył do panteonu warszawskich bramkarzy i teraz musi się co roku zrzucać na bardzo drogą whisky na urodziny dla Krzysztofa Dowhania, czy co tam oni w tym panetonie robią, składają krwawe ofiary albo coś. Ziomek odkupił z nawiązką wszystkie winy i już prawie nie pamiętam, jak się kiedyś obciął z Lechem (dobra, żartuję - nigdy mu tego nie zapomnę). Bardzo jednak nie lubię grania za zasługi, więc zakładam, że jesteśmy już bardzo blisko finału tej historii. Trochę szkoda, że Malarz nie chce usiąść na dwa lata na ławce w roli mentora i szatniotrzęsacza, bo ja w marzeniach widzę już kolejną Wielką Legię z Majeckim między słupkami. Ale też są zawodnicy, którym nawet na blogu nie chcę mówić, co mają robić. Zasłużyli, żeby robić, co im się żywnie podoba. Przyszły rok - TAK (lub ŁAWKA, jeśli Majecki), Nowa Wielka Legia - NIE, Legenda.

RADOSŁAW CIERZNIAK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Ślepa uliczka legijnego rozwoju na bramce. Przyszły rok - NIE, Nowa Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ PAZDAN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK!, Wielka Legia - NIESTETY, ODEJDZIE PO RUNDZIE WIOSENNEJ). Chciałbym, żeby odszedł. O ile Jodłowca w Piaście przeżyję podobnie jak Guilherme w Benevento, to Pazdana już nie bardzo. Pazdan w średniej formie jest w tej chwili najlepszym środkowym obrońcą w klubie, więc odejście byłoby kosztowne sportowo, ale jego historia w Legii powinna się skończyć jakimś BANG!, a nie Pffff... Przyszły rok - TAK, ALE, Nowa Wielka Legia - NIE, Legenda.

ADAM HLOUSEK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Diżizas, właśnie powiedział mediom, że grał kilka miesięcy ze złamaną ręką. Nie wiem, czy nie przesadzał, ale nawet jeśli to było tylko poważne zwichnięcie, to szacun na kwadracie. Nie mam żadnego problemu, żeby dalej grał na lewej obronie, może to nie jest solidność, o jakiej marzymy, ale jest to solidność, na jaką nas stać. Niestety, kalendarza nie oszuka i młodszy nie będzie. Nie wiem, ile będzie się budować Nowa Wielka Legia, ale musiałaby bardzo szybko, żeby się do niej załapał. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - ŁAWKA TO MAKS.

MACIEJ DĄBROWSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, MOŻE NAWET GŁĘBOKA, Wielka Legia - A GDZIE TAM). O ostatnich 12 miesiącach można napisać książkę pt. "Wzrost i Upadek Macieja D.". O ile nie dołączyłem do chóru, który uważa, że bez niego nie byłoby mistrzostwa, o tyle przyznaję, że go rok temu nie doceniłem i mogę go spokojnie dopisać do całej armii obrońców, których chciałem wywieźć na taczkach, a potem się tego wstydziłem. Nie zmienia to faktu, że rozbłysk to był jednak chwilowy, a zjazd prawie dorównał mu spektakularnością. Jeśli Astiz wygryza cię ze składu, to wiedz, że coś się dzieje. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

ARTUR JĘDRZEJCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Na razie jeszcze bronię go z większą zawziętością, niż on dostępu do bramki Legii. NIe przeszkadzają mi jego zarobki, nie przeszkadza mi zjazd formy, uważam, że zgodnie z coraz popularniejszą ostatnio teorią ten transfer należy oceniać w momencie jego zrobienia i wtedy był po prostu trafiony. Że nie wyszło, jak miało? No czasem nie wychodzi. Znam teorię według której to straszna aberracja, jeśli prawy obrońca, choćby i reprezentacyjny, dostaje największą kasę z całej drużyny, ale mnie taka sytuacja nie oburza, naprawdę nie takie rzeczy ze szwagrem... Przeszkadza mi natomiast fakt, że on sam odpuścił. Nie wiem, może za taką kasę sam bym odpuścił. Ale liczę na to, że to chwilowe i Jędrzejczyk jeszcze wróci na kilka lat do bycia Jędrzejczykiem z prawdziwego zdarzenia. Daję mu rundę wiosenną, jeśli nie da rady - do widzenia. Jako ostrzeżenie pozbawiam go statusu Legendy. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - BYĆ MOŻE.

INAKI ASTIZ (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany, ale za to klasyfikowany w edycji 2014 z wynikiem: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). A tak się cieszyłem, jak odchodził, że nie będę musiał o nim więcej pisać. Nie, że nie lubię - po prostu nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jest jednak coś imponującego w tym, że przechodził akurat z tragarzami i wpadł do pierwszego składu. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

ŁUKASZ BROŹ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Nihil novi. Pisałem rok temu: "Proszę na Brozia nie narzekać, Broź gra lepiej niż sam by się spodziewał i niż spodziewałbym się ja i tak było od samego początku jego pobytu na Łazienkowskiej. Będziemy się powoli żegnali, ale w miłej atmosferze". Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

MICHAŁ KOPCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - JEST NADZIEJA). No i się zepsuło. A miało być tak dobrze. Nigdzie nie trafiłem na jakąś sensowną diagnozę tego zjazdu, może to jeden z licznych dowodów, że Jacek Magiera wiedział, co robi. Stracona szansa i - biorąc pod uwagę podejście Boskiego Romeo - obawiam się, że nie od odzyskania. Mógł być z niego kandydat do Galerii Sław, a będzie w najlepszym wypadku Dominik Furman, w najgorszym - Damian Łukasik. Choć bardzo chciałbym się mylić. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - 10 PROCENT SZANS.

KASPER HAMALAINEN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - BYĆ MOŻE ŁAWKA). Tak jak broniłem go, gdy grał średnio, tak teraz chcę dać odpór narracji o Jozaku, który odzyskał Hamalainena dla Legii. Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze - jesienią 25 meczów i 6 bramek, średni poziom stanów średnich. Wolałbym, żeby to Fin dobijał do Wielkiej Legii, a nie Legia do Fina. Nie wykluczam, że to się uda, ale też nie jest tak, że postawiłbym na to jakieś wielkie pieniądze. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE WIEM.

THIBAULT MOULIN (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - TAK). Wielki niedoceniany. Tak, wiem, różni ludzie go doceniają, ale moim zdaniem niewystarczająco. Fundamentalny zawodnik w ostatnich latach, którego krytykują tylko leszcze przekładające efektowność nad efektywność. Żeby jednak nie było tak różowo - instynkt podpowiada mi, że jest już po drugiej stronie, czyli tak jak cała Legia ostatnich lat, osiągnął swój szczyt i zaczął jechać dalej, niestety w dół. Powoli w dół. Ale w dół. Szanse na drugą młodość, czy tam piątą, oceniam sceptycznie. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE WIEM, Legenda.

MIROSLAV RADOVIĆ (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK, Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ?). Nie gadajmy o przeszłości, bo o czym tu gadać? Pogadajmy o przyszłości - sporo znajomych upatruje w jego powrocie co najmniej gwarancji mistrzostwa. Nie podzielam, ale już w ocenie możliwości Radovicia i jego zdolności do odbudowywania się, tyle razy się pomyliłem, że naprawdę lepiej mnie nie słuchać. Wielka Zagadka. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - KIMŻE JESTEM, ŻEBY SĄDZIĆ? Legenda.

SEBASTIAN SZYMAŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Nieprzeciętny talent, ale tyle już tego mieliśmy, że aż strach coś przewidywać. Jestem w tym wypadku jak Fox Mulder - I want to believe. Ale właśnie myśląc o Szymańskim, mam najwięcej obaw co do trenera Jozaka. Myślę, że Legia nie jest w tej chwili najlepszym miejscem dla rozwoju takich skarbów. Nie, żeby kiedyś jakoś bardzo była. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - TAK.

DOMINIK NAGY (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Myślałem sobie o nim "taki Duda, tylko trochę lepszy i nie ma narąbane we łbie", no i tyle mniej więcej są warte te moje oceny. Podnieść to on może się podniesie, ale raczej nie w Legii. To nie te czasy, gdy Grosickiego ciągnęli w górę za uszy, nie ma w klubie żadnego Magiery, ani Urbana, który Węgra by doprowadził cierpliwie do pionu. Ja nie mówię, że to coś złego - o ile o Szymańskiego się martwię, o tyle nie uważam, że Legia jest miejscem do naprawy popsutych egzemplarzy. Niech mu się wiedzie, ale musiałby naprawdę wiele zrobić w innym klubie, żebym kiedyś za nim zatęsknił. W powrót do Wielkiej Legii nie wierzę za grosz. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE.

KRZYSZTOF MĄCZYŃSKI (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Uwaga, skomplikowana konstrukcja: najbardziej spodziewane niespodziewane rozczarowanie. Tak dokładnie. Przychodził jako pewniak, wyrównał lot na rozczarowującym poziomie, jednocześnie naprawdę jest parę innych nazwisk, do których należy się przyczepić w pierwszej kolejności. Jeśli tak już będzie, to szkoda chłopaka na Legię i Legii na chłopaka. Jeśli jednak - co wcale niewykluczone - mamy za sobą te słynne "pół roku adaptacji", to możemy mieć jeszcze wiele radości. Na dwoje babka wróżyła. Przyszły rok - TAK, Nowa Wielka Legia - NIE POTWIERDZAM, NIE ZAPRZECZAM.

CRISTIAN PASQUATO (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Wierzcie lub nie, ale nie zdążyłem sobie wyrobić zdania. Skoro jednak muszę coś napisać, to ocena generalna taka jak u Mączyńskiego, ale poziom niżej - rozczarowanie, ale bez skreślenia. Jeśli Pasquato nie będzie lepszy, to lepsi się znajdą. I co ważniejsze - tańsi. Przyszły rok - TAAAAK..., Nowa Wielka legia - NIE POTWIERDZAM, NIE ZAPRZECZAM, ALE BARDZIEJ NIE POTWIERDZAM.

MICHAŁ KUCHARCZYK (POPRZEDNI RANKING: Przyszły sezon - TAK/ŁAWKA, Wielka Legia - NIE). Nieważne, jakim jest piłkarzem, ważne jakim jest symbolem. A piłkarzem jest takim, że wielu gości z ekstraklasy, którzy uważani są za lepszych od Kucharczyka, chciałoby mieć jego wyniki. Jeden z tych gości, którzy w ankietach "Galeria Sław - TAK/NIE" zawsze wylądują z NIE, ale nikt nie będzie mówił, że te ankieta jest głupia. Przyszły rok - TAK/ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - ŁAWKA, Legenda.

DANIEL CHIMA CHUKWU (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). A wiecie, że się cieszyłem, jak przychodził? W każdym razie wylądował na podium z Oreszczukiem i Arruabarreną. Konkurencja wiecie jaka. Przyszły rok - NIE, Nowa Wielka Legia - NIE.

JAROSŁAW NIEZGODA (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Jeśli się nie pogubi, to wyrośnie z niego kawał grajka, ma nieprawdopodobną czutkę w polu karnym. To może wystarczyć do dużej kariery. Tylko ten Jozak... Sprowadzenie Eduardo to na pewno zła wiadomość dla Niezgody. Przyszły rok - MAM NADZIEJĘ, ŻE TAK, Nowa Wielka Legia - CZEMU NIE.

ARMANDO SADIKU (POPRZEDNI RANKING: nieklasyfikowany). Z jednej strony - ofiara choroby zwanej Syndromem Odstawienia Nikolicia. Pogódźcie się z tym - nowego Nikolicia nie ma i nie będzie jeszcze długo. Kolejnych napastników nie porównujcie do Węgra, tylko do średniej wieloletniej. I w tej średniej wieloletniej Sadiku jest średni. Z drugiej zaś - ta wieloletnia średnia to jest jednak strasznie słaba średnia i bycie średnim w tej średniej to naprawdę nic, czym bym się chwalił. Z Trójki Wielkich Nadziei Jesieni (w której to grupie jest do spółki z Mączyńskim i Pasquato) rozczarowanie największe. "Pół roku adaptacji..." - no nie wiem, nie wiem. Przyszły rok - ŁAWKA, Nowa Wielka Legia - NIE WYDAJE MI SIĘ.

*****
Projekt Wielka Legia w tym roku kończy 7 lat - jego niewątpliwą zaletą jest możliwość wrócenia na twardo do tego, w jakim stanie był mój legijny umysł dawno temu, 12 miesięcy temu:

- 10 razy trafiłem z przewidywaniami jak Vadis z Realem (Malarz, Cierzniak, Hlousek, Broź, Czerwiński, Wieteska, Hamalainen, Aleksandrow, Guilherme, Kucharczyk).
- 2 razy zebrałem brawa za pomysł, ale już nie za wykonanie jak Borysiuk przez całą swoją karierę (Pazdan - przewidywałem, że odejdzie, Moulin - przewidywałem kotynuację wielkiej formy).
- 5 razy spudłowałem jak Vrdoljak z Lechem (Dąbrowski, Jędrzejczyk, Kopczyński, Kazaiszwili, Jodłowiec).
- 3 razy trudno powiedzieć co zrobiłem, jak Legia w drugiej połowie z Vetrą (Rzeźniczak, Odidja-Ofoe - odeszli, Radović - kontuzja).

Nie najgorzej, powiem Wam.

Na koniec tradycyjnie o trenerze. Z największy błąd 2017 roku uważam zwolnienie Jacka Magiery. To był moment, gdy moje zniechęcenie do tego klubu niebezpiecznie zbliżyło się do historycznych rekordów. Miał być trener na lata, a wyszedł jakiś kwas, obawiam się, że nie do naprawienia - a tę obawę należy odczytywać w kontekście moich marzeń o powrocie JM na Łazienkowską. Bo - jeśli czytaliście z uwagą, to rozumiecie - mowa tu o jednym z nielicznych trenerów od kiedy zacząłem kibicować, który dał mi posmakować prawdziwej Wielkiej Legii. Może i nie trwało to długo, może i skończyło się z większym hukiem, niż bym chciał. Ale było i nikt mi tego nie zabierze.

Tyle rzekłszy - nie oznacza to automatycznie, że Romeo Jozak jest złym pomysłem. Typowa sytuacja z serii "zwalniają, znaczy będą zatrudniać". Mam jednak nieodparte wrażenie, że jeśli chodzi o stołek trenerski to od lat jesteśmy w fazie jakiegoś niekończącego się eksperymentu. Ostatni raz miałem poczucie niewątpliwego sensu przy zatrudnianiu na to stanowisko gdzieś w okolicy Skorży, a może drugiego Urbana. Potem za każdym razem wchodziłem w stan mniejszego lub większego łotdefaka. Zobaczcie tę serię od 2014 roku: Berg, Czerczesow, Hasi, Magiera, Jozak. Z tej piątki z jednym Magierą nie miałem poczucia królika z kapelusza, ale i tak to było ryzyko. Z tych dziwacznych pomysłów - Projekt Wielka Legia! - dwa się rzeczywiście udały (Czerczesow i Magiera), jeden udał się średnio (Berg), a jeden skończył się klęską (Hasi), więc narzekanie mam na myśli, że eksperymenty to wyłącznie zło. Ale zdanie składające się z tych samych wyrazów - "wyłącznie eksperymenty to zło" - jest już jak najbardziej prawdziwe. Na dodatek strategia "5 trenerów w 4 lata" jest już po prostu głupia. W ten sposób nic trwałego zbudować się nie da.

Miałem nadzieję, że zmiana właścicielska w tej sprawie coś zmieni - ale zanim się obejrzałem, już Magiery nie było. W związku z powyższym zawieszam coroczne ocenianie trenerów do czasu, gdy któryś spędzi tu więcej, niż 3 rundy.

Do zobaczenia za rok!

(na Twitterze jestem na bieżąco)

| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31